24 listopada 2010, środa, 10:52

Zimowe zapasy

Jakże ła­ska­wa dla nas póź­na je­sień po­zwo­li­ła mi na zro­bie­nie od­po­wied­ni­ch za­pa­sów drew­na opa­ło­we­go. Doskonałym miej­scem do je­go skła­do­wa­nia oka­za­ły się pod­cie­nia cha­ty. Będzie stąd bar­dzo bli­sko, aby pod osło­ną wy­sta­ją­ce­go da­chu wno­sić na­rę­cze do ku­chen­ne­go pie­ca, nie ba­cząc na desz­cz czy śnieg.

Już zu­peł­nie prze­sze­dłem na eko­lo­gicz­ne ogrze­wa­nie, za­stę­pu­jąc do­tych­cza­so­we wy­ko­rzy­sta­nie wę­gla, da­ra­mi po­bli­skie­go la­su. Wydawać by się mo­gło, że uzy­ska­nie drew­na opa­ło­we­go nie po­win­no być dla mnie pro­ble­mem – wszak go­spo­da­ru­ję pra­wie w le­sie. Jednak w tym ro­ku za­po­trze­bo­wa­nie na ten opał by­ło tak du­że, że mój le­śni­czy ka­zał mi cier­pli­wie cze­kać. Dopiero po dwu­mie­sięcz­ny­ch pod­cho­da­ch wresz­cie uda­ło mi się do­ko­nać od­po­wied­nie­go za­ku­pu drew­na.

A to już ko­lej­na pry­zma z drew­nem w oko­li­ca­ch Małego Domku. Tu też znaj­du­je się piec na drew­no – sta­ra, za­byt­ko­wa fa­jer­ka do ogrze­wa­nia Pracowni z Antresolą.

Zatem za­pra­szam pod piec w chłod­ne i dłu­gie zi­mo­we wie­czo­ry. Buzujące pło­mie­nie, bło­gie cie­peł­ko, ko­ją­ce trza­ska­nie drew­nia­ny­ch szczap i za­pa­ch pa­lą­cej się ży­wi­cy za­pew­nią praw­dzi­wy re­laks i od­prę­że­nie.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>