13 kwietnia 2019, sobota, 16:48

Nasz pawilon ogrodowy w gwiazdach

Oto fo­to re­dak­to­ra Mikołaja Gospodarka, któ­ry póź­ną je­sie­nią od­wie­dził na­szą Chatę na swo­jej tra­sie Slow Road. Mają cie­ka­we ofer­ty ma­gicz­ny­ch miej­sc na swo­im por­ta­lu.

Fot. Mikołaj Gospodarek

Długi ma­jo­wy week­end już ma­my za­ję­ty, ale moż­na re­zer­wo­wać let­nie i je­sien­ne po­by­ty. Obserwacje Drogi Mlecznej gwa­ran­to­wa­ne. Zapraszamy:)

11 marca 2019, poniedziałek, 15:24

Coś na 8 Marca

Dziś oka­zjo­nal­ny wpis. W sam raz na Dzień Kobiet, któ­ry de­dy­ku­ję wszyst­kim pa­niom. Tym, któ­re by­wa­ły w Chacie w le­sie, oraz tym, któ­re  za­mie­rza­ją tu kie­dyś go­ścić. Do ni­ch do­łą­czam ży­cze­nia ra­do­ści i po­go­dy du­cha, ja­ką mo­że dać ob­co­wa­nie z kwia­ta­mi.

To na­sza mi­ni ga­le­ria scho­do­wa w bu­dyn­ku głów­nym na­szej cha­ty.

    

Prezentowane pra­ce są po­zo­sta­ło­ścią po  sta­rej sza­fie. Była ze sklej­ki, więc nie war­to jej by­ło za­trzy­my­wać.

Natomiast oca­li­łem od za­po­mnie­nia przy­twier­dzo­ne do niej pa­ne­le, na któ­ry­ch zo­sta­ły pie­czo­ło­wi­cie na­ma­lo­wa­ne czte­ry róż­ne kom­po­zy­cje kwia­to­we naj­praw­do­po­dob­niej przez by­łą go­spo­dy­nię do­mu – ma­lar­kę.

Teraz cie­szą oko wspi­na­ją­cy­ch się po drew­nia­ny­ch scho­da­ch pro­wa­dzą­cy­ch na stry­ch cha­ty.

24 lutego 2019, niedziela, 21:05

Haczyki, haki i wieszaki …

Znowu się te­go uzbie­ra­ło w Chacie w le­sie i jej obej­ściu. Czas więc na pre­zen­ta­cję ko­lej­nej mo­jej ko­lek­cji, któ­ra tu w spo­sób jak naj­bar­dziej na­tu­ral­ny funk­cjo­nu­je i ubar­wia swo­ją for­mą oto­cze­nie. To wiel­kie sło­wo ko­lek­cja, ale je­st te­go spo­ro, więc po­sta­no­wi­łem po­świę­cić te­mu od­ręb­ny po­st.

Dziś przy­szła po­ra na róż­ne­go ro­dza­ju, ha­czy­ki, ha­ki i wie­sza­ki, któ­re w wie­lu przy­pad­ka­ch speł­nia­ją swo­je użyt­ko­we funk­cje. A to do­po­sa­ża­ją ja­kiś po­kój w nie­zbęd­ny wie­szak, al­bo coś pod­trzy­mu­ją. Innym ra­zem zaś eks­po­nu­ją ja­kiś frag­ment aran­ża­cji czy de­ko­ra­cji.

Postarm się w kil­ku sło­wa­ch o ni­ch na­pi­sać  – jak je zdo­by­łem, al­bo skąd też po­cho­dzą al­bo jak po­wsta­ły. Bowiem nie­któ­re z ni­ch sa­mo­dziel­nie przy­spo­so­bi­łem do peł­nie­nia ich funk­cji użyt­ko­wej.

