23 lutego 2017, czwartek, 12:21

Drogowskazy, drogowskazy …

Zanim przyj­dzie po­ra na wio­sen­ne spa­ce­ry –  ma­ła za­gad­ka. Gdzie znaj­du­je się ta­ki dro­go­wskaz?

Może to bę­dzie in­spi­ra­cja do pla­no­wa­nia week­en­do­wy­ch wy­pa­dów z noc­le­giem w agro­tu­ry­sty­ce?. A po­tem ro­we­rem na:

  • ka­ja­ki,
  • do ogro­du bo­ta­nicz­ne­go,
  • i war­to też zwie­dzić za­byt­ki.

Powiązane wpisy

16 stycznia 2017, poniedziałek, 14:05

Biegowy weekend

Świetna po­go­da i spo­ro śnie­gu po­zwo­li­ły zre­ali­zo­wać bie­go­wy re­laks w Borach Stobrawskich. Trasy dla mniej za­awan­so­wa­ny­ch po­wsta­ły  w ob­rę­bie po­se­sji Chaty w le­sie. Były od­cin­ki do jaz­dy kla­sycz­nej, nie­wiel­ka gór­ka do pod­bie­gów i na­wet spo­ry od­ci­nek do swo­bod­ne­go zjaz­du … z me­tą na pło­cie – w sam raz dla po­cząt­ku­ją­cy­ch.

2 biegi  6 biegi  Na biegówkach - Kolaski styczeń 2017 Na biegówkach styczeń 2017  biegi    Na biegówkach - ja i Kolasek styczeń 2017  Na biegówkach - narty z Kolaskiem styczeń 2017  Na biegówkach - ja i Kolaski styczeń 2017  3 biegi

Powiązane wpisy

4 stycznia 2017, środa, 8:43

Po nowym roku przyszła zima

zimowa-droga-w-keszycach-fot-wg

Jest śnieg i na­wet wczo­raj pół­to­rej go­dzin­ki spę­dzi­łem na bie­gów­ka­ch. A przez zwi­sa­ją­ce ga­łę­zie prze­dzie­ra­łem się ra­no do pra­cy.

Powiązane wpisy

20 grudnia 2016, wtorek, 12:37

Spokojnych i radosnych

chata-w-lesie-zima-2012-fot-wg

Powiązane wpisy

9 listopada 2016, środa, 12:38

Spóźnione grzybobranie

listopadowe-grzybkiDla wszyst­ki­ch nie­mal grzy­bia­rzy ten rok był bar­dzo nie­ty­po­wy. Prawdziwy wy­syp grzy­bów był do­pie­ro w oko­li­ca­ch Wszystkich Świętych. Tuż przed wy­jaz­dem w ro­dzin­ne stro­ny na od­wie­dze­nie gro­bów swo­ich przod­ków wy­bra­łem sie do la­su. W cia­gu pół­to­rej go­dzi­ny uzbie­ra­łem ca­ły nie­mal so­lid­ny ko­sz – był świet­nym pre­zen­tem dla sio­stry. Nie zdą­ży­łem zro­bić zdjęć, ale to był ten sam ko­sz, z któ­rym od lat wy­cho­dzę na grzy­bo­bra­nie.

Jeszcze w ostat­ni week­end po­now­nie wy­bra­łem się z ro­dzin­ką do la­su – grzy­bów na­dal by­ło mnó­stwo. Zbierało się bar­dzo trud­no, bo więk­szo­ść by­ła ukry­ta w li­ścia­ch, kto­re już na po­cząt­ku li­sto­pa­da opa­dły. Jedynie w igli­wiu i bo­ro­wi­na­ch moż­na by­ło po­sza­leć.

Powiązane wpisy