27 września 2010, poniedziałek, 9:47

Grzybowy weekend

Suszenie grzybówTo praw­dzi­wie grzy­bo­wy week­end.

Po ob­fi­ty­ch zbio­ra­ch przy­sze­dł czas na ich su­sze­nie. Najlepiej spraw­dzi­ło się na­tu­ral­ne su­sze­nie na słoń­cu. Zaś per­go­la pod cha­tą, któ­ra jesz­cze nie ob­ro­sła po­sa­dzo­nym pod nią dła­wi­szem sta­ła się naj­bar­dziej od­po­wied­nim miej­scem do pod­wie­sze­nia zbio­rów.

 

Zatem w każ­dej po­rze bę­dzie moż­li­wa pysz­na zu­pa grzy­bo­wa i kro­kie­ty, a na wi­gi­lię tra­dy­cyj­ne po­tra­wy z su­szo­ny­mi grzyb­ka­mi. No i do­sko­na­łe przy­staw­ki.

   

 

PS. Jeszcze po­zdro­wie­nia dla na­szy­ch week­en­do­wy­ch, sym­pa­tycz­ny­ch go­ści z Bielska – Białej. Dzięki za pod­po­wie­dź na­gra­nia ry­ko­wi­ska je­le­ni. Postaram się za­brać do te­go pro­jek­tu – ale to już w przy­szłym ro­ku.

 

23 września 2010, czwartek, 23:22

Grzyby, grzyby, grzyby…

Właśnie ta­ki wi­dok mnie przy­wi­tał po po­wro­cie z Grecji.

Tylko na krót­ki re­ko­ne­sans po le­sie wy­bra­łem się z żo­ną dziś póź­nym po­po­łu­dniem. Tak dla żar­tu za­bra­li­śmy ze so­bą ko­szy­ki na ewen­tu­al­ne grzyb­ki. Po go­dzin­nym spa­ce­rze wró­ci­łem z wiel­kim ko­szem pod­grzyb­ków i dwo­ma do­rod­ny­mi bo­ro­wi­ka­mi.

Zatem za­pra­szam do na­sze­go la­su, gdzie grzy­by ro­sną na­wet w ta­ki­ch miej­sca­ch, w ja­ki­ch nie spo­ty­ka­łem ich od lat. Nie trze­ba ich szu­kać, po pro­stu się je ko­si ca­ły­mi gro­ma­da­mi.

PS. Las przy­wi­tał mnie jesz­cze jed­nym, wspa­nia­łym zja­wi­skiem: no, te­go nie­ste­ty nie mo­gę po­ka­zać. Już by­ło ciem­no, gdy znad ota­cza­ją­cej na­sze sie­dli­sko łą­ki usły­sza­łem ryk je­le­nia. Właśnie do­bie­ga koń­ca te­go­rocz­ne ry­ko­wi­sko.

19 sierpnia 2010, czwartek, 20:24

Dary Borów Stobrawskich

Zostawiam  ko­sz pe­łen grzy­bów. Zdążyłem je Państwu uzbie­rać tuż przed wy­jaz­dem do nie­co cie­plej­szy­ch kli­ma­tów.

Czytelnikom blo­ga obie­cu­ję do­koń­czyć przy­bli­ża­nie ma­łej grec­kiej wy­sep­ki Thassos. Będę tam re­zy­do­wał, opie­ku­jąc się tu­ry­sta­mi jed­ne­go z pol­ski­ch biur po­dró­ży pra­wie przez ca­ły wrze­sień.

Wszystkim sym­pa­ty­kom i prze­by­wa­ją­cym w tym cza­sie w Chacie w le­sie ży­czę wie­lu, wie­lu ta­ki­ch ko­szy grzy­bów.

23 lipca 2010, piątek, 20:09

O liliach wodnych, nenufarach …

Wysoka tem­pe­ra­tu­ra i sil­ne na­sło­necz­nie­nie spra­wia­ją, że wspa­nia­le pre­zen­tu­ją się w na­szym sta­wie grzy­bie­nie (Nyphaea).  Pojawiły się w na­szym ogro­dzie przed kil­ko­ma la­ty, kie­dy za­kła­da­łem oczko wod­ne. Zakupiłem je, by stwo­rzyć na­tu­ral­ną ochro­nę dla swo­ich ry­bek. Ich wiel­kie, ko­li­ste i ciemno-zielone li­ście sta­no­wią dla ni­ch do­sko­na­łą ochro­nę przed na­grze­wa­ją­cym ta­flę wo­dy słoń­cem. Te wy­stę­pu­ją­ce w kil­ku ko­lo­ra­ch ro­śli­ny zwy­cza­jo­wo na­zy­wa­ne są li­lia­mi wod­ny­mi al­bo ne­nu­fa­ra­mi.

Źródła Wikipedii po­da­ją, że grzy­bie­nie są ro­śli­ną lecz­ni­czą i bar­wiar­ską. Wyciągi ze świe­ży­ch kwia­tów grzy­bie­ni są do­sko­na­łym środ­kiem na­sen­nym i uspo­ka­ja­ją­cym (ha­mu­ją po­bu­dze­nie sek­su­al­ne). W me­dy­cy­nie lu­do­wej ich kłą­czy uży­wa­no do pie­lę­gna­cji wło­sów, a z kwia­tów pro­du­ko­wa­no wo­dę kwia­to­wą. Natomiast świe­że li­ście przy­kła­da­no przy scho­rze­nia­ch skó­ry na wrzo­dy i wy­pry­ski. Napar z li­ści sto­so­wa­no we­wnętrz­nie przy scho­rze­nia­ch ukła­du od­de­cho­we­go.

Korzenie grzy­bie­ni ze związ­ka­mi so­li i że­la­za sto­so­wa­ne by­ły nie­gdyś do bar­wie­nia płót­na na in­ten­syw­ny ko­lor zie­lo­ny, zaś sta­re kłą­cza uży­wa­no do uzy­ski­wa­nia czar­ne­go barw­ni­ka.

Grzybienie wy­stę­pu­ją­ce w na­tu­ral­ny­ch śro­do­wi­ska­ch są ro­śli­na­mi praw­nie chro­nio­ny­mi, a w przy­do­mo­wy­ch zbior­ni­ka­ch wod­ny­ch cie­szą oko go­spo­da­rzy.