Blog
sty 28

Bez smarowania ani rusz…

biegówki doczekały się użycia. Fot. WG

Dziś bez smarowania nart się nie obeszło. Na moim prowizorycznym, przydomowym torze pozostało już niewiele śniegu. Był mokry i czepiający się nart. Postanowiłem go maksymalnie wykorzystać, robiąc rundy do samego zmroku.

Dopiero o 17.30 zakończyłem swoje ślizgi, bo nie bardzo wiem, kiedy znów u nas będzie prawdziwa zima. Ta sprzed dwóch lat na zdjęciu obok nieźle się prezentuje wraz z moim zdobytym (poza butami) z drugiej ręki sprzętem biegowym. Szkoda, że ostatnimi laty tak rzadko można korzystać z uroków prawdziwej zimy.