15 lipca 2015, środa, 8:52

Tajemnicze świetliki

Wczorajszy dzień mi­nął pod zna­kiem in­ten­syw­ny­ch opa­dów. A ko­lej­na ule­wa nie­co po­krzy­żo­wa­la mi wtor­ko­we pla­ny. Na co­ty­go­dnio­wą siat­ków­kę z Kęszyc do Zagwiździa wy­bra­łem się tym ra­zem ro­we­rem. To za­le­d­wie 7 ki­lo­me­trów, ale upo­rczy­wy desz­cz ro­bi swo­je.

Udało nam się jed­nak ro­ze­grać kil­ka se­tów, a tu znów ule­wa – po­tem prze­rwa, ko­lej­na pró­ba wzno­wie­nia gry i znów ule­wa. Powrót z siat­ków­ki zmu­szo­ny by­łem odło­żyć do usta­nia desz­czu. W tym cza­sie pod­glą­da­łem u ko­le­gi pie­ka­rza pro­ces przy­go­to­wa­nia cia­sta i pie­cze­nia chle­ba. W koń­cu ro­bi­ło się już ciem­no i swój ro­wer mu­sia­łem do­po­sa­żyć u ko­le­gi w sto­sow­ne oświe­tle­nie, gdyż z po­wo­du du­ży­ch opa­dów zmie­ni­łem tra­sę po­wro­tu do do­mu czę­ścio­wo dro­gą pu­blicz­ną.

świetlik - National Geografic.plJuż by­ło cał­kiem ciem­no, kie­dy wje­cha­łem w le­śną dro­gę. Nagle znie­nac­ka po­ja­wi­ły się one – ta­jem­ni­cze świe­tli­ki, któ­re raz po raz zna­ko­wa­ły mi dro­gę, ni­czym dio­dy LED swo­im zim­no­zie­lo­nym świa­tłem. To ro­bacz­ki świę­to­jań­skie z ro­dzi­ny Lampyridae.

To by­ło na­praw­dę uro­kli­we. Wybierzcie się do la­su wie­czo­ro­wą po­rą, a na pew­no nie po­ża­łu­je­cie. (Foto z National Geografic.pl).

Pozdrawiam wszyst­ki­ch cie­pło z Chaty w le­sie.

 

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>