18 października 2011, wtorek, 18:13

Mińsk

Na tra­sie swo­ich wie­lo­let­ni­ch wo­ja­ży po Europie czy świe­cie spo­ty­ka­łem mia­sta cie­ka­we, cza­sem za­byt­ko­we. Miasta ze swo­istą at­mos­fe­rą, kli­ma­tem. Miasta, gdzie chcia­ło­by się czę­ściej prze­by­wać – mo­że na­wet  w ni­ch za­miesz­kać. Miasta, w któ­ry­ch na twa­rza­ch miesz­kań­ców czy tu­ry­stów wy­róż­nia­ło się za­do­wo­le­nie i swo­bo­da już w sa­mym wy­ra­zie twa­rzy.

W tę pięk­ną, je­sien­ną po­rę przy­szło mi po­je­chać służ­bo­wo do na­szy­ch wschod­ni­ch są­sia­dów – na Białoruś. Naszymi li­nia­mi PLL LOT wy­lą­do­wa­łem w jej sto­li­cy – w Mińsku. To oko­ło dwu­mi­lio­no­wa aglo­me­ra­cja nad Swisłoczą.

Była nie­dzie­la, a więc świą­tecz­ny dzień. Na ogrom­ny­ch trak­ta­ch ko­mu­ni­ka­cyj­ny­ch ru­ch sa­mo­cho­dów współ­cze­sny­ch ma­rek, ale wy­łącz­nie na bia­ło­ru­ski­ch re­je­stra­cja­ch. Cztery pa­sy w jed­ną stro­nę i czte­ry w dru­gą. Wszystkie skle­py otwar­te, a w oko­li­ca­ch cen­trów han­dlo­wy­ch, w przej­ścia­ch do me­tra i na nie­któ­ry­ch pla­ca­ch bab­cie sprze­da­ją­ce chy­ba swo­je wa­rzy­wa, owo­ce, kwia­ty z ogród­ka  i drob­ne ar­ty­ku­ły do­mo­we­go użyt­ku – w tym i rę­ko­dzie­ło w po­sta­ci ro­bio­ny­ch na dru­ta­ch skar­pet (na­wet za­ku­pi­łem so­bie ta­ką cie­płą pa­rę na zi­mę).

Olbrzymie prze­strze­nie: skwe­ry, pro­spek­ty (trak­ty ko­mu­ni­ka­cyj­ne), par­ki. Przy ni­ch cza­sem sty­li­zo­wa­ne, ale ma­ło wy­ra­zi­ste gma­szy­ska urzę­dów, ban­ków, wiel­ki­ch blo­ków miesz­kal­ny­ch i mo­nu­men­tal­ne po­mni­ki. Jakby wszyst­ko na wy­ro­st – du­że i sze­ro­kie. Choć przy­znam, że sze­ro­kie uli­ce w dzi­siej­szy­ch cza­sa­ch bar­dzo przy­dat­ne.

Mińsk ode­bra­łem ja­ko mia­sto bez wy­ra­zu – ta­kie ja­kieś wy­ob­co­wa­ne. Może je­dy­nym plu­sem te­go mia­sta je­st to, że nie wi­dać nad­mier­nie śpie­szą­cy­ch się lu­dzi, jak to moż­na za­ob­ser­wo­wać w na­szy­ch eu­ro­pej­ski­ch sto­li­ca­ch, ale jak­by ta­kie spo­wol­nie­nie. Może na­wet pe­wien ro­dzaj gry­ma­su, któ­ry cza­sem przy­miot­ni­kiem „oso­wia­ły” przy­pi­su­je się ta­kim po­sta­ciom. Ale być mo­że je­st to mo­je zbyt su­biek­tyw­ne od­czu­cie?

Poniżej wi­dok z mo­je­go okna Hotelu Orbita i kil­ka in­ny­ch fo­tek je­sien­ne­go Mińska. M.in. ta z gma­chem Biblioteki Narodowej i frag­men­tem bia­ły­ch blo­ków miesz­kal­ny­ch, ukła­da­ją­cy­ch się w kształt li­te­ry „C” – СССР (ZSSR), za któ­ry to pro­jekt ar­chi­tekt otrzy­mał or­der, bo by­ły wi­docz­ne z sa­mo­lo­tu.

Może jesz­cze tro­chę fak­tów hi­sto­rycz­ny­ch . Mińsk po Unii Lubelskiej w 1569 ro­ku w skła­dzie Rzeczypospolitej Obojga Narodów.  W 1708 cał­ko­wi­cie spa­lo­ny na roz­kaz Piotra I, a po dru­gim roz­bio­rze Polski w gra­ni­ca­ch Imperium Rosyjskiego. W 1919 po­now­nie zdo­by­ty przez woj­ska pol­skie, a w 1920 znów przez woj­ska ro­syj­skie pod­czas woj­ny polsko-bolszewickiej. Ostatecznie na mo­cy Traktatu Ryskiego włą­czo­ny do ZSRR. W trak­cie dru­giej woj­ny świa­to­wej Mińsk był po Warszawie i Berlinie trze­cim mia­stem naj­bar­dziej znisz­czo­nym. Tej pol­sko­ści nie­wie­le te­raz wi­dać, ale nie­któ­rzy mo­gą nie­co zo­ba­czyć na za­łą­czo­ny­ch fot­ka­ch.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>