10 stycznia 2010, niedziela, 18:11

W leśnych zaspach srogiej zimy

Dziś zigno­ro­wa­łem odczute na wła­snej skó­rze zimowe nawał­nice, kiedy to kilka lat temu utkną­łem w środku lasu z powodu sro­giej zimy. W Opolu i oko­licy olbrzy­mie opady śniegu - a jak w leśnej bazie? O tej porze roku rza­dziej tam bywam, ale dziś wybra­łem się utartą drogą od Starych Budkowic. Kiedy dotar­łem odśnie­żoną płu­giem drogą do obrzeży lasu, to zoba­czy­łem poje­dyn­czy ślad kół samo­cho­do­wych, pro­wa­dzący leśną trasą w stronę osady Kęszyce. Jadąc tymi śladami z tru­dem poko­na­łem jedy­nie 10 metrów, grzę­znąc w zała­mu­ją­cej się sko­ru­pie śnie­go­wej. Pokładowy kom­pu­ter mojego samo­chodu sygna­li­zo­wał ślizga­nie się kół i z tru­dem poko­na­łem dal­sze dzie­sięć metrów do nie­wiel­kiego roz­wi­dle­nia, na któ­rym zamie­rza­łem zde­cy­do­wa­nie zawró­cić. Jednak koła samo­chodu ugrzę­zły w śniegu i obra­ca­jąc się w miej­scu ślizgały się po lodo­wym pod­łożu. Próbowałem wie­lo­krot­nie wyko­nać manewr zawra­ca­nia - lecz bezskutecznie.

I tak zre­zy­gno­wany po pró­bie dodzwo­nie­nia się do zna­jo­mego trak­to­rzy­sty, wyru­szy­łem w stronę odda­lo­nego o jakieś 200 m jego domo­stwa po pomoc. Ale jesz­cze raz wró­ci­łem do samo­chodu: odgar­ną­łem zale­ga­jący pod kołami, zbry­lony śnieg i jesz­cze kolejny raz wyko­na­łem manewr cofa­nia i ponow­nego zawra­ca­nia. O dziwo udało się - i tak ślizga­jąc się, w żółwim tem­pie poko­na­łem te 20 m do odśnie­żo­nej drogi na skraju lasu.

Okrężnym wjaz­dem od strony Zagwiździa i Grabic dotar­łem już pod swoją chatę. Kilkanaście minut szu­flo­wa­nia zamar­z­nię­tego śniegu pozwo­liło mi na odśnie­że­nie wjazdu, otwar­cie bramy i bez­pieczny już pod­jazd pod dom.

drewniana studnia zimąTam przy­wi­tały mnie zgłod­niałe sikorki, któ­rym kilka dni temu powie­szona sło­ninka już się skoń­czyła. Po nowe łako­cie pierw­sza na karm­niku poja­wiła się gniaz­du­jąca od kilku lat na pose­sji sikorka modra. Bardzo dzielna, bo pró­bu­jąca ją odgo­nić sikorka sosnówka nie­wiele wskó­rała i oby­dwie zgod­nie cze­pia­jąc się sło­ninki zaczęły ener­gicz­nie dzio­bać swój zimowy przysmak.

Chyba dla osłody dzi­siej­szych tru­dów wielką nie­spo­dziankę zro­bił mi dziś zie­lony dzię­cioł - to wła­śnie ten, który przez ostat­nie lata poja­wiał się w naszym obej­ściu tylko w nie­dziele. Nie widzia­łem go od lata i tu nagle zawi­tał do karm­nika - wszak dziś nie­dziela. Po odko­pa­niu zwa­łów śniegu wokół domu i zro­bie­niu kilku fotek (wła­śnie tych załą­czo­nych) wró­ci­łem do roz­pa­la­nia kuchen­nego pieca aby się ogrzać po wytę­żo­nym odśnieżaniu.

1 komentarz do W leśnych zaspach srogiej zimy

Odpowiedz

 

 

 

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>