29 marca 2010, poniedziałek, 0:25

Przygotowania przed sezonem – pliszki i żabka

Tydzień mi­nął bar­dzo szyb­ko. Malowanie ca­łej cha­ty, re­mont sta­rej piw­nicz­ki za­bie­ra spo­ro ener­gii, a do te­go do­szły jesz­cze wy­ko­py pod eko­lo­gicz­ne szam­bo, na któ­re wresz­cie przy­szła po­ra. Przy oka­zji ro­bie­nia przy­go­to­wań do za­mon­to­wa­nia krę­gów na szam­bo, za­sko­czył mnie bar­dzo wy­so­ki po­ziom wód grun­to­wy­ch. Woda w dwó­ch wy­ko­pa­ch po­ja­wi­ła się już na głę­bo­ko­ści 1,4 me­tra. Przez ostat­nie la­ta po­ziom wód grun­to­wy­ch w mo­jej oko­li­cy spa­dł do bar­dzo ni­skie­go sta­nu – oko­ło 4 m. To te­go­rocz­na, sro­ga zi­ma i ol­brzy­mie opa­dy śnie­gu pod­nio­sły ich po­ziom.

Teraz sło­wo o bu­dzą­cej się wio­śnie. We wto­rek po­ja­wi­ły się na mo­jej po­se­sji (gniaz­du­ją­ce i w ubie­głym ro­ku) ru­chli­we plisz­ki z dy­ga­ją­cy­mi ogon­ka­mi. Te ich ryt­micz­nie uno­szą­ce się ogon­ki spra­wi­ły, że „Każda plisz­ka swój ogo­nek chwa­li„. Dzień póź­niej do sta­wu za­wi­ta­ła żab­ka – jed­na z pię­ciu re­zy­du­ją­cy­ch u nas.
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy

19 marca 2010, piątek, 20:53

Dudek na dachu

Właśnie ta­ki wi­dok mia­łem dzi­siaj przed so­bą. Wiosna przy­szła ca­łą pa­rą. Przyleciały już dud­ki. Jeden dłu­go że­ro­wał na na­szej łą­ce – tuż pod mo­drze­wiem. Obserwowałem go z od­le­gło­ści 20 me­trów. Swoim dłu­gim, za­krzy­wio­nym dzio­bem wy­cią­gał z zie­mi do­rod­ne ro­ba­ki. Populacja ty­ch uro­kli­wy­ch pta­ków zmniej­szy­ła się w ostat­ni­ch la­ta­ch, bo spa­dło po­gło­wie by­dła do­mo­we­go. Dudki bo­wiem chęt­nie się ży­wią pę­dra­ka­mi, któ­re pe­ne­tru­ją kro­wie od­cho­dy. Na szczę­ście na śród­le­śny­ch łą­ka­ch znaj­du­ją się od­cho­dy pło­wej, le­śnej zwie­rzy­ny. Przypatrując się prze­la­tu­ją­cym pta­kom, za­wsze roz­po­zna­ję cha­rak­te­ry­stycz­ny, lek­ko fa­lu­ją­cy lot dud­ka z roz­po­star­ty­mi jak u mo­ty­la skrzy­dła­mi w czarno-białe okrę­gi.

Przed kil­ko­ma la­ty wy­bu­do­wa­łem drew­nia­ny pa­wi­lon ogro­do­wy. Długo się za­sta­na­wia­łem nad tym, ko­mu go po­świę­cę. Dopiero in­te­re­su­ją­ca hi­sto­ria gniaz­du­ją­ce­go przed la­ty w mo­jej oko­li­cy dud­ka za­in­spi­ro­wa­ła mnie do za­mon­to­wa­nia  na szczy­cie pa­wi­lo­nu wia­trow­ska­zu w for­mie te­go uro­kli­we­go pta­ka.

O dud­ku opo­wia­dał mi są­siad, śp. Żdżuj – my­śli­wy i wiel­ki znaw­ca przy­ro­dy na­szej le­śnej osa­dy: Przez wie­le lat dziu­plę w sta­rym klo­nie przy dro­dze obok na­szej cha­ty zaj­mo­wa­ła pa­ra dud­ków. (Było to w cza­sie, za­nim na­by­li­śmy na­sz sta­ry dom). Gniazdo dud­ków znaj­do­wa­ło się po­mię­dzy dwo­ma głów­ny­mi ko­na­ra­mi  te­go sta­re­go drze­wa. Pewnej, je­sien­nej no­cy wi­chu­ra uwię­zi­ła i przy­gnio­tła dud­ka roz­kra­czy­na­mi ko­na­rów.

Stary klon ru­nął póź­niej na mój płot. Dudki opu­ści­ły Kęszyce na wie­le lat. Dopiero pierw­szy po­ja­wił się na szczy­cie mo­je­go pa­wi­lo­nu. Miała to być za­chę­ta dla ty­ch praw­dzi­wy­ch dud­ków, któ­re przed la­ty zaj­mo­wa­ły to te­ry­to­rium. Udało się. Już od kil­ku lat gniaz­du­ją na skra­ju na­sze­go la­su i że­ru­ją na po­bli­ski­ch łą­ka­ch i na­szym ogro­dzie.

