30 sierpnia 2013, piątek, 19:24

Pierwsze grzybki?

To spóź­nio­ne ka­nie te­go la­ta. Bywało, że po­ja­wia­ły się du­żo wcze­śniej. Niezwykle mo­kry maj i czer­wiec wca­le nie za­po­wia­da­ły nie­do­stat­ku grzy­bów. Przyroda je­st jed­nak dla nas wiel­ką za­gad­ką i czę­sto pła­ta fi­gla. Ale mo­gę ude­rzyć w dzwon na cze­ść po­ja­wie­nia się pierw­szy­ch grzyb­ków, bo po­za kil­ko­ma ka­nia­mi zna­la­złem też bo­ro­wi­ka. Wcale nie wy­bie­ra­łem się w głąb la­su, ale z ro­we­ru doj­rza­łem je ro­sną­ce przy le­śnym duk­cie.

Powiązane wpisy

29 sierpnia 2013, czwartek, 21:38

Wspomnienia z wakacji

 

Na pew­no pa­mię­ta­cie te dziw­ne drze­wa, któ­re spo­ty­ka­li­ście w cie­pły­ch kra­ja­ch? Im więk­sze drze­wo i z więk­szą ilo­ścią za­ka­mar­ków – tym star­sze. Niektóre z ty­ch drzew oliw­ny­ch ma­ją już po kil­ka­set lat, a te naj­star­sze dwa ty­sią­ce. To mo­je fo­to­gra­ficz­ne wspo­mnie­nia z ma­leń­kiej wy­spy Thassos w Grecji, gdzie czę­sto by­wa­łem przed kil­ko­ma la­ty.

Powiązane wpisy

25 sierpnia 2013, niedziela, 21:57

Nadeszła pora na nalewki

Po po­wro­cie z Moskwy do­ść nie­spo­dzie­wa­nie przy­szło mi się za­brać w tym ro­ku za ro­bie­nie na­le­wek. Z re­gu­ły przy­cho­dzi­ła w tym cza­sie po­ra na pierw­sze grzy­by. Teraz sta­ło się ina­czej. Jeszcze moc­no przy­pie­ka­ją­ce słoń­ce wy­su­szy­ło le­śne ru­no i grzyb­nia jesz­cze śpi. Tymczasem je­sien­ne owo­ce za­czę­ły eks­pre­so­wo doj­rze­wać i przy­sze­dł czas na zbio­ry aro­nii, któ­ra w tym ro­ku do­brze ob­ro­dzi­ła. Nadeszła więc nie­spo­dzie­wa­nie po­ra na ro­bie­nie z niej na­le­wek.

Już tra­dy­cyj­nie na­lew­ka z aro­nii ro­bio­na prze­ze mnie na sta­rej, spraw­dzo­nej re­cep­tu­rze ma po­wo­dze­nie u ty­ch, któ­rzy tra­fią do Chaty w le­sie i ma­ją oka­zję ją de­gu­sto­wać.

Powiązane wpisy

21 sierpnia 2013, środa, 19:54

Z „lodami” w tle

Dla mo­jej ko­le­żan­ki, z któ­rą re­ali­zu­ję wy­jazd do Moskwy tło te­go zdję­cia za mo­imi ple­ca­mi sta­no­wią krę­co­ne lo­dy – tak piesz­czo­tli­wie na­zy­wa ko­pu­ły Soboru Wasyla Błażennego – sym­bol Rosji.

Kiedyś wy­eks­po­no­wa­ne i tłum­nie ob­le­ga­ne  mau­zo­leum Lenina dziś smęt­ne, sza­re je­st te­raz za­sło­nię­te rusz­to­wa­nia­mi try­bun, któ­re zaj­mu­ją więk­szą czę­ść pla­cu dla or­ga­ni­za­cji pa­rad­ny­ch im­prez.

