17 grudnia 2014, środa, 19:42

Przedświąteczne wędzenie

Trafiłem dziś na nad­zwy­czaj­ną po­go­dę z mo­im przed­świą­tecz­nym wę­dze­niem do­mo­wy­ch wy­ro­bów. Podczas wczo­raj­szy­ch przy­go­to­wań: mie­le­nia mię­sa na kieł­ba­sy, sznu­ro­wa­nia szy­ne­czek i po­lę­dwi­cy nie­mi­ło­sier­nie la­ło aż do póź­nej no­cy. Dopiero nad ra­nem wy­po­go­dzi­ło się i kie­dy na noc­nym nie­bie zo­ba­czy­łem gwiaz­dy, to do­pie­ro wte­dy po­wia­ło opty­mi­zmem.

Wstając wcze­śnie ra­no już by­łem pe­wien, że wę­dze­nie się po­wie­dzie. Nie my­li­łem się – by­ło wspa­nia­łe słoń­ce i mo­men­ta­mi tem­pe­ra­tu­ra do­cho­dzi­ła do 10 stop­ni plus.

Godzinę trwa­ło su­sze­nie i roz­grze­wa­nie wę­dzar­ni, po­tem I etap wę­dze­nia, czy­li pod­su­sza­nie, któ­re trwa­ło dwie go­dzi­ny w tem­pe­ra­tu­rze 40 – 50 stop­ni. Następny  etap, to wę­dze­nie za­sad­ni­cze w tem­pe­ra­tu­rze 50 – 60 stop­ni przez dwie go­dzi­ny. Ostatnim, trze­cim eta­pem by­ło przy­pie­ka­nie wy­ro­bów w tem­pe­ra­tu­rze 70 – 90 stop­ni przez 1 go­dz.

Na ra­zie brak na zdję­cia­ch go­to­wy­ch już, uwę­dzo­ny­ch wy­ro­bów, po­nie­waż trwa wła­śnie pro­ces ich stu­dze­nia. Może się jesz­cze dziś po­ja­wią?

 

O, wła­śnie po­ja­wi­ły się uwę­dzo­ne już wę­dli­ny …. 

PS. Tak przy oka­zji : ra­do­sny­ch i ro­dzin­ny­ch Świąt Narodzenia Pańskiego dla ty­ch, któ­rzy już od­wie­dzi­li Chatę w le­sie i dla ty­ch, któ­rzy jesz­cze nie zdą­ży­li. Zapraszamy już od wcze­snej wio­sny 2015 ro­ku.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>