Zacznę od ka­re­ty. To od­lew mo­sięż­ny – kil­ku­na­sto­cen­ty­me­tro­wy z do­brze za­cho­wa­ny­mi po­sta­cia­mi w ka­re­cie,  stan­gre­tem i koń­mi. Ta przy­je­cha­ła do mnie aż z Warszawy. Przed kil­ko­na­sto­ma la­ty na­tra­fi­łem w Broniszach pod Warszawą na targ sta­ro­ci. Tam na­by­łem ory­gi­nal­ny cep (lub „ce­py”, bo tak na nie­go w Galicji mó­wi­li), oka­ry­nę (sta­ry gli­nia­ny in­stru­ment mu­zycz­ny), na któ­rej cza­sa­mi po­gry­wam oraz lam­pę sto­ją­cą – zdo­bią­cą je­den z mo­ich po­koi.

Te kil­ka wie­sza­ków zgru­po­wa­ny­ch w jed­nym sze­re­gu, to wie­sza­ki wy­ko­na­ne ze zrzu­tów zdo­by­ty­ch prze­ze mnie po­ro­ży je­le­ni.

      Ten pierw­szy peł­ni ro­lę wie­sza­ka szat­ni do sau­ny, na dru­gim wi­si mój kow­boj­ski ka­pe­lu­sz, a na trze­cim spe­cjal­ne dzwon­ki gra­ją­ce na wie­trze w ko­ry­ta­rzu pro­wa­dzą­cym do sau­ny w sto­do­le.

    

Grupa ty­ch wie­sza­ków wy­ko­na­na zo­sta­ła prze­ze mnie z ele­men­tów sta­ry­ch ma­szyn do szy­cia ty­pu Singer. Pierwszy je­st na do­nicz­kę z kwia­tem na pod­cie­nia­ch do­mu. Drugi na ręcz­ni­ki w ko­ry­ta­rzu do sau­ny, a obok de­tal te­goż wie­sza­ka – pół­ki w kształ­cie li­lij­ki.

Te wie­sza­ki i ha­ki przy­wio­złem kie­dyś z tar­gu świą­tecz­ne­go z cze­skiej Pragi. Wykute na miej­scu na spe­cjal­nym sto­isku przez sta­re­go ko­wa­la. Środkowe zdję­cie po­ka­zu­je dwa zdo­bio­ne wie­sza­ki na po­grze­ba­cz i szu­fel­kę przy ku­chen­nym pie­cu.

    

To z ko­lei sa wie­sza­ki fi­gu­ral­ne: ty­po­wy  wie­szak ze ślą­ską ma­tro­ną – do dziś spo­ty­ka­ny. Drugi zaś z wy­tar­ty­mi po­sta­cia­mi anioł­ków i trze­ci wie­szak że­liw­ny z fi­gu­ra­mi pta­ków.

    

Kolejne wie­sza­ki po­cho­dzą z mo­ich po­dró­ży do kra­jów Beneluxu i Anglii. Ten pierw­szy przy­po­mi­na mi o po­mni­ku pol­ski­ch lot­ni­ków z Bitwy o Anglię pod Londynem. Drugi mó­wi o prak­tycz­no­ści Holendrów (na pu­deł­ko za­pa­łek przy pie­cu). A trze­ci ku­pi­łem na tar­gu sta­ro­ci w Belgii. Czwarty – mo­ty­lek po­cho­dzi z Luksemburga. A ten pią­ty – nie­zwy­kle groź­ny po­da­ro­wa­ła mi zna­jo­ma, wie­rząc, że gdzieś wy­ko­rzy­stam w swo­jej cha­cie. A ten ostat­ni, to wie­szak na klu­cze. Wykonałem go z drew­na – na wzór oku­cia skrzy­ni lub sza­fy.

          

Czyż nie war­to zbie­rać ta­kie cac­ka, że­by oca­lić od za­po­mnie­nia sta­re, rze­mieśl­ni­cze wy­ro­by i ubar­wić na­szą sza­rą rze­czy­wi­sto­ść?

9 lutego 2019, sobota, 21:33

Dziś ważymy, ważymy – wagi z mojej kolekcji …

Przyszła dziś po­ra na ko­lej­ny przed­miot mo­je­go zbie­rac­twa, a mo­że i ko­lek­cji. Wszak po an­giel­sku to wła­śnie tak brzmi: col­lect. Nawet nie wiem kie­dy się ich aż ty­le uzbie­ra­ło. Ale jed­nak war­to coś oca­lić od za­po­mnie­nia.

To wie­ko­we już wa­gi i by­wa­ją nie­co zde­le­lo­wa­ne, ale cza­sa­mi zda­rza mi się jesz­cze z ni­ch ko­rzy­stać. Wagi zdo­bią po­miesz­cze­nia we­wnętrz­ne Chaty w le­sie, ale nie­któ­re z ni­ch – te więk­sze tzw. wa­gi dzie­sięt­ne sto­ją na pod­cie­nia­ch.

               Pewno trud­no wam uwie­rzyć, ale ta ostat­nia fo­to­gra­fia też po­ka­zu­je wa­gę. Jest to wa­ga wo­zo­wa z po­stron­ka­mi – znaj­do­wa­ła się na dy­sz­lu wo­zu i słu­ży­ła kie­gyś  do za­przę­gu pa­ry ko­ni.

Były już  młyn­ki do ma­ku, klu­cze i ma­gle, ale w ko­lej­ce na pre­zen­ta­cję na blo­gu ocze­ku­ją mo­je ko­lej­ne ko­lek­cje: dzwon­ki, dzban­ki, ha­ki i wie­sza­ki! Oto za­po­wie­dź …mo­że wio­sen­na?

6 lutego 2019, środa, 10:37

Klucze i kluczyki … z mojej kolekcji

To ko­lej­ny wpis na blo­gu o mo­im zbie­rac­twie, lub ko­lek­cji – jak kto wo­li. O ma­gicz­nym sło­wie KLUCZ pi­sa­łem już na blo­gu przed kil­ko­ma la­ty. Od te­go cza­su znów przy­by­ło mi tro­chę sta­ry­ch, za­byt­ko­wy­ch klu­czy. Zrobiłem im zdję­cia i po­sta­no­wi­łem za­pre­zen­to­wać tę ko­lek­cję. Jest ich spo­ro – po­nad 200 sztuk.

Jak wi­dać na za­łą­czo­ny­ch przy­kła­da­ch – klu­cze by­wa­ją nie­zwy­kle de­ko­ra­cyj­ne. Można je eks­po­no­wać na róż­ne spo­so­by. Ja np. wy­ko­rzy­sta­łem sta­rą ra­mę okien­ną i po do­da­niu tyl­nej ścian­ki umo­co­wa­łem je za szkłem. Z ko­lei eks­po­zy­cja po­je­dyn­cze­go klu­cza w sta­rym si­cie też nie­źle się pre­zen­tu­je. Sposobów je­st wie­le. Warto ta­kie dro­bia­zgi gro­ma­dzić i oży­wiać sta­re (choć nie tyl­ko) – wnę­trza.

Są to klu­cze do sta­ry­ch, za­byt­ko­wy­ch skrzyń, sta­ry­ch szaf, szka­tu­łek, ze­ga­rów – a na­wet do mo­co­wa­nia ły­żew. Klucze do drzwi i bram – jak ten naj­więk­szy, któ­ry oneg­daj ku­pi­łem we Lwowie i po­dob­no za­my­kał jed­ną z bram mia­sta. A ten zie­lo­ny po­da­ro­wa­ny był kie­dyś stu­den­tom przez pre­zy­den­ta na­sze­go mia­sta, by w cza­sie Piastonaliów mo­gli wła­dać Opolem pod­czas trwa­nia im­pre­zy.

Przy tej oka­zji do­da­łem do eks­po­zy­cji też kłód­ki – oczy­wi­ście za­byt­ko­we. Niektóre są po­kaź­ny­ch roz­mia­rów i na­wet peł­nią w mo­jej sto­do­le użyt­ko­we funk­cje. Jak na przy­kład ta, któ­ra za­my­ka sko­bel przy za­byt­ko­wy­ch drzwia­ch daw­ne­go chle­wi­ka i za­bez­pie­cza dziś wej­ście in­tru­zom do czę­ści warsz­ta­to­wej­sto­do­ły.