21 stycznia 2010, czwartek, 15:29

Drzewa z pokłonem

Tak po­wi­ta­ła mnie dro­ga, pro­wa­dzą­ca do na­szej le­śnej cha­ty. Drzewa w po­kło­nie ugi­na­ły się od nad­mia­ru śnie­gu i lo­du. Tęga zi­ma na­dal trzy­ma.

Po kil­ku dnia­ch nie­obec­no­ści w le­sie po­sta­no­wi­łem czym prę­dzej po­je­chać do swo­ich si­ko­rek. Karmnik oczy­wi­ście był ogo­ło­co­ny ze sma­ko­ły­ków, któ­re ostat­nio zo­sta­wi­łem. Po sło­nin­ce ani śla­du, a pta­sie klop­sy (spe­cjal­na mie­szan­ka zia­ren z tłusz­czem w po­sta­ci zwar­tej ku­li w drob­nej sia­tecz­ce) – po­żar­te. To oczy­wi­ście spraw­ka só­jek, któ­re tyl­ko czy­ha­ją i kie­dy znik­nę im z po­la wi­dze­nia, pod­bie­ra­ją wy­sta­wio­ne ła­ko­cie.

Po uzu­peł­nie­niu za­pa­sów w po­sta­ci po­tłu­czo­ny­ch orze­chów, sło­necz­ni­ka i po­wie­sze­niu świe­żej sło­nin­ki, za­bra­łem się za usu­wa­nie ol­brzy­mi­ch zwa­łów śnie­gu. Najtrudniej by­ło się za­brać za zmro­żo­ne bry­ły śnie­gu, któ­re po zsu­nię­ciu się z da­chu, utwo­rzy­ły trud­ne do prze­by­cia za­spy.

Ogromne ilo­ści spa­da­ją­ce­go z da­chu śnie­gu na­ru­szy­ły ryn­ny. Prawdziwa zi­ma po­ka­zu­je nam swo­je ob­li­cze. Jest w tym wie­le pięk­na, ale i nie­po­ko­ju. Czy wo­da w ru­ra­ch nie za­mar­z­nie i czy nie po­pę­ka­ją ru­ry? Czy zwa­ły śnie­gu nie na­ru­szą da­chów? Czy pod cię­ża­rem śnie­gu drze­wa nie zwa­lą się na bu­dyn­ki? Miejmy na­dzie­ję, że wszyst­ko do­brze się skoń­czy i uro­ki praw­dzi­wej zi­my przy­po­mną nam o tym, jak to drze­wiej by­wa­ło.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>