Moskwa o tej po­rze ro­ku je­st jesz­cze moc­no za­tło­czo­na tu­ry­sta­mi. Dla ni­ch to w oko­li­ca­ch Placu Czerwonego po­ja­wia­ją się so­bo­wtó­ry Lenina, czy Putina. Dziś tem­pe­ra­tu­ra jesz­cze wy­no­si­ła 32 stop­nie, ale po­wie­wa­ją­cy chlo­dek skło­nu la­ta po­zwa­lał do­brze zno­sić tę au­rę.

Poniżej kil­ka fo­tek – m.in z Parku Gorkiego, w któ­rym ży­cie tęt­ni każ­de­go dnia i moż­na za­na­leźć wie­le roz­ry­wek.

  

PS. Pozdrowienia dla gru­py mło­dy­ch pol­ski­ch ar­chi­tek­tów, któ­ry­ch spo­tka­li­śmy na krót­kiej prze­rwie w po­dró­ży do od­le­głe­go Krasnojarska, gdzie re­ali­zu­ją bu­do­wę eks­klu­zyw­ne­go ho­te­lu.

Powiązane wpisy

20 sierpnia 2013, wtorek, 21:07

Wokół Ogrodu Botanicznego w Moskwie

Dziś po zre­ali­zo­wa­niu służ­bo­wy­ch za­dań pod­czas ty­go­dnio­we­go wy­jaz­du do Moskwy chcia­łem się wy­brać do Ogrodu Botanicznego.

Dojechałem więc do sta­cji me­tra o na­zwie Ботанический сад (Ogód Botaniczny) i o dzi­wo – nie mo­głem zna­leźć wej­ścia do te­goż obiek­tu. Zapytani prze­chod­nie pod­po­wie­dzie­li mi po­wrót do po­przed­niej sta­cji me­tra. Tak też zro­bi­łem, ale da­lej mia­łem pro­blem z do­tar­ciem do ogro­du. I wresz­cie, kie­dy zmę­czo­ny wę­drów­ka­mi sko­rzy­sta­łem z usług ryk­sza­rza z na­pi­sem Taxi do­tar­łem do im­po­nu­ją­co wy­glą­da­ją­cej ko­lum­na­dy wej­ścia głów­ne­go.

To miej­sce nie­ste­ty nie oka­za­ło się po­szu­ki­wa­nym prze­ze mnie ogro­dem bo­ta­nicz­nym, ale prze­ogrom­nym we­sło­łym mia­stecz­kiem i par­kiem roz­ryw­ki. Ten park pod­kre­śla po­tę­gę Rosji z eks­po­zy­cją tech­ni­ki ko­smicz­nej i im­po­nu­ją­cy­mi gma­cha­mi i fon­tan­na­mi.

Są więc pa­wi­lo­ny po­świę­co­ne by­łym re­pu­bli­kom, gdzie pre­zen­to­wa­ne są pro­duk­ty i wy­ro­by cha­rak­te­ry­stycz­ne dla ty­ch re­gio­nów. W pa­wi­lo­nie Armenii mia­łem oka­zję de­gu­sto­wać świet­ny ko­niak uzna­nej mar­ki ARARAT. Obejrzałem też wy­sta­wę mi­kro­mi­nia­tur au­tor­stwa Edwarda Kazariana – skrzyp­ka, któ­ry stwo­rzył mi­na­tu­ro­we cu­da ze zło­ta i dro­go­cen­ny­ch ka­mie­ni: or­kie­stra jaz­zo­wa na czub­ku ludz­kie­go wło­sa, in­ne – jak np. ka­ra­wa­na wiel­błą­dów w uchu igiel­nym. Podobną wy­sta­wę, ale in­ne­go twór­cy mia­łem kie­dyś oka­zję obej­rzeć w wę­gier­skim Szentendre.

     

Tak więc to, co mia­ło być dla mnie ogro­dem bo­ta­nicz­nym – oka­za­ło się wszech­ro­syj­skim cen­trum wy­sta­wien­ni­czym. Dopiero za nim roz­cią­ga się ów ogród i mo­że na nie­go be­dzie czas in­nym ra­zem?

PS. Tu w Moskwie pięk­na po­go­da – dziś by­ło 27 stop­ni.

Powiązane wpisy