Od kiedy nastały silne mrozy, walczyłem o to, aby nie zamarzła mi woda dochodząca do nieogrzewanego domu. Systematycznie uruchamiałem ogrzewanie w łazienkach, aby był przepływ wody. Niestety, kiedy dziś przyjechałem do chaty - woda już nie dochodziła do łazienki. Jedynie z kuchennym kranem jest na razie w porządku - woda dochodzi, ale co będzie dalej? Jeżeli nadal będą takie mroźne dni, to może być krucho.
Zwały śniegu wokół domu wskazują, że zima trzyma na dobre. Jedynie z południowej strony zsunął się śnieg z dachu. Pokazuje się też od kilku dni słońce… zaś moje sikorki nadal tłumnie odwiedzają zaokienny barek.



















Ostatnie komentarze
8 marca 2010, 21:36
Kasia: Dziękujemy :) Chyba wszystkie czekamy z niecierpliwością na tegoroczne …
8 marca 2010, 20:58
Katarzyna: Bardzo fajna stronka, pozdrawiam :)
7 marca 2010, 21:17
Sabina Jacak: Twoje margaretki są piękne i subtelne jak życzenia. Dziękuję za miłe słowa dla...
27 lutego 2010, 20:02
Maria Nowicka (Kunicka): Piszesz, że u Ciebie wiosna a u nas jeszcze zima. Wczoraj idąc z...
21 lutego 2010, 20:01
Kasia: naturalnie, brutalna rzeczywistość…