28 października 2011, piątek, 13:44

Krzak dzikiej róży

…pąs swój krwa­wy na pla­my sza­ry­ch zło­mów ci­ska.                                                                                                                 U stóp mu buj­ne ro­sną tra­wy…”

Tak pi­sał Jan Kasprowicz o Ciemnych Smreczynach. I tu w ser­cu le­śnej osa­dy Borów Stobrawskich rów­nie do­rod­nie się pre­zen­tu­ją te krze­wy.

Te po­zo­sta­łe na krze­wa­ch owo­ce są świet­nym uzu­peł­nie­niem pta­siej die­ty zi­mo­wą po­rą.

Ja rów­nież ko­rzy­stam z do­bro­dziej­stwa ty­ch krze­wów. Przy pla­no­wa­niu ogro­du Chaty w le­sie wła­śnie dzi­ką ró­żę wy­ko­rzy­sta­łem do ob­sa­dze­nia  po­se­sji. A kil­ka dni te­mu  no­we od­ro­sty krze­wów, któ­re wy­cho­dzi­ły na łą­kę po­za ob­ręb pło­tu prze­sa­dzi­łem bli­żej ogro­dze­nia, uzu­peł­nia­jąc spo­rą już plan­ta­cję.

Pora za­tem na ko­lej­ną na­lew­kę z doj­rza­ły­ch już owo­ców. Przepis na tę na­lew­kę, któ­ry zna­la­złem, i któ­ry już z po­wo­dze­niem wy­ko­rzy­sty­wa­łem po­cho­dzi ze sta­ry­ch, kre­so­wy­ch re­cep­tur.  Jej na­zwa, to ŻENICHA KRESOWA.

1/2 kg owo­ców dzi­kiej ró­ży, 5 goź­dzi­ków, po 1 łyż­ce su­szo­ny­ch kwia­tów ru­mian­ku i li­ści mię­ty, 1 szklan­ka mio­du, 3/4 l spi­ry­tu­su, 1/4 l wo­dy.

Owoce umyć i po­na­kłu­wać, do­da­jąc goź­dzi­ki, mię­tę, ru­mia­nek i za­lać spi­ry­tu­sem. Odstawić na mie­siąc. Następnie zlać na­lew i prze­fil­tro­wać. Miód roz­pu­ścić w prze­go­to­wa­nej, cie­płej wo­dzie. Dodać do na­le­wu i od­sta­wić ca­ło­ść na 2 mie­sią­ce.

Nawet już ety­kie­ta cze­ka. Trudno bę­dzie wy­trzy­mać te trzy mie­sią­ce, aż od­po­wied­nio po­le­ża­ku­je na­sta­wio­na na­lew­ka.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>