25 lipca 2017, wtorek, 18:50

Głuchołazy, KROPKA i lipa …

 

To już je­de­na­sta edy­cja sym­pa­tycz­nie brzmią­ce­go Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Turystycznej. Świetna im­pre­za, a w ty­tu­le mo­wa o in­nej, za­byt­ko­wej li­pie w tek­ście po­ni­żej. Wszak Głuchołazy le­żą na kul­to­wym tu­ry­stycz­nym szla­ku su­dec­kim z wie­lo­wie­ko­wą już tra­dy­cją.  A za­ra­zem tę­dy od wie­ków pro­wa­dzi­ła ku­piec­ka tra­sa znad Bałtyku przez Polskę na Wiedeń i Morze Czarne.

To tu po­wsta­ły ja­ko jed­ne z pierw­szy­ch na zie­mia­ch pol­ski­ch ozna­ko­wa­nia dla mi­ło­śni­ków tu­ry­sty­ki, któ­rzy chcie­li po­zna­wać pięk­no Gór Opawskich. Zapewne ta­jem­ni­cze Zlate Hory le­żą­ce po stro­nie cze­skiej też przy­czy­ni­ły się do te­go za­in­te­re­so­wa­nia. Faktem je­st, że już na te­re­nie sa­my­ch Głuchołaz na Górze Chrobrego w XIV i XVI wie­ku funk­cjo­no­wa­ło wie­le sztol­ni, z któ­ry­ch wy­do­by­wa­no zło­to.

W so­bot­nie przed­po­łu­dnie wy­bra­łem się z pra­wie trzy­dziest­ką chęt­ny­ch na tu­ry­stycz­ny spa­cer po Głuchołazach pod bacz­nym okiem do­świad­czo­ne­go i za­słu­żo­ne­go prze­wod­ni­ka su­dec­kiej tu­ry­sty­ki gór­skiej – pa­na Jerzego Chmiela. Na blo­gu po­zwo­li­łem so­bie sko­rzy­stać z in­for­ma­cji prze­ka­zy­wa­ny­ch przez pa­na Jerzego.

Wyruszyliśmy z Rynku spod wie­ko­wej li­py – po­noć już pra­wie czte­ry­stu­let­niej i jed­nej z dzie­się­ciu z li­sty naj­po­tęż­niej­szy­ch lip ro­sną­cy­ch na zie­mia­ch pol­ski­ch. Na zdję­ciu obok wi­docz­ne frag­men­ty już tej sta­rej li­py, wraz z po­sa­dzo­ną w la­ta­ch dzie­więć­dzie­sią­ty­ch ubie­głe­go wie­ku w ob­rę­bie zmur­sza­łe­go pnia no­wą mło­dą  li­pą.

Głuchołazy otrzy­ma­ły pra­wa miej­skie już w 1222 ro­ku. Zachował się do­sko­na­le utrzy­ma­ny układ urba­ni­stycz­ny z pro­sto­kąt­nym, wiel­kim ryn­kiem, elip­tycz­ny­mi  śla­da­mi mu­rów miej­ski­ch wraz z obron­ną fo­są . Imponująco wy­glą­da od­re­stau­ro­wa­na wie­ża Bramy Górnej – pro­wa­dzą­ca do mia­sta od stro­ny Nysy. Można na nią wej­ść po 107 drew­nia­ny­ch scho­da­ch, aby zo­ba­czyć roz­le­głą pa­no­ra­mę mia­sta wraz z ota­cza­ją­cy­mi gó­ra­mi – Biskupią Kopą, czy Pradziadem.

Na tym­że ryn­ku z wy­bru­ko­wa­nym her­bem mia­sta – ko­zią szy­ją (to uzdro­wi­sko Bad Ziegelhals), wy­bi­ja się je­sion (fo­to obok po le­wej) – choć mi­nia­tu­ro­wy, to jed­nak z hi­sto­rią bra­ter­skiej przy­jaź­ni z mia­stem Jesenik, bo po­da­ro­wa­ny Głuchołazom. To też sa­ma na­zwa te­go mia­sta, jak i po­bli­skie­go pa­sma gór swo­ją na­zwę wzię­ła wła­śnie od je­sio­nu.

W dro­dze do zdro­jo­wej czę­ści mia­sta mi­ja­my Skwer Kawalerów Orderu Uśmiechu. Tu nie­zwy­kle sym­pa­tycz­na fon­tan­na w for­mie zna­ne­go w Polsce Orderu Uśmiechu, przy­zna­wa­ne­go przez gre­mium dzie­cię­ce tym, któ­rzy wła­śnie im przy­no­szą pu­blicz­ną ra­do­ść. To wła­śnie pro­jekt te­go or­de­ru wy­ko­na­ła przedd la­ty ma­ła miesz­kan­ka Głuchołaz – dzie­wię­cio­let­nia wów­czas Ewa Chrobak – dziś człon­ki­ni, a na­wet se­kre­ta­rz Kapituły Orderu.

W sa­mym zdro­ju spo­tka­my od­re­stau­ro­wa­ny przy­ja­zny skwe­rek z fon­tan­ną i ła­wecz­ka­mi , a w Parku Zdrojowym miej­sca do hy­dro­te­ra­pii.  A wła­ści­wie krio­te­ra­pii, bo bro­dze­nie w prze­raź­li­wie zim­nej wo­dzie Sarniego Potoku na pew­no je­st ta­kim za­bie­giem. To wła­śnie stąd za­bie­ram in­spi­ra­cję, że­by na po­se­sji na­szej eko­tu­ry­sty­ki „Chata w le­sie” zbu­do­wać spe­cjal­ne miej­sce do hydro-krioterapii ze swo­ję­go uję­cia wo­dy z głę­bo­ko­ści 12 m dla na­szy­ch go­ści.

    

PS. Na wwgó­rzu po­mię­dzy ośrod­ka­mi re­ha­bi­li­ta­cji mia­sto bu­du­je tęż­nię so­lan­ko­wą. Prace po­stę­pu­ją bar­dzo szyb­ko i jesz­cze w tym ro­ku pla­nu­je się otwar­cie jej do pu­blicz­ne­go, bez­płat­ne­go użyt­ku.

Powiązane wpisy

Odpowiedz

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>