23 września 2010, czwartek, 23:22

Grzyby, grzyby, grzyby…

Właśnie ta­ki wi­dok mnie przy­wi­tał po po­wro­cie z Grecji.

Tylko na krót­ki re­ko­ne­sans po le­sie wy­bra­łem się z żo­ną dziś póź­nym po­po­łu­dniem. Tak dla żar­tu za­bra­li­śmy ze so­bą ko­szy­ki na ewen­tu­al­ne grzyb­ki. Po go­dzin­nym spa­ce­rze wró­ci­łem z wiel­kim ko­szem pod­grzyb­ków i dwo­ma do­rod­ny­mi bo­ro­wi­ka­mi.

Zatem za­pra­szam do na­sze­go la­su, gdzie grzy­by ro­sną na­wet w ta­ki­ch miej­sca­ch, w ja­ki­ch nie spo­ty­ka­łem ich od lat. Nie trze­ba ich szu­kać, po pro­stu się je ko­si ca­ły­mi gro­ma­da­mi.

PS. Las przy­wi­tał mnie jesz­cze jed­nym, wspa­nia­łym zja­wi­skiem: no, te­go nie­ste­ty nie mo­gę po­ka­zać. Już by­ło ciem­no, gdy znad ota­cza­ją­cej na­sze sie­dli­sko łą­ki usły­sza­łem ryk je­le­nia. Właśnie do­bie­ga koń­ca te­go­rocz­ne ry­ko­wi­sko.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>