11 stycznia 2010, poniedziałek, 23:00

Zaspawane lodem samochody

W mo­im le­sie zi­ma trzy­ma. Zapasy sło­nin­ki dla si­ko­rek, ko­wa­li­ków i dzię­cio­łów po­zo­sta­wi­łem, więc mo­głem spo­koj­nie po­wró­cić do mia­sta. Po przy­jeź­dzie do Opola przy­szło mi się zmie­rzyć z uro­ka­mi zi­my, o ja­ki­ch me­dia cza­sem in­for­mo­wa­ły w przy­pad­ku re­la­cji z re­jo­nów ra­czej ark­tycz­ny­ch.

Takiej sy­tu­acji na osie­dlu nikt chy­ba nie pa­mię­ta. Bywało, że uszczel­ki  przy­ma­rza­ły i nie moż­na by­ło otwo­rzyć drzwi par­ku­ją­cy­ch pod chmur­ką sa­mo­cho­dów. Zdarzało się też, że za­ma­rza­ły zam­ki i też nie moż­na się by­ło do­stać do sa­mo­cho­dów. Ale że­by lo­dem za­spa­wa­ło wszyst­kie drzwi i nie by­ło wej­ścia do sa­mo­cho­du? Próby otwar­cia drzwi gro­zi­ły wy­ła­ma­niem kla­mek, stąd więk­szo­ść miesz­kań­ców mo­je­go osie­dla by­ła zmu­szo­na szu­kać al­ter­na­tyw­ne­go spo­so­bu do­tar­cia do pra­cy. Tak du­żej licz­by „po­rzu­co­ny­ch”, za­mar­z­nię­ty­ch i za­sy­pa­ny­ch sa­mo­cho­dów jesz­cze ni­gdy nie wi­dzia­łem na swo­im osie­dlu.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>