22 kwietnia 2015, środa, 13:53

Na Dzień Ziemi

Wiekowe dęby w Borach Stobrawskich - fot. WG Dziś fo­to na­szej ro­dzi­mej przy­ro­dy: sta­re dę­by przy dro­dze oko­li­ca­ch Dębińca na te­re­nie Stobrawskiego Parku Krajobrazowego. Oby nam ta­ki­ch ob­ra­zów ni­gdy nie za­bra­kło. Zatem sza­nuj­my przy­ro­dę i dbaj­my o na­sze śro­do­wi­sko na­tu­ral­ne.

2 kwietnia 2015, czwartek, 12:45

Z nadzieją na rychłą wiosnę

 

Gniazdo z jajami kosaJaja ko­sa w przy­do­mo­wym gniazd­ku przy­po­mi­na­ją nam o bu­dze­niu się do no­we­go ży­cia, o nad­cho­dzą­cej wio­śnie.

Niechaj te nad­cho­dzą­ce Święta Wielkanocne przy­nio­są nam wszyst­kim na­dzie­ję pły­ną­cą ze zmar­twych­wsta­nia Pańskiego.

Wesołego Alleluja!

22 grudnia 2014, poniedziałek, 9:00

Jeszcze pamiętamy białe zimy

Dziś – na dwa dni przed Wigilią sza­ro i bar­dziej je­sien­nie, ale ta­kie zi­my jesz­cze pa­mię­ta­my. Ta fot­ka z 2012 ro­ku. Radosnych, ro­dzin­ny­ch, spo­koj­ny­ch Świąt Bożego Narodzenia.

13 listopada 2014, czwartek, 12:04

W jesiennych barwach czerwieni

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasza fla­ga na­ro­do­wa po­śród czer­wo­ne­go de­re­nia i czer­wo­ny­ch owo­ców dzi­kiej ró­ży dum­nie po­wie­wa w Dzień Niepodległości pod da­chem Chaty.

29 października 2014, środa, 8:17

Żenicha kresowa – nalewka z dzikiej róży

Teraz po­ra na ko­lej­ną na­lew­kę. To że­ni­cha kre­so­wa – na­lew­ka z dzi­kiej ró­ży. Ja po­sia­dam wła­sną plan­ta­cję od­mia­ny ró­ża po­marsz­czo­na (Rosa ru­go­sa). Jest więk­sza od tej dzi­kiej ró­ży, mięk­ka, so­czy­sta i swo­im wy­glą­dem przy­po­mi­na ma­łe, kok­taj­lo­we po­mi­dor­ki. Nie na­le­ży z nią zwle­kać do pierw­szy­ch przy­mroz­ków, bo owo­ce wcze­śniej się za­su­sza­ją i chęt­nie też po nie się­ga­ją pta­ki.

A oto mój spraw­dzo­ny prze­pis na na­lew­kę z dzi­kiej ró­ży o swo­istej na­zwie – że­ni­cha kre­so­wa. Podobno na kre­sa­ch wy­sta­wia­no ją na pa­ra­pe­ta­ch do­mów, gdzie cór­ki cze­ka­ły na wy­da­nie, stąd jej na­zwa.

Owoce obrać z szy­pu­łek i ogon­ków (naj­le­piej użyć do te­go no­ży­czek), od­wa­żyć 2 kg owo­ców i po­na­kłu­wać. Ja uży­wam spe­cjal­ne­go urzą­dze­nia do na­ci­na­nia (ubi­ja­nia) ko­tle­tów. Wsypać do du­że­go sło­ja, do­dać 20 szt. goź­dzi­ków oraz po dwie łyż­ki su­chy­ch kwia­tów ru­mian­ku i mię­ty – za­lać spi­ry­tu­sem aby wszyst­kie skład­ni­ki by­ły za­mo­czo­ne i za­mknąć słój. Odstawić na mie­siąc na na­sło­necz­nio­ny pa­ra­pet. Po tym okre­sie do­dać 2 szklan­ki mio­du roz­pusz­czo­ne­go w 1 l wo­dy, 1,5 l spi­ry­tusu. Całość wy­mie­szać, prze­fil­tro­wać i roz­lać do bu­te­lek. Tak przy­go­to­wa­na na­lew­ka bę­dzie jesz­cze le­ża­ko­wać co naj­mniej 2 mie­sią­ce w do­mo­wej piw­nicz­ce.

A tak pre­zen­to­wa­ła się go­to­wa na­lew­ka z ubie­gło­rocz­ny­ch za­pa­sów;)