27 stycznia 2020, poniedziałek, 13:54

Wyprzedaż garażowa

Zimy nie ma, to może pora przygotować się na grillowanie?

W ramach wyprzedaży garażowej polecam oryginalny grill, skonstruowany na bazie zabytkowej maszyny do szycia typu SINGER –

Cena 499 zł,- Trzy poziomy rusztu i stabilne blaty do przyrządzania grillowanych produktów. Kontakt: info@chatawlesie.pl

    

24 lutego 2019, niedziela, 21:05

Haczyki, haki i wieszaki …

Znowu się tego uzbierało w Chacie w lesie i jej obejściu. Czas więc na prezentację kolejnej mojej kolekcji, która tu w sposób jak najbardziej naturalny funkcjonuje i ubarwia swoją formą otoczenie. To wielkie słowo kolekcja, ale jest tego sporo, więc postanowiłem poświęcić temu odrębny post.

Dziś przyszła pora na różnego rodzaju, haczyki, haki i wieszaki, które w wielu przypadkach spełniają swoje użytkowe funkcje. A to doposażają jakiś pokój w niezbędny wieszak, albo coś podtrzymują. Innym razem zaś eksponują jakiś fragment aranżacji czy dekoracji.

Postarm się w kilku słowach o nich napisać  – jak je zdobyłem, albo skąd też pochodzą albo jak powstały. Bowiem niektóre z nich samodzielnie przysposobiłem do pełnienia ich funkcji użytkowej.

Zacznę od karety. To odlew mosiężny – kilkunastocentymetrowy z dobrze zachowanymi postaciami w karecie,  stangretem i końmi. Ta przyjechała do mnie aż z Warszawy. Przed kilkonastoma laty natrafiłem w Broniszach pod Warszawą na targ staroci. Tam nabyłem oryginalny cep (lub „cepy”, bo tak na niego w Galicji mówili), okarynę (stary gliniany instrument muzyczny), na której czasami pogrywam oraz lampę stojącą – zdobiącą jeden z moich pokoi.

Te kilka wieszaków zgrupowanych w jednym szeregu, to wieszaki wykonane ze zrzutów zdobytych przeze mnie poroży jeleni.

      Ten pierwszy pełni rolę wieszaka szatni do sauny, na drugim wisi mój kowbojski kapelusz, a na trzecim specjalne dzwonki grające na wietrze w korytarzu prowadzącym do sauny w stodole.

    

Grupa tych wieszaków wykonana została przeze mnie z elementów starych maszyn do szycia typu Singer. Pierwszy jest na doniczkę z kwiatem na podcieniach domu. Drugi na ręczniki w korytarzu do sauny, a obok detal tegoż wieszaka – półki w kształcie lilijki.

Te wieszaki i haki przywiozłem kiedyś z targu świątecznego z czeskiej Pragi. Wykute na miejscu na specjalnym stoisku przez starego kowala. Środkowe zdjęcie pokazuje dwa zdobione wieszaki na pogrzebacz i szufelkę przy kuchennym piecu.

    

To z kolei sa wieszaki figuralne: typowy  wieszak ze śląską matroną – do dziś spotykany. Drugi zaś z wytartymi postaciami aniołków i trzeci wieszak żeliwny z figurami ptaków.

    

Kolejne wieszaki pochodzą z moich podróży do krajów Beneluxu i Anglii. Ten pierwszy przypomina mi o pomniku polskich lotników z Bitwy o Anglię pod Londynem. Drugi mówi o praktyczności Holendrów (na pudełko zapałek przy piecu). A trzeci kupiłem na targu staroci w Belgii. Czwarty – motylek pochodzi z Luksemburga. A ten piąty – niezwykle groźny podarowała mi znajoma, wierząc, że gdzieś wykorzystam w swojej chacie. A ten ostatni, to wieszak na klucze. Wykonałem go z drewna – na wzór okucia skrzyni lub szafy.

          

Czyż nie warto zbierać takie cacka, żeby ocalić od zapomnienia stare, rzemieślnicze wyroby i ubarwić naszą szarą rzeczywistość?

9 lutego 2019, sobota, 21:33

Dziś ważymy, ważymy – wagi z mojej kolekcji …

Przyszła dziś pora na kolejny przedmiot mojego zbieractwa, a może i kolekcji. Wszak po angielsku to właśnie tak brzmi: collect. Nawet nie wiem kiedy się ich aż tyle uzbierało. Ale jednak warto coś ocalić od zapomnienia.

To wiekowe już wagi i bywają nieco zdelelowane, ale czasami zdarza mi się jeszcze z nich korzystać. Wagi zdobią pomieszczenia wewnętrzne Chaty w lesie, ale niektóre z nich – te większe tzw. wagi dziesiętne stoją na podcieniach.

               Pewno trudno wam uwierzyć, ale ta ostatnia fotografia też pokazuje wagę. Jest to waga wozowa z postronkami – znajdowała się na dyszlu wozu i służyła kiegyś  do zaprzęgu pary koni.

Były już  młynki do maku, klucze i magle, ale w kolejce na prezentację na blogu oczekują moje kolejne kolekcje: dzwonki, dzbanki, haki i wieszaki! Oto zapowiedź …może wiosenna?

6 lutego 2019, środa, 10:37

Klucze i kluczyki … z mojej kolekcji

To kolejny wpis na blogu o moim zbieractwie, lub kolekcji – jak kto woli. O magicznym słowie KLUCZ pisałem już na blogu przed kilkoma laty. Od tego czasu znów przybyło mi trochę starych, zabytkowych kluczy. Zrobiłem im zdjęcia i postanowiłem zaprezentować tę kolekcję. Jest ich sporo – ponad 200 sztuk.

Jak widać na załączonych przykładach – klucze bywają niezwykle dekoracyjne. Można je eksponować na różne sposoby. Ja np. wykorzystałem starą ramę okienną i po dodaniu tylnej ścianki umocowałem je za szkłem. Z kolei ekspozycja pojedynczego klucza w starym sicie też nieźle się prezentuje. Sposobów jest wiele. Warto takie drobiazgi gromadzić i ożywiać stare (choć nie tylko) – wnętrza.

Są to klucze do starych, zabytkowych skrzyń, starych szaf, szkatułek, zegarów – a nawet do mocowania łyżew. Klucze do drzwi i bram – jak ten największy, który onegdaj kupiłem we Lwowie i podobno zamykał jedną z bram miasta. A ten zielony podarowany był kiedyś studentom przez prezydenta naszego miasta, by w czasie Piastonaliów mogli władać Opolem podczas trwania imprezy.

Przy tej okazji dodałem do ekspozycji też kłódki – oczywiście zabytkowe. Niektóre są pokaźnych rozmiarów i nawet pełnią w mojej stodole użytkowe funkcje. Jak na przykład ta, która zamyka skobel przy zabytkowych drzwiach dawnego chlewika i zabezpiecza dziś wejście intruzom do części warsztatowejstodoły.

                                 

3 lutego 2019, niedziela, 11:12

Z mojej kolekcji: magiel, magiel …

Dziś prezentuje kolejne sprzęty mojego „zbieractwa” – to magle. Mam nadzieję, że wiecie do czego służył magiel? Proszę o odpowiedzi w komentarzach. Choć wyszły już z użycia i bywają zdezelowane, to jednak mogą świetnie urozmaicać otaczającą nas przestrzeń.

Przy Chacie w lesie posłużyły do wydzielenia miejsc wypoczynku, czy też urozmaiciły określone zakątki, albo jak ten przy pawilonie ogrodowym stał się zabezpieczeniem bezpośredniego wejścia do  jeziorka.