5 stycznia 2010, wtorek, 15:50

Dama Kęszyc

rzeźba w drewnie: kobieta

To bar­dzo nie­ty­po­wa rzeź­ba, któ­rej au­to­rem je­st Aleksander Khodko po­cho­dzą­cy z Drohobycza. Poznaliśmy się nie­przy­pad­ko­wo przed dzie­się­cio­ma la­ty. Nieznanego wcze­śniej czło­wie­ka za­pro­si­łem do sie­bie, bo po­szu­ki­wa­łem ko­goś do opie­ko­wa­nia się na­by­tym wcze­śniej we­ken­do­wym do­mem, któ­ry był w ru­inie, a któ­ry za­mie­rza­łem od­re­stau­ro­wać dla wła­sny­ch po­trzeb wy­po­czyn­ko­wy­ch. Potrzebowałem ko­goś, kto zna ob­rób­kę drew­na i po­tra­fi wy­ko­ny­wać pro­ste pra­ce re­mon­to­we. I tak, po­przez prze­by­wa­ją­ce­go u są­sia­da za­przy­jaź­nio­ne­go pra­cow­ni­ka z Ukrainy, po­zna­łem Aleksandra. Zaprosiłem go do sie­bie, kwa­te­ru­jąc w cha­cie w le­sie i re­ali­zu­jąc wspól­nie z nim pra­ce adaptacyjno–remontowe. Sasza (ta­kie u nas miał przy­ja­ciel­skie imię) oka­zał się być po pierw­sze do­brym sto­la­rzem i rzeź­bia­rzem – hob­by­stą.

Traktowaliśmy go jak człon­ka ro­dzi­ny – wspól­nie z nim ob­cho­dzi­li­śmy ro­dzin­ne im­pre­zy i świę­ta. Przyjeżdżał do nas wie­lo­krot­nie – zo­sta­wał na dwa, trzy mie­sią­ce i znów wra­cał do swo­jej ro­dzi­ny w Drohobyczu. Nauczyłem go re­no­wa­cji me­bli za­byt­ko­wy­ch, a na­wet sfi­nan­so­wa­łem mu kurs kła­dze­nia po­li­tu­ry w jed­nej z pra­cow­ni re­no­wa­cji me­bli we Wrocławiu. Chętnie do nas przy­jeż­dżał (i ja też od­wie­dzi­łem je­go ro­dzi­nę na Ukrainie). Lubiliśmy go, lu­bi­li go są­sie­dzi i zna­jo­mi od­wie­dza­ją­cy na­sze week­en­do­we sie­dli­sko. I tak nie­spo­dzie­wa­nie pół­to­ra ro­ku te­mu otrzy­ma­łem od je­go cór­ki te­le­fon z in­for­ma­cją, że Sasza na­gle zmarł.

Pozostawił Aleksander w Kęszycach wie­le wspo­mnień i śla­dów swo­jej so­lid­nej sto­lar­ki, od­no­wio­ne me­ble i rzeź­by – jak ta, zdo­bią­ca mo­drze­wio­we scho­dy na Bocianówce (zresz­tą przez nie­go też wy­ko­na­ne). Jest to wi­ze­ru­nek pięk­nej da­my z za­ple­cio­nym war­ko­czem i win­nym gro­nem, zwi­sa­ją­cym jej na ra­mio­na. Rzeźbę tę wy­ko­nał Aleksander ze zna­le­zio­ne­go w le­sie krę­te­go, so­sno­we­go ko­na­ra. Nie po­tra­fił pi­sać po pol­sku i na­zwę na­szej osa­dy na­pi­sał na po­stu­men­cie cy­ry­li­cą. Rzeźbę tę okrzyk­nę­li­śmy Damą Kęszyc.

3 komentarze Dama Kęszyc

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>