27 lipca 2013, sobota, 21:25

Stare imiona: Pryska

Zdarza nam się za­sta­na­wiać nad imio­na­mi, któ­re ro­dzi­ce wy­bie­ra­ją po na­ro­dzi­na­ch swo­ich dzie­ci. Tu pa­nu­ją okre­ślo­ne mo­dy i ten­den­cje. Poszczególne imio­na po­wta­rza­ją się w da­ny­ch la­ta­ch – po­wra­ca­jąc w koń­cu po pew­nym cza­sie i sta­ja się mod­ne w kra­ju, czy też w da­nym re­gio­nie.

Tu chcę przy­wo­łać żeń­skie imię Pryska, o któ­rym ma­ło kto sły­szał, a na pew­no na­le­ży ono do rzad­ki­ch w na­szy­ch cza­sa­ch.

Takie wła­śnie imię no­si­ła mo­ja ku­zyn­ka, któ­ra przez ca­łe ży­cie by­ła ko­ja­rzo­na z imie­niem Kryśka lub Krystyna. Wychowała sze­ścio­ro dzie­ci w ma­łej wio­sce w Beskidach, po­mię­dzy Limanową a Nowym Sączem. Dopiero tre­ść na tru­mien­nej ta­bli­cy pod­czas Jej po­grze­bu wy­wo­ła­ła ko­men­ta­rze do­ty­czą­ce Jej wła­ści­we­go imie­nia.

Jak po­da­je Wikipedia -imię Pryska no­si­ła żo­na ce­sa­rza Doklecjana w III wie­ku, a pa­tron­ką je­st mę­czen­ni­ca rzym­ska – św. Pryska. W ka­len­da­rzu imie­ni­ny Pryski, Pryscylli, Priscilli przy­pa­da­ją 18 stycz­nia.

4 października 2011, wtorek, 21:08

Jesienne klimaty

Lato mi­ja, ale ła­ska­wa po­go­da po­zwa­la jesz­cze na po­dzi­wia­nie barw je­sien­ny­ch.

To uro­ki week­en­do­we­go wy­pa­du w ro­dzin­ne stro­ny Beskidu Wyspowego w oko­li­ce Kotliny Łąckiej.

PS. Czyżby to te słyn­ne jabł­ka, o któ­ry­ch ostat­nio by­ło gło­śno w sa­mej Brukseli?  Pozwolę so­bie za­cy­to­wać te do­nie­sie­nia za TVP.INFO:

„Jabłka łąc­kie, czy­li pro­du­ko­wa­ne w Łącku i oko­li­ca­ch, są pierw­szy­mi pol­ski­mi jabł­ka­mi, któ­re otrzy­ma­ły eu­ro­pej­ski cer­ty­fi­kat chro­nio­ny­ch ozna­czeń geo­gra­ficz­ny­ch”.

Powiązane wpisy

24 lutego 2011, czwartek, 10:49

Co z tym Maciejem?

Mamy dziś 24 lu­te­go – św. Macieja i jesz­cze sro­gi mróz w no­cy, ale jed­nak już łagod­nie­jący w dzień. Zatem co z tą zi­mą bę­dzie? Czy ma­my wie­rzyć w sta­re, pol­skie przy­sło­wie, któ­re tak oto po­go­dę w dniu św. Macieja in­ter­pre­tu­je?:

Święty Maciej zi­mę tra­ci, al­bo ją bo­ga­ci.

To jed­no ze sta­ry­ch przy­słów, któ­re mi to­wa­rzy­szy­ło przed la­ty w ro­dzin­ny­ch stro­na­ch Beskidu Wyspowego. Tam po­ry ro­ku by­ły wy­ra­zist­sze, a cza­sy spo­koj­niej­sze i bar­dziej prze­wi­dy­wal­ne.

Powiązane wpisy

29 grudnia 2010, środa, 15:23

Hej’ wom kolęda!

Opóźniła się nam tra­dy­cyj­na pocz­ta i co­rocz­ne ży­cze­nia od mo­je­go ko­le­gi Harnasia z Czarnego Dunajca do­tar­ły już po świę­ta­ch. Zaś Harnaś, to sam Józef Zatłoka Gadowski, któ­ry zna­la­zł się w  „Filozofii po gó­ral­sku” Józefa Tischnera.

Razem z Harnasiem spę­dza­łem bez­tro­skie, stu­denc­kie  la­ta w Opolu. Ja tