 23 lipca 2010, piątek, 20:09

Wysoka temperatura i silne nasłonecznienie sprawiają, że wspaniale prezentują się w naszym stawie grzybienie (Nyphaea). Pojawiły się w naszym ogrodzie przed kilkoma laty, kiedy zakładałem oczko wodne. Zakupiłem je, by stworzyć naturalną ochronę dla swoich rybek. Ich wielkie, koliste i ciemno-zielone liście stanowią dla nich doskonałą ochronę przed nagrzewającym taflę wody słońcem. Te występujące w kilku kolorach rośliny zwyczajowo nazywane są liliami wodnymi albo nenufarami.
Źródła Wikipedii podają, że grzybienie są rośliną leczniczą i barwiarską. Wyciągi ze świeżych kwiatów grzybieni są doskonałym środkiem nasennym i uspokajającym (hamują pobudzenie seksualne). W medycynie ludowej ich kłączy używano do pielęgnacji włosów, a z kwiatów produkowano wodę kwiatową. Natomiast świeże liście przykładano przy schorzeniach skóry na wrzody i wypryski. Napar z liści stosowano wewnętrznie przy schorzeniach układu oddechowego.
Korzenie grzybieni ze związkami soli i żelaza stosowane były niegdyś do barwienia płótna na intensywny kolor zielony, zaś stare kłącza używano do uzyskiwania czarnego barwnika.
Grzybienie występujące w naturalnych środowiskach są roślinami prawnie chronionymi, a w przydomowych zbiornikach wodnych cieszą oko gospodarzy.


 16 czerwca 2010, środa, 22:08
Tak właśnie tu biegnie czas - powoli, powoli. Prawdziwie leniwe życie toczy się na południu tej greckiej wyspy Thassos.
Nikomu nieśpieszno. Nawet leniwe koty snują się po podwórkach, pod porzuconymi niedaleko plaży łódkami i pod stolikami restauracyjek na pasażu w Limenaria. Podobnie jest zresztą i w innych, niewielkich osadach nad brzegiem Morza Egejskiego, w Pefkari czy Potos.

Natomiast z pewnym niepokojem restauratorzy obserwują zbyt wolne rozkręcanie się sezonu, co odzwierciedla dość niemrawy napływ nowych wczasowiczów. To siga, siga tym razem im doskwiera. Czyżby turyści przestraszyli się greckiego kryzysu? Co prawda, prawdziwy sezon dopiero od lipca.
Pogoda natomiast jest super - pełne słońce i temperatura w cieniu 38 stopni C z prognozami wzrostowymi. Słońce już naprawdę praży. Już ciepła, lazurowa bryza zachęca do zażywania kąpieli od wczesnych godzin rannych. Swoje codzienne, biegi poszerzyłem o taką właśnie kąpiel poranną. Słona woda dzięki swojej wyporności pozwala na bardzo relaksowe pływanie.
Zatem zachęcam do przyjazdu na wypoczynek na urokliwą wyspę Thassos. Tu żadne zamieszki nie docierają, strajki również nie obejmują tego turystycznego rejonu, a ceny w porównaniu z ubiegłym rokiem nie wzrosły. Jedynie kierowcom doskwiera podwyżka benzyny o 50% w stosunku do ubiegłego roku.


 3 czerwca 2010, czwartek, 20:43
Dzisiejsza autokarowa wycieczka dookoła wyspy pozwoliła nam na poznanie kolejnego bogactwa Thassos - śnieżnobiałego marmuru. Fotografia obok przedstawia miejsce wydobywania marmuru w czasach starożytnych. Bogata w surowce naturalne wyspa była nazywana Atenami Północy. Tu wydobywano złoto, srebro, rudę cynku i żelaza. To tu w starożytnym porcie Aliki pracowało dziennie sto tysięcy niewolników przy wydobywaniu i załadunku na statki tassońskiego marmuru. Zaś w miejscu marmurowych sztolni gromadziła się słona woda Morza Egejskiego, z której pozyskiwano sól. Natomiast sam marmur błyszczy srebrnymi płateczkami, niczym kryształ górski.
Marmur z Thassos od wieków służył do budowania okazałych gmachów, które podziwia cały świat. Świątynia Artemidy w Efezie - jeden z siedmiu cudów świata zbudowana jest z tego niezwykle wytrzymałego surowca. Siedziba amerykańskiego prezydenta nie bez kozery jest nazywana Białym Domem -on również jest zbudowany z tassońskiego marmuru. A nieco bliżej nas - niektóre gmachy Unii Europejskiej w Brukseli są wykończone również tym marmurem.
Dzisiejsza, piękna pogoda pozwoliła mi na zrobienie zdjęcia, które przedstawia parę delfinów na marmurowym pomniku w stolicy wyspy - Thassos, zwanym również Limenas.
A to już kolejne zdjęcie zrobione przez szybę autokaru - przedstawia czynny marmurołom obok miasta Limenas.
Nasza autokarowa wycieczka zakończyła się przesiadką na niewielki stateczek, z którego pozostało jeszcze jedno spojrzenie na północną część wyspy Thassos. W głębi widoczne od strony morza wzgórze z wydobywanym dziś marmurem.


 17 maja 2010, poniedziałek, 21:02
Pomimo ulewnego deszczu, który nas nęka już od trzech dni z rzędu, dotarły dziś przed południem na nasze leśne polany czaple siwe (ARDEA CINEREA).
Najpierw zauważyłem na brzegu polany dumnie spacerującego wielkiego osobnika - to był on - wyraźnie męski osobnik o wzroście około 100 cm. Kroczył dumnie na swych wysokich nogach, rozglądając się dookoła. Po kilku minutach z brzegu lasu nadeszła jego partnerka z charakterystycznie wygiętą w kształcie litery „S” szyją (zdjęcie poniżej wykonane spod chaty w trakcie ulewy).
Czyżby szukały w naszym lesie miejsca na gniazdowanie? Wprawdzie czaple szukają pożywienia na brzegach bogatych w roślinność szuwarową, na bagnach lub podmokłych łąkach, ale ich kolonie lęgowe można spotkać w niewielkich lasach daleko od wody.
Mamy zatem tegorocznej wiosny podmokłe łąki, gdzie woda przelewa się już z rowów na przyległe tereny. Chyba stąd pojawiły się na leśnym żerowisku te ciekawe ptaki. Ich ciemnożółte, długie dzioby i wyprostowane długie nogi pozwalają im na dostojne brodzenie i wyławianie lub wyciąganie z trawy pożywienia.
Ciągły, ulewny deszcz nie pozwolił mi na zrobienie dobrych zdjęć, ale i tak udało mi się udokumentować przybycie nowych gości w okolice naszej chaty. Zdjęcie powyżej pochodzi ze strony foto-ptaki.pl

 19 marca 2010, piątek, 20:53

Właśnie taki widok miałem dzisiaj przed sobą. Wiosna przyszła całą parą. Przyleciały już dudki. Jeden długo żerował na naszej łące - tuż pod modrzewiem. Obserwowałem go z odległości 20 metrów. Swoim długim, zakrzywionym dziobem wyciągał z ziemi dorodne robaki. Populacja tych urokliwych ptaków zmniejszyła się w ostatnich latach, bo spadło pogłowie bydła domowego. Dudki bowiem chętnie się żywią pędrakami, które penetrują krowie odchody. Na szczęście na śródleśnych łąkach znajdują się odchody płowej, leśnej zwierzyny. Przypatrując się przelatującym ptakom, zawsze rozpoznaję charakterystyczny, lekko falujący lot dudka z rozpostartymi jak u motyla skrzydłami w czarno-białe okręgi.
Przed kilkoma laty wybudowałem drewniany pawilon ogrodowy. Długo się zastanawiałem nad tym, komu go poświęcę. Dopiero interesująca historia gniazdującego przed laty w mojej okolicy dudka zainspirowała mnie do zamontowania na szczycie pawilonu wiatrowskazu w formie tego urokliwego ptaka.
O dudku opowiadał mi sąsiad, śp. Żdżuj - myśliwy i wielki znawca przyrody naszej leśnej osady: Przez wiele lat dziuplę w starym klonie przy drodze obok naszej chaty zajmowała para dudków. (Było to w czasie, zanim nabyliśmy nasz stary dom). Gniazdo dudków znajdowało się pomiędzy dwoma głównymi konarami tego starego drzewa. Pewnej, jesiennej nocy wichura uwięziła i przygniotła dudka rozkraczynami konarów.
Stary klon runął później na mój płot. Dudki opuściły Kęszyce na wiele lat. Dopiero pierwszy pojawił się na szczycie mojego pawilonu. Miała to być zachęta dla tych prawdziwych dudków, które przed laty zajmowały to terytorium. Udało się. Już od kilku lat gniazdują na skraju naszego lasu i żerują na pobliskich łąkach i naszym ogrodzie.
Dziś, korzystając z pięknej pogody po raz pierwszy podkarmiłem ryby w swoim przydomowym stawie. Można to robić, kiedy temperatura jest odpowiednia, a dzisiaj było 16 stopni. Wszystkie dobrze przezimowały i pojawiły się w komplecie do karmienia: dwa dorodne japońskie karpie koi i dwa maleńkie z mojego już, ubiegłorocznego przychówku, trzy karasie i orfa.

 18 marca 2010, czwartek, 20:19
Długo się ociągała z tegorocznym przyjściem. Kluczyła prawie od miesiąca - od św. Macieja. Nawet dziś rano mnie zaskoczyła, kiedy byłem zmuszony odgarniać zwały śniegu, który zalegał przed wejściem do domu po zsunięciu się z dachu. Słoneczko jednak szybko zaczęło przygrzewać i w cieniu już w południe było 13 stopni.
Ten pogodny dzień wykorzystałem dziś na przycinanie drzew owocowych. Sporo tzw. wilków było na przydomowej gruszy - to takie strzelające prosto w górę cienkie nowe pędy, które należy wycinać co roku. Prześwietliłem też drzewa śliwek i jabłoń. Niewiele zostało tych starych drzew owocowych wokoło chaty, a te młodziutkie, posadzone już przeze mnie bardzo powoli rosną. → czytaj dalej…

 15 marca 2010, poniedziałek, 13:36
Już pod koniec lutego odtrąbiłem nadejście wiosny, aż tu nagle wróciła zima.
Spotkałem ją w Beskidzie Śląskim, gdzie w ostatni weekend uczestniczyłem w kursie trenerów biznesu, organizowanym przez Jobcoaching w Akademii Rozwoju Osobistego DIALOG.

Tam to jeszcze prawdziwa zima. Świerki uginające się od śniegu, zaspy, zawiane drogi i samochody. Kręta droga z Wisły do Koniakowa przerażała nie tylko nas, uczestników kursu, ale i samego kierowcę autokaru.
Wróciliśmy szczęśliwie z nietypowymi pamiątkami z Koniakowa (na znane, koniakowskie koronki nie było czasu). 
Koronkowe kokoszki na zdjęciu obok (kupione po 5 złotych w naszym w pensjonacie) przypominają nam, że niedługo Święta Wielkanocne i ta przedłużająca się zima powinna sobie wreszcie gdzieś pójść.

|
|
Ostatnie komentarze
31 sierpnia 2010, 17:20
Kasia: Tatuś – pozazdrościć! U nas leje i leje i przestać nie chce, a na Onecie...
29 sierpnia 2010, 21:31
gość: na wyspie Korfu (Kerkyra) jest 3,5 miliona drzew oliwnych, pozdrawiam
7 sierpnia 2010, 16:23
Aleksandra Kowalska: PRZEUROCZE MIEJSCE jakim jest Chata w lesie na długo pozostanie w...
22 lipca 2010, 20:15
Maciej: Tato! Aż chcę się do lasu jechać. Do zobaczenia w weekend :)
4 lipca 2010, 13:09
Paweł Skowron: Bardzo fajna stronka, zachęca do odwiedzenia tego miejsca. Panie Wojtku...