26 stycznia 2012, czwartek, 16:03

Polesie

W ten zimowy czas dotar­łem na bia­ło­ru­skie dziś Polesie. Ta będąca kie­dyś na naszych tery­to­riach kra­ina wyło­niła się pod­czas prze­jazdu samo­cho­dem z Mińska do Mozyra. Stamtąd już rzut bere­tem do Pińska, z któ­rego pocho­dził mistrz repor­tażu - Ryszard Kapuściński.

Przejeżdżałem przez zamar­z­nięty Prypeć. Dookoła biel, z któ­rej zaczęły się wyła­niać kolo­rowe domo­stwa wio­ski Polesie. Tablica wska­zuje, że to wio­ska o szcze­gól­nych walo­rach sta­rej , wiej­skiej archi­tek­tury. Oto kilka fotek zza szyb samochodu.

Dziś w Mińsku tem­pe­ra­tura minus 12 stopni. W mie­ście napa­dało bar­dzo dużo śniegu, ale sprawne służby Łuka­szenki nie pozwa­lają na jego zale­ga­nie na uli­cach i przej­ściach dla pie­szych. Miasto bar­dzo dobrze uprząt­nięte. Równie dobrze była odśnie­żona moja wczo­raj­sza droga do mia­sta Gomel na połu­dniu Białorusi.

17 stycznia 2012, wtorek, 15:21

Nadeszła w białej krasie

Temperatury poprzed­niego tygo­dnia i moje leśne pta­szyny wcale nie zapo­wia­dały nadej­ścia Białej Królowej. Ona jed­nak się poja­wiła w całej swej krasie.

Miłośnicy foto­gra­fii jakby się cof­nęli w cza­sie, wra­ca­jąc do czarno - bia­łej tech­niki zdję­cio­wej. Mój apa­rat foto­gra­ficzny też musiał się prze­sta­wić na te jedyne barwy. Oto nasza Chata w lesie w zimo­wej ozdobie.

15 stycznia 2012, niedziela, 14:42

Gdzie ta zima?

Miniony tydzień przy­po­mi­nał raczej wcze­sną wio­snę, ani­żeli zimę. Temperatura docho­dziła do 9 stopni. W oko­li­cach naszej leśnej chaty już sły­sza­łem cha­rak­te­ry­styczne, pta­sie nawo­ły­wa­nia. Swoich part­ne­rów poszu­ki­wały dzię­cioły. Wśród pozo­sta­łych u nas pta­ków sły­sza­łem też tęskne kwi­le­nia siko­rek, które już zaczęły się parzyć.

Choć w cza­sie ostat­niego week­endu pochłod­niało i spa­dło tro­chę śniegu, nie zasy­pu­jąc gru­szek w popiele, przy­stą­pi­łem do zbi­ja­nia budek lęgo­wych dla naszych małych loka­to­rów z oko­lic Chaty w lesie.

Choć na tere­nie swo­jej pose­sji roz­lo­ko­wa­łem ponad trzy­dzie­ści sztuk, to jed­nak z bie­giem lat nie­które z nich już nad­wy­rę­żył ząb czasu i zaczęły po pro­stu się roz­la­ty­wać. Trudno je remon­to­wać, bo nie­im­pre­gno­wane drewno butwieje i zaczy­nają spa­dać z drzew, jak pod­gniłe jabłka w sadzie.

Oto plon mojej budow­ni­czej dzia­łal­no­ści wczo­raj­szej soboty. Przy ich kon­struk­cjach tym razem pomy­śla­łem tym, żeby była moż­li­wość usu­wa­nia sta­rej ściółki. Zdarza się bowiem, że ta sama budka jest w ciągu roku wyko­rzy­sty­wana nawet kilka razy i w dodatku przez różne gatunki pta­ków, więc nazno­szo­nych traw i mchu jest sporo. Do ich kon­struk­cji wyko­rzy­sta­łem stare deski, które zawsze gdzieś można zna­leźć na strychu.

9 stycznia 2012, poniedziałek, 15:59

Kolędnicy

Minęły Święta Bożego Narodzenia, minął Nowy Rok i przy­szedł czas na kolędowanie.

Aby tra­dy­cji stało się zadość - kolęd­nicy z Zagwiździa (to tuż za lasem) wyru­szyli w ostatni week­end w odwie­dziny poszcze­gól­nych domostw. Drzwi i wrota pose­sji sta­nęły otwo­rem, aby kolęd­nicy mogli swo­bod­nie wejść i wje­chać na gościnne obej­ścia nie­mal wszyst­kich domostw.

