10 czerwca 2013, poniedziałek, 20:20

Czerwcowy ogród

Maj mi­nął w desz­cza­ch i chło­dzie. Dopiero czer­wiec po­ka­zał swo­je wio­sen­ne uro­ki.

Zakwitły ma­ki i mar­ga­ret­ki i w oto­cze­niu na­szej cha­ty po­ja­wi­ła się so­czy­sta – iście ma­jo­wa zie­leń.

Powiązane wpisy

2 czerwca 2013, niedziela, 13:19

Azerowie raz jeszcze

Wrócę jesz­cze do swo­jej ostat­niej po­odró­ży, aby opi­sać nie­co sze­rzej ten cie­ka­wy kraj nad Morzem Kaspijskim.

Baku li­czy 2 mln miesz­kań­ców, co sta­no­wi po­ło­wę miesz­kań­ców ca­łej Republiki Azerbejdżan. Młodzi Azerowie z ciem­no­kru­czy­mi wło­sa­mi dla nas Europejczyków wy­glą­da­ją wszy­scy jak bra­cia. Kobiety o tej sa­mej bar­wie wło­sów są uro­dzi­we – z bły­skiem w oku i nie no­szą  za­kry­cia gło­wy. Obok po­mnik ko­bie­ty, któ­ra je­st sym­bo­lem wy­zwo­le­nia i zrzu­ca hi­dżab.

Współczesny, se­ce­syj­ny wy­gląd Baku je­st w du­żej mie­rze je­st za­słu­gą pol­ski­ch ar­chi­tek­tów, któ­rzy  wy­emi­gro­wa­li do Azerbejdżanu – Gosławski, Skórzewski, czy Skibiński. Jajbardziej jed­nak  wy­róż­nia się Józef Płoszko. Budynek obok, to gma­ch Akademii Nauk pro­jek­to­wa­ny przez nie­go. Swoje dzie­ła re­ali­zo­wał w zna­mie­ni­ty­ch sty­la­ch – od kla­sy­cy­zmu, przez go­tyk we­nec­ki i fran­cu­ski a koń­cząc na se­ce­sji. Został za­trud­nio­ny na sta­no­wi­sku głów­ne­go ar­chi­tek­ta Baku. Zabrakło mi jed­nak cza­su, że­by do­trzeć do ty­ch wszyst­ki­ch cie­ka­wy­ch obiek­tów.

Przejrzyste za­ło­że­nia ar­chi­tek­to­nicz­ne głów­ne­go cen­trum po­ka­zu­ją, że ży­li tu kró­lo­wie naf­ty. To wła­śnie tu osie­dli­li się bra­cia Nobel. Tu swo­je in­te­re­sy ro­bi­ła ro­dzi­na Rotschildów czy pol­ski­ch bo­ga­czy Rylskich.

Miasto ko­rzy­sta­ją­ce do dzi­siej­szy­ch cza­sów z wy­do­by­cia ro­py i ga­zu ma tak­że ta­nią ener­gię elek­trycz­ną. Nocą wszyst­kie waż­ne bu­dyn­ki te­atral­nie pod­świe­tlo­ne do­da­ją uro­ku. Nawet nie­któ­re skrzy­żo­wa­nia po­sia­da­ją nie tyl­ko sa­me świa­tła, ale i słu­py wraz z czer­wo­ny­mi i zie­lo­ny­mi łu­ka­mi świetl­ny­mi co pre­zen­tu­je obok fo­to.

Finansjera naj­wy­raź­niej wzo­ro­wa­ła się na ar­chi­tek­tu­rze eu­ro­pej­ski­ch me­tro­po­lii, wpla­ta­jąc w za­byt­ko­wą struk­tu­rę mia­sta (wpi­sa­ną na li­stę UNESCO) kla­sy­cy­stycz­ne czy go­tyc­kie pa­ła­ce. Na wzór jed­nej z eu­ro­pej­ski­ch sto­lic w Baku za­fun­do­wa­no so­bie lon­dyń­skie tak­sów­ki. Jedynie kie­row­ni­ca po le­wej stro­nie i fio­le­to­wy ko­lor je od­róż­nia od ty­ch, któ­re są nam zna­ne z po­dró­ży do Anglii.

        

W ra­ma­ch swo­jej po­dró­ży służ­bo­wej do­tar­łem do mia­sta Sumgait – spe­cjal­nej stre­fy prze­my­sło­wej, roz­po­ło­żo­nej na 250 ha. Miasto to je­st od­da­lo­ne oko­ło 40 km od Baku.

To na­sza wi­zy­ta – uczest­ni­ków bran­żo­we­go sym­po­zjum na te­re­nie jed­ne­go z no­wo­cze­śnie urzą­dzo­ny­ch za­kła­dów.

Poza Baku już tyl­ko pu­sty­nia, gdzie na obrze­ża­ch po­wsta­ją no­we osie­dla i za­kła­dy. W od­da­li wi­dać szy­by naf­to­we.

 

Powiązane wpisy