9 czerwca 2010, środa, 11:51

Ptasie trele w gaju

Wczorajsza wę­drów­ka w stro­nę gór po­zwo­li­ła mi na po­zna­nie jesz­cze in­ny­ch kli­ma­tów wy­spy Thassos.

Zatrzymałem się nad brze­giem wy­schnię­tej, gór­skiej rze­ki. Woda w niej po­ja­wia się tyl­ko w cza­sie ob­fi­ty­ch opa­dów, któ­re w po­sta­ci rwą­cy­ch, gór­ski­ch stru­mie­ni two­rzą wart­ki nurt. Zdarzało się, że nie­świa­do­mi tu­ry­ści par­ko­wa­li swo­je sa­mo­cho­dy na wy­schnię­ty­ch ko­ry­ta­ch tuż u uj­ścia i mu­sie­li je po­tem wy­ła­wiać z mo­rza.

Moją uwa­gę przy­kuł do­cho­dzą­cy z ro­sną­cy­ch w zwar­tej gru­pie so­sen nad brze­giem stru­mie­nia ra­do­sny śpiew pta­ków. Najpierw roz­po­zna­łem wi­bru­ją­ce me­lo­dyj­ki zię­by, ale jak­by bar­dziej roz­bu­do­wa­ne. Nawet uda­ło mi się ją za­uwa­żyć wśród dłu­gi­ch igieł do­rod­nej so­sny. Do śpie­wu zię­by na­gle do­łą­czy­ły tre­le sło­wi­ka, któ­ry się ukrył wśród szy­szek, ob­fi­cie ob­ra­sta­ją­cy­ch ga­łę­zie so­sny.

Urzeczony słu­cha­łem pta­sie­go kon­cer­tu do cza­su, gdy na­gły fur­kot prze­la­tu­ją­ce­go, ko­lo­ro­we­go pta­ka od­wró­cił mo­ją uwa­gę. Od ra­zu go roz­po­zna­łem po cha­rak­te­ry­stycz­nym, mo­ty­lim lo­cie. To był on – du­dek (Upupa epops). Przysiadł na jed­nym z drzew, na skra­ju wzno­szą­ce­go się na wzgó­rzu oliw­ne­go ga­ju. Jego po­sta­wio­ny de­ko­ra­cyj­nie bia­ło czar­ny czub i po­ma­rań­czo­we po­kry­cie, zdra­dza­ły obec­no­ść na do­rod­nym drze­wie oliw­nym. Po chwi­li nad­le­cia­ły jesz­cze dwa do­ro­słe osob­ni­ki. Były o wie­le więk­sze od ty­ch, któ­re gniaz­du­ją na obrze­ża­ch la­su przy na­szej cha­cie w Borach Stobrawskich.

Spojrzałem na wi­szą­ce w sa­mym ze­ni­cie słoń­ce – by­ła dwu­na­sta, a z po­bli­ski­ch so­sen na­dal do­cho­dzi­ły we­so­łe tre­le, do któ­ry­ch do­łą­czy­ły nie­śmia­łe, dud­ko­we uuup, uuup.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>