23 października 2019, środa, 11:17

Jesiennie

Żółkną li­ście w na­szym le­śnym oto­cze­niu i na­sza Chata też przy­bie­ra zło­ta­wy ko­lor. Jedynie wi­docz­ny po­tęż­ny ja­wor za­cho­wał jesz­cze zie­lon­ka­wą bar­wę.

Pogoda bar­dzo ła­ska­wa, więc po­ra na spa­ce­ry przed ocze­ki­wa­niem na ko­lej­ny wy­syp grzy­bów. Bywało, że jesz­cze na prze­ło­mie paź­dzier­ni­ka i li­sto­pa­da zbie­ra­li­śmy je.

2 października 2019, środa, 13:40

Ale grzyby !

Lato by­ło su­che i nic nie wska­zy­wa­ło na to, że bę­dzie ja­kaś po­cie­cha dla grzy­bia­rzy. Tymczasem po wrze­śnio­wej peł­ni na­stą­pił ta­ki wy­syp grzy­bów, ja­kie­go tu w Borach Stobrawskich jesz­cze nie spo­tka­łem.

Najciekawsze je­st to, że w na­szy­ch oko­li­ca­ch po­ja­wi­ły się w du­ży­ch ilo­ścia­ch bo­ro­wi­ki, któ­ry­ch kie­dyś by­ło jak na le­kar­stwo. Czyżby to sku­tek ocie­ple­nia się kli­ma­tu? Na śród­le­śny­ch łą­ka­ch moż­na by­ło spo­tkać ta­kie oto ka­nie – pa­ra­so­le, mie­rzą­ce 37 cm śred­ni­cy.  Nie do prze­je­dze­nia.

 Oto efekt go­dzin­ne­go zbio­ru nie­opo­dal Chaty w le­sie. W więk­szo­ści są to do­rod­ne, su­che pod­grzyb­ki, bo i po­go­da dla grzy­bia­rzy je­st w tym ro­ku ła­ska­wa.

11 września 2019, środa, 19:09

Pora na wędzenie – suszenie śliwek

    

Jak co ro­ku  na­de­szła po­ra na su­sze­nie – wę­dze­nie śli­wek. To już u mnie tra­dy­cja.

Ja wy­ko­rzy­sta­łem śliw­ki wę­gier­ki przy­wie­zio­ne pro­sto z Beskidu Wyspowego. Te su­szo­ne, a wła­ści­wie to wę­dzo­ne w go­rą­cym dy­mie w tem­pe­ra­tu­rze 60 – 80 stop­ni C na­da­ją się spe­cjal­nie do mięs i so­sów, wzbo­ga­ca­jąc je o za­po­mnia­ne już aro­ma­ty kuch­ni sta­ro­pol­skiej.

8 września 2019, niedziela, 11:55

Detale z duchem czasu …

Poprzedni po­st już się moc­no zdez­ak­tu­ali­zo­wał. To był nie­wiel­ki wy­syp grzy­bów i na­le­ża­ło o nim szyb­ko za­po­mnieć. Czekamy na ten praw­dzi­wy – je­sien­ny.

Skoro do la­su się nie wy­bie­ra­my, to desz­czo­wa nie­dzie­la skła­nia do prze­glą­da­nia za­pi­sa­ny­ch zdjęć. Przyszła więc po­ra na za­uwa­żo­ne de­ta­le wy­po­sa­że­nia Chaty w le­sie.

Na za­łą­czo­nym po­wy­żej fo­to roz­po­znać moż­na szew­ską ma­szy­nę – tzw. cho­lew­kar­kę, któ­ra sta­ła się kon­struk­cją bar­ku po­ko­ju ko­min­ko­we­go. Obok wy­ko­na­ny oso­bi­ście zy­del z ele­men­ty­ów pło­tu i rusz­tu.

Oto nie­któ­re drew­nia­ne i me­ta­lo­we ele­men­ty mo­jej nie­ty­po­wej ko­lek­cji.

                       

22 sierpnia 2019, czwartek, 19:00

Pojawiły się już grzyby w Borach Stobrawskich

Dziś przy oka­zji za­ku­pów, wy­bra­łem sie od­wie­dzić śre­dnio­wiecz­ne gro­dzi­sko pod Murowem, do któ­re­go nie uda­ło nam się w ubie­głym ty­go­dniu do­trzeć pod­czas ro­dzin­nej, ro­we­ro­wej wy­ciecz­ki. Odnalazłem to bar­dzo do­brze za­cho­wa­ne wzgó­rze z prze­ło­mu XIII – XIV wie­ku, z ota­cza­ją­cą go fo­są (co praw­da dziś już su­chą).

Przy zej­ściu ze wzgó­rza na­tkną­łem się na du­że sta­no­wi­sko grzy­bów – by­ły to pod­grzyb­ki za­jącz­ki. Pozostawiłem je, bo nie mia­łem do cze­go ze­brać, a do swo­je­go sa­mo­cho­du mia­łem spo­ry ka­wa­łek dro­gi.

Ten fakt zna­le­zie­nia grzy­bów na­tknął mnie do wy­ru­sze­nia póź­nym po­po­łu­dniem po­za ob­ręb Chaty – do la­su na za­jącz­ki.

Jakież by­ło mo­je zdzi­wie­nie, kie­dy po kil­ku­dzie­się­ciu me­tra­ch na­tkną­łem się na te oto do­rod­ne bru­nat­ne pod­grzyb­ki. Szybko wró­ci­łem do do­mu, że­by na­pi­sać na swo­im blo­gu o nie­zwy­kłym od­kry­ciu – wszak zbli­ża się week­end i sym­pa­ty­cy te­go za­cne­go hob­by, ja­kim je­st zbie­ra­nie grzy­bów mo­gą spo­koj­nie wy­ru­szyć w Bory Stobrawskie.

Grzybków nie uzbie­ra­łem du­żo, bo  je­dy­nie chwi­lę za­ba­wi­łem w le­sie. Natomiast bę­dą do­sko­na­łym do­dat­kiem do ju­trzej­szej ja­jecz­ni­cy, bo w spo­żar­ni zo­sta­ły mi je­dy­nie ma­łe trzy jaj­ka od mło­dy­ch ku­rek.

Jeżeli już wy­bie­rze­cie się na te grzy­by, to nie spa­ce­ruj­cie po su­chym, trza­ska­ją­cym le­śnym ru­nie – wy­bie­raj­cie ob­ni­że­nia te­re­nu z wil­got­nym pod­ło­żem. Powodzenia.