Był więc św. Józef i Maryja, byli Trzej Królowie, anio­ło­wie i paste­rze. Były kozy, były konie, a nawet dwa dorodne cie­laczki (chyba zamiast woła i osła) ocho­czo para­du­jące przez całą wieś w Borach Stobrawskich na Opolszczyźnie.

Barwny koro­wód two­rzyli człon­ko­wie Rady Sołeckiej Zagwiździa, na któ­rych cze­kały datki i poczę­stu­nek. Nawet kolęd­nicy zawi­tali do bramy ple­ba­nii, gdzie zostali ugosz­czeni przez swo­jego księ­dza Proboszcza.

Kolędnicy z Zagwiździa - fot. Jerzy Kupczyk

31 grudnia 2011, sobota, 18:19

Nadchodzi kolejny rok

Już mija kolejny rok publicz­nego blo­go­wa­nia – doku­men­to­wa­nia zda­rzeń bazy eko­tu­ry­stycz­nej Chata w lesie i mojej podróż­ni­czej aktyw­no­ści. Stąd też zna­la­zły się na tego­rocz­nym blogu infor­ma­cje i zdję­cia z mojego pobytu m.in. w Barcelonie, Brukseli, Pradze, Moskwie, Odessie, Kijowie, Mińsku czy we Lwowie.

Przez ostatni rok sta­ra­łem się kon­ty­nu­ować bie­żące zapi­ski zwią­zane z poby­tem gości, sta­ra­łem się uzu­peł­niać histo­rię chaty i ich poprzed­nich gospodarzy.

Tak więc zna­la­zły się też komen­ta­rze do poszcze­gól­nych postów osób, które w jakiś spo­sób były zwią­zane z tym miej­scem. Były też sen­ty­men­talne odwie­dziny byłych gospo­da­rzy Chaty.

Poza bie­żą­cymi wpi­sami i komen­ta­rzami na blogu, pobyty doku­men­tują rów­nież sami goście w Kronice naszego obiektu. Są więc wpisy gości ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Korsyki czy Hiszpanii, któ­rzy m.in. dzięki Internetowi dotarli do naszej leśnej osady.

Na początku sezonu – w maju tłum­nie to miej­sce odwie­dzili miło­śnicy bie­ga­nia i Nordic Walking. Organizowany przez nas II Stobrawski Bieg – Kęszyce 2011 w ramach ogól­no­pol­skiej akcji POLSKA BIEGA zgro­ma­dził grubo ponad 200 osób. Były też grupy rowe­rowe, dla któ­rych Bory Stobrawskie są dosko­na­łym miej­scem do upra­wia­nia tury­styki rowerowej.

Zatem śmiało mogę powie­dzieć, że nasza baza eko­tu­ry­styczna Chata w lesie została w pełni odkryta i zauwa­żona przez miło­śni­ków natury i eko­lo­gii. Takich wła­śnie tury­stów, któ­rzy doce­niają loka­li­za­cję i walory tego miej­sca chcie­li­by­śmy gościć i w nad­cho­dzą­cym roku.

A nasze impre­zowe plany na naj­bliż­szy rok, to kon­ty­nu­acja akcji Polska Biega z uwzględ­nie­niem udziału w bie­gach małych dzieci, o któ­rych w poprzed­nich latach tro­chę zapo­mnie­li­śmy oraz zor­ga­ni­zo­wa­nie Rodzinnego Rajdu Rowerowego.

Kończy się ogło­szony przez ONZ Międzynarodowy Rok Lasów, ale my furtki do naszych lasów nie zamy­kamy i zapra­szamy chęt­nych do sys­te­ma­tycz­nego odwie­dza­nia Borów Stobrawskich i naszej eko­tu­ry­stycz­nej bazy.

Może w dobie nad­cho­dzą­cego kry­zysu łatwiej będzie wró­cić do naszej Matki Natury i w zaci­szu pomiesz­czeń chaty zapo­mnieć o tej całej kom­pu­te­ry­za­cji, indu­stria­li­za­cji i globalizacji?

PS. Mało zimowe zdję­cia zdo­bią ten tekst w ostatni dzień roku. Dziś rano padał lekki śnieg, ale nie pozo­stał na długo i szybko zamie­niał się w kro­ple na krze­wach wokół naszej leśnej posesji.