13 czerwca 2010, niedziela, 21:52

Niedziela w cerkwi

Na zakończenie tygodnia przyszła pora, aby odwiedzić lokalną świątynię.

Grecka cerkiew prawosławna określana jest jeszcze przymiotnikiem ortodoksyjna. Zaś ortodoksja wywodzi się z jęz. greckiego i oznacza autentyczną wiarę i właściwe oddawanie czci: ortos – prawy, autentyczny, doxa – wiara, opinia, chwała. Głoszenie zasad wiary i życia określa się mianem prawosławie, gdzie ostatecznym celem chrześcijanina jest osiągnięcie przez wierzącego współudziału w naturze boskiej. Religia ta jest drugą co do wielkości chrześcijańską wspólnotą, która według różnych źródeł zrzesza 200-300 mln ludzi na świecie.

Zdjęcie obok przedstawia ikonostas starej,  maleńkiej cerkiewki tuż przy plaży w Limenaria z 1880 roku. Natomiast prezentowana wyżej cerkiew jest trójnawową świątynią z charakterystycznym podziałem na przedsionek, dwie nawy boczne, nawę główną i część ołtarzową, w której znajduje się: prestorał (ołtarz), stół ofiarny, tzw. górne miejsce i ikonostas, w którym znajdują się tzw. carskie wrota i drzwi diakońskie. Po bokach specjalne miejsca na drewniane, obracające się stelaże na śpiewniki dla kantorów i ambona.

Dopytując tubylców o możliwość uczestniczenia w niedzielnej liturgii otrzymałem informację, że zaczyna się o godzinie siódmej i trwa długo. Wybrałem się zatem na wyznaczona godzinę, aby móc poznać obrządki greckiej, ortodoksyjnej cerkwi prawosławnej.

Była godzina 7.00 – zastałem wnętrze przepięknej cerkwi w blasku świec naturalnych i elektrycznych, w tajemniczym zapachu kadzidła i w dźwiękach śpiewu dwóch kantorów i wtórującego im popa. Usiadłem na wygodnym drewnianym fotelu pod samym chórem (w cerkwi nie ma organów) i byłem jednym z trzech uczestników nabożeństwa. Kantorzy nieprzerwanie śpiewali, a wtórujący im pop widoczny przez otwarte carskie wrota, a to zapalał świece, okadzał ołtarz i niezliczoną ilość razy robił znak krzyża. Powoli przybywało wiernych (głównie kobiety w czerni) – doszedł tez trzeci kantor. Gromadzący się uczestnicy nabożeństwa przyjacielsko się pozdrawiali. Następowało kilkakrotne czytanie Ewangelii, którą celebrując wnosił kilka razy pop od nawy bocznej, przez nawę główną, w asyście służby liturgicznej.

Dopiero po dwóch godzinach zapełniło się wnętrze świątyni. Przybyło też trochę mężczyzn, którzy zajęli miejsca w drewnianych fotelach lub bocznych stallach. Każdy z wiernych po wejściu kilkakrotnie się żegnał przed ikonami i całował je (z reguły były to cztery ikony w nawie głównej). Przybył też czwarty kantor i całkowicie już zapełniła się cerkiew. Przybyli też rodzice z rocznymi dziećmi na specjalne błogosławieństwo. Potem jeszcze miało miejsce kilkunastominutowe kazanie popa i na koniec rozdawanie przez niego kawałków chleba dla wszystkich uczestników liturgii, przy którym  następowało całowanie jego dłoni. Jeszcze tylko pokropienie wodą święconą ze specjalnego flakonika przez kościelnego, przy tym datek i możliwość  skosztowania  jakiegoś sproszkowanego ciasta po wyjściu z cerkwi.

Wierni nie śpiewali i nie klękali, jak ma to miejsce w kościele rzymsko-katolickim i w trakcie nabożeństwa wychodzili i prowadzili przyjacielskie rozmowy. Nabożeństwo trwało ponad trzy godziny.

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>