11 marca 2019, poniedziałek, 15:24

Coś na 8 Marca

Dziś oka­zjo­nal­ny wpis. W sam raz na Dzień Kobiet, któ­ry de­dy­ku­ję wszyst­kim pa­niom. Tym, któ­re by­wa­ły w Chacie w le­sie, oraz tym, któ­re  za­mie­rza­ją tu kie­dyś go­ścić. Do ni­ch do­łą­czam ży­cze­nia ra­do­ści i po­go­dy du­cha, ja­ką mo­że dać ob­co­wa­nie z kwia­ta­mi.

To na­sza mi­ni ga­le­ria scho­do­wa w bu­dyn­ku głów­nym na­szej cha­ty.

    

Prezentowane pra­ce są po­zo­sta­ło­ścią po  sta­rej sza­fie. Była ze sklej­ki, więc nie war­to jej by­ło za­trzy­my­wać.

Natomiast oca­li­łem od za­po­mnie­nia przy­twier­dzo­ne do niej pa­ne­le, na któ­ry­ch zo­sta­ły pie­czo­ło­wi­cie na­ma­lo­wa­ne czte­ry róż­ne kom­po­zy­cje kwia­to­we naj­praw­do­po­dob­niej przez by­łą go­spo­dy­nię do­mu – ma­lar­kę.

Teraz cie­szą oko wspi­na­ją­cy­ch się po drew­nia­ny­ch scho­da­ch pro­wa­dzą­cy­ch na stry­ch cha­ty.

26 grudnia 2018, środa, 15:53

Wigilia 2018

Jest już ży­wa cho­in­ka i stół na­kry­ty i cze­ka na go­ści. Tym ra­zem bę­dzie to ko­lej­ne ro­dzin­ne spo­tka­nie w Chacie w le­sie.

31 marca 2018, sobota, 12:28

Wesołych Świąt

Rardości, ob­fi­to­ści (jak na za­łą­czo­nym fo­to), zdro­wia i ro­dzin­nej at­mos­fe­ry przy wiel­ka­noc­nym sto­le dla go­ści Chaty w le­sie. Dla ty­ch, któ­rzy już tu by­li i ty­ch, któ­rzy nas za­mie­rza­ją w tym ro­ku od­wie­dzić.

17 stycznia 2018, środa, 8:44

Noworocznie …

Zaczął nam się no­wy 2018 rok. Chyba każ­dy z nas ma ja­kieś po­sta­no­wie­nia i pla­ny, któ­re chciał­by zre­ali­zo­wać w tym no­wym ro­ku?

Ta kar­ta z ka­len­da­rza nie­ch nam przy­wo­łu­je bar­dziej ko­lo­ro­wy świat od te­go, któ­ry wo­ko­ło. Zaś ro­wer nie­ch bę­dzie dla nas in­spi­ra­cją do zdrow­sze­go try­bu ży­cia i mo­to­rem do więk­szej ak­tyw­no­ści. Może dzię­ki te­mu mo­że­my za­dbać na­sze zdro­wie i osią­gnąć peł­nię i har­mo­nię ży­cia?

13 grudnia 2017, środa, 7:54

Święta Łuca dnia przyrzuca ….

Na dzień 13 grud­nia przy­pa­da­ją imie­ni­ny Łucji. To na cze­ść św. Łucji, któ­ra w III wie­ku po­nio­sła śmierć za wia­rę chrze­ści­jań­ską. Kiedyś w Polsce by­ło to do­ść po­pu­lar­ne imię, z któ­rym wią­za­no przy­by­wa­nie dnia. Jednak by­ło to do­ść myl­ne, bo w ka­len­da­rzu ju­liań­skim (obo­wią­zu­ją­cym do VII wie­ku) św. Łucji przy­pa­da­ło na dzień 25 grud­nia – kul­mi­na­cja je­sien­ne­go okre­su naj­dłuż­szej no­cy.

Drugim na­to­mia­st wie­rze­niem zwią­za­nym ze św. Łucją, czy­li z da­tą 13 grud­nia by­ło od­zna­cza­nie po­go­dy na na­stęp­ne mie­sią­ce no­we­go ro­ku. Otóż każ­dy dzień od św. Łucji wy­zna­czał przy­szłą po­go­dę na po­szcze­gól­ny mie­siąc (za­czy­na­jąc od stycz­nia) – i tak do aż do 25 grud­nia, któ­ry ma okre­ślać po­go­dę w grud­niu na­stęp­ne­go ro­ku.

To na­praw­dę kie­dyś (przed zmia­na­mi kli­ma­tu) spraw­dza­ło się. Moja ma­ma re­gu­lar­nie za­pi­sy­wa­ła po­go­dę każ­de­go dnia: sło­necz­ko, wia­tr, opa­dy śnie­gu lub desz­czu i tem­pe­ra­tu­rę w po­szcze­gól­nej po­rze dnia, któ­ry od­po­wia­dał ko­lej­nym dniom mie­sią­ca przy­szłe­go ro­ku. I to się spraw­dza­ło!

Zatem jak na­si przod­ko­wie – ob­ser­wuj­my od dziś po­go­dę, ale na efek­ty z wy­dłu­że­niem dnia mu­si­my jed­nak po­cze­kać do Bożego Narodzenia.

Załączam tro­chę ory­gi­nal­ne­go cie­pła i ży­czę ra­do­sny­ch i spo­koj­ny­ch Świąt.