Dziś, ko­rzy­sta­jąc z pięk­nej po­go­dy po raz pierw­szy pod­kar­mi­łem ry­by w swo­im przy­do­mo­wym sta­wie. Można to ro­bić, kie­dy tem­pe­ra­tu­ra je­st od­po­wied­nia, a dzi­siaj by­ło 16 stop­ni. Wszystkie do­brze prze­zi­mo­wa­ły i po­ja­wi­ły się w kom­ple­cie do kar­mie­nia: dwa do­rod­ne ja­poń­skie kar­pie koi i dwa ma­leń­kie z mo­je­go już, ubie­gło­rocz­ne­go przy­chów­ku, trzy ka­ra­sie i or­fa.

Powiązane wpisy

18 marca 2010, czwartek, 20:19

Nareszcie przyszła

Długo się ocią­ga­ła z te­go­rocz­nym przyj­ściem. Kluczyła pra­wie od mie­sią­ca – od św. Macieja. Nawet dziś ra­no mnie za­sko­czy­ła, kie­dy by­łem zmu­szo­ny od­gar­niać zwa­ły śnie­gu, któ­ry za­le­gał przed wej­ściem do do­mu po zsu­nię­ciu się z da­chu. Słoneczko jed­nak szyb­ko za­czę­ło przy­grze­wać i w cie­niu już w po­łu­dnie by­ło 13 stop­ni.

Ten po­god­ny dzień wy­ko­rzy­sta­łem dziś na przy­ci­na­nie drzew owo­co­wy­ch. Sporo tzw. wil­ków by­ło na przy­do­mo­wej gru­szy – to ta­kie strze­la­ją­ce pro­sto w gó­rę cien­kie no­we pę­dy, któ­re na­le­ży wy­ci­nać co ro­ku. Prześwietliłem też drze­wa śli­wek i ja­błoń. Niewiele zo­sta­ło ty­ch sta­ry­ch drzew owo­co­wy­ch wo­ko­ło cha­ty, a te mło­dziut­kie, po­sa­dzo­ne już prze­ze mnie bar­dzo po­wo­li ro­sną.
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy

15 marca 2010, poniedziałek, 13:36

Co z tą wiosną?

Już pod ko­niec lu­te­go od­trą­bi­łem na­dej­ście wio­sny, aż tu na­gle wró­ci­ła zi­ma.

Spotkałem ją w Beskidzie Śląskim, gdzie  w ostat­ni week­end uczest­ni­czy­łem w kur­sie tre­ne­rów biz­ne­su, or­ga­ni­zo­wa­nym przez Jobcoaching w Akademii Rozwoju Osobistego DIALOG.

Tam to jesz­cze praw­dziwa zi­ma. Świerki ugi­na­ją­ce się od śnie­gu, za­spy, za­wia­ne dro­gi i samo­chody. Kręta dro­ga z Wisły do Koniakowa prze­rażała nie tyl­ko nas, uczest­ników kur­su, ale i sa­me­go kie­row­cę au­to­ka­ru.

Wróciliśmy szczę­śli­wie z nie­typowymi pamiąt­kami z Koniakowa (na zna­ne, koniakow­skie ko­ron­ki nie by­ło cza­su).

Koronkowe ko­kosz­ki na zdję­ciu obok (ku­pio­ne po 5 zło­ty­ch w na­szym w pen­sjo­na­cie) przy­po­mi­na­ją nam, że nie­dłu­go Święta Wielkanocne i ta prze­dłu­ża­ją­ca się zi­ma po­win­na so­bie wresz­cie gdzieś pój­ść.

Powiązane wpisy

7 marca 2010, niedziela, 13:42

Wszystkim Paniom

Specjalnie dla wszyst­ki­ch Pań od­wie­dza­ją­cy­ch tę stro­nę za­trzy­ma­łem w swo­jej ba­zie na­tu­ral­ny bu­kiet ubie­gło­rocz­ny­ch mar­ga­re­tek.  Zawsze je skru­pu­lat­nie omi­jam przy ko­sze­niu tra­wy. Te prze­sy­łam wir­tu­al­nie z oka­zji Waszego Święta.

Niech Wam przy­po­mi­na­ją nad­cho­dzą­cą wio­snę. Aby ich wi­dok Was roz­pro­mie­niał i skra­cał Wam czas do na­dej­ścia cie­pły­ch, sło­necz­ny­ch dni i ry­chłe­go wy­pa­du na ło­no na­tu­ry (pro­szę klik­nąć na tej fot­ce).

PS  Już pierw­si go­ście za­re­zer­wo­wa­li dłu­gi, ma­jo­wy week­end – (go­spo­da­rz).

Powiązane wpisy