16 stycznia 2017, poniedziałek, 14:05

Biegowy weekend

Świetna po­goda i sporo śniegu po­zwo­liły zre­ali­zo­wać bie­gowy re­laks w Borach Stobrawskich. Trasy dla mniej za­awan­so­wa­nych po­wstały  w ob­rę­bie po­se­sji Chaty w le­sie. Były od­cinki do jazdy kla­sycz­nej, nie­wielka górka do pod­bie­gów i na­wet spory od­ci­nek do swo­bod­nego zjazdu … z metą na pło­cie – w sam raz dla po­cząt­ku­ją­cych.

2 biegi  6 biegi  Na biegówkach - Kolaski styczeń 2017 Na biegówkach styczeń 2017  biegi    Na biegówkach - ja i Kolasek styczeń 2017  Na biegówkach - narty z Kolaskiem styczeń 2017  Na biegówkach - ja i Kolaski styczeń 2017  3 biegi

Powiązane wpisy

4 stycznia 2017, środa, 8:43

Po nowym roku przyszła zima

zimowa-droga-w-keszycach-fot-wg

Jest śnieg i na­wet wczo­raj pół­to­rej go­dzinki spę­dzi­łem na bie­gów­kach. A przez zwi­sa­jące ga­łę­zie prze­dzie­ra­łem się rano do pracy.

Powiązane wpisy

20 grudnia 2016, wtorek, 12:37

Spokojnych i radosnych

chata-w-lesie-zima-2012-fot-wg

Powiązane wpisy

9 listopada 2016, środa, 12:38

Spóźnione grzybobranie

listopadowe-grzybkiDla wszyst­kich nie­mal grzy­bia­rzy ten rok był bar­dzo nie­ty­powy. Prawdziwy wy­syp grzy­bów był do­piero w oko­li­cach Wszystkich Świętych. Tuż przed wy­jaz­dem w ro­dzinne strony na od­wie­dze­nie gro­bów swo­ich przod­ków wy­bra­łem sie do lasu. W ciagu pół­to­rej go­dziny uzbie­ra­łem cały nie­mal so­lidny kosz – był świet­nym pre­zen­tem dla sio­stry. Nie zdą­ży­łem zro­bić zdjęć, ale to był ten sam kosz, z któ­rym od lat wy­cho­dzę na grzy­bo­bra­nie.

Jeszcze w ostatni week­end po­now­nie wy­bra­łem się z ro­dzinką do lasu – grzy­bów na­dal było mnó­stwo. Zbierało się bar­dzo trudno, bo więk­szość była ukryta w li­ściach, ktore już na po­czątku li­sto­pada opa­dły. Jedynie w igli­wiu i bo­ro­wi­nach można było po­sza­leć.

Powiązane wpisy

21 października 2016, piątek, 9:23

Jesień

img_0005

Łapiemy barwy je­sieni. Deszcz, chłodno i grzy­bów nie­wiele. Czy bę­dzie jesz­cze ba­bie lato i pol­ska złota je­sień? Ale póki-co – za­pra­szam na ła­weczkę pod ja­wo­rem. I można wtedy po­dłu­chać Krzysztofa Klenczona z tek­stem Andrzeja Kuryło:

Ale póki co, ale póki czas,
spró­bujmy chwy­cić w dło­nie
umy­ka­jący wiatr.
Ale póki co, ale póki czas,
spró­bujmy za­pa­mię­tać,
że żyć nam przy­szło raz.

Powiązane wpisy