14 stycznia 2010, czwartek, 8:55

O dawnym gospodarzu – poecie

Wczoraj otrzy­ma­łem wyli­cy­to­wany na Allegro tomik poezji pt. Spotkanie Janusza Gałka. Właśnie on był gospo­da­rzem domu, który przed laty kupi­li­śmy. Niewiele o nim wiemy, choć pozo­stało jesz­cze na stry­chu kilka por­tre­tów, które malo­wała jego żona (posta­ram się je kie­dyś sfo­to­gra­fo­wać). Dotarliśmy do sta­rych nota­tek, w tym m.in. do kalen­da­rza z barw­nymi zapi­skami z pew­nego okresu życia domow­ni­ków. Może kie­dyś poku­szę się o przed­sta­wie­nie zapisu chro­no­lo­gicz­nego życia byłych miesz­kań­ców chaty w lesie. Przewijało się tu inte­re­su­jące towa­rzy­stwo – cyga­ne­ria arty­styczna. Postaram się zatem przy­bli­żyć atmos­ferę tego domu sprzed kil­ku­dzie­się­ciu lat.

Dziś zacy­tuję frag­ment ze zdo­by­tego tomiku (podobno było ich kilka), wyda­nego w 1983 roku przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu.

„dosie­dze­nie wła­snego miejsca

muszę roz­ło­żyć w czasie

na sumę pokąt­nych pobytów

i bez nazwy się przedstawiać

i obsta­wiać bez numerów

i liczyć że prze­li­czy się ta godzina

na którą nikt jeszcze

się nie spóźnił”


Nieprzypadkowo zacy­to­wa­łem wła­śnie ten frag­ment. Janusz Gałek całe życie szu­kał „wła­snego miej­sca”. Kilka lat temu odwie­dził nas kuzyn autora. Szukał sta­rego domu – rudery, którą przed laty zaj­mo­wał syn brata jego ojca. Kiedy z żoną wysłu­cha­li­śmy histo­rii o ostat­nich dniach życia daw­nego gospo­da­rza naszego domu – prze­cho­dziły nas ciarki. Ale o tym innym razem…

A może ode­zwie się ktoś, kto bywał tu przed laty, kto przy­jaź­nił się z gospo­da­rzami? Kto chciałby nam przy­bli­żyć barwną histo­rię tego wła­śnie miejsca?