1 lutego 2010, poniedziałek, 22:41

Huzia na Józia

Pal licho mrozy i duże śniegi. Obserwując regu­larną i prze­dłu­ża­jącą się zimę, poczy­ni­łem prze­korne przy­go­to­wa­nia do wyko­rzy­sta­nia jej moż­li­wo­ści i uro­ków. Zimowa rekre­acja - to jest to! Wszak wcze­śniej w naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej można było o tym tylko pomarzyć.

W mojej leśnej oko­licy brak pagór­ków i wznie­sień. Za to zasy­pane pięk­nym śnie­giem leśne dukty Borów Stobrawskich są dosko­na­łym miej­scem dla zimo­wego bie­ga­nia. Tak więc od tygo­dnia już zaczą­łem poszu­ki­wa­nia nart bie­go­wych. Nie jest to w Opolu takie pro­ste, bo albo brak odpo­wied­nich nart, albo też nie można dobrać wła­ści­wych butów, które paso­wa­łyby do wią­zań. Często też w spe­cja­li­stycz­nych skle­pach sły­sza­łem, że u nas nie ma tra­dy­cji do upra­wia­nia tej dys­cy­pliny spor­tów zimo­wych i narty bie­gowe się nie sprze­dają. Polecono mi poszpe­ra­nie za tym sprzę­tem na gieł­dzie z różnościami.

Kupiłem więc w nie­dzielę narty (marki Fischer - jak nowe, za jedyne 40 zło­tych) z kij­kami na dokładkę - butów nie­stety nie było. Kiedy szu­ka­jąc obu­wia ponow­nie odwie­dzi­łem spe­cja­li­styczne sklepy, to się oka­zało, że typ wią­zań u moich nowych (sta­rych) nart jest tak prze­sta­rzały, że na pewno nie znajdę do nich odpo­wied­nich butów. Ale wresz­cie po wielu wędrów­kach w jed­nym ze spor­to­wych skle­pów namó­wi­łem sprze­dawcę, żeby zamó­wił dla mnie wła­ściwe wią­za­nia (o zgrozo! - za 190 zło­tych) do butów (235 zło­tych), które posia­dał u sie­bie. Zatem cze­kam do jutra i być może moje usilne sta­ra­nia zostaną zwień­czone kom­plet­nym już sprzę­tem do okieł­zna­nia naszej sro­giej zimy.

Są to moje dru­gie w życiu narty. Pierwsze mia­łem w Stroniu, w dzieciństwie.

Wystrugołem se wiy­cie z jasiu­nio­wych descek. Bąły suche, bło łode­rwo­łem je z płod­sie­bitki na stajni. Strugołem, stru­go­łem, a późni gło­tu­wo­łem ich śpice razom z zim­nio­komi dlą świn, zeby na kąńcu zakrzy­wić. Z kawął­kłów sta­re­gło, skó­rzą­ne­gło pąska zro­biu­łom wią­zą­nia. I huzia …z pagłorka za staj­nią do sąme­gło, zamar­z­nio­te­gło pło­toka w nąwsiach.

1 komentarz do Huzia na Józia!

  • Maria Nowicka (Kunicka)

    I cegłoś sie tak chło­dok mocął w tym Stroniu.Trza było przyjś do Pietra łod sta­re­gło włojta to by ci chło­doki te narty wustru­gały, bło prze­cios zawsze jakiesi ścinki z desek łod tru­mien zło­stały.
    Jakbyś przy­sed do nos to by my pozjyz­dzali z Krakowca, a jak by my dosły do wprawy to by my posły za Mocurek , tom mozna było łostro dupą pocha­ratc. Chyba, ze juz po ty piyrsy jaź­dzie do pło­toka sprzącki przy poskach ci sie pourywały.

    Trzymej sie ciepło

    Nie myślałam,że tak ciężko pisac gwarą.

Odpowiedz

 

 

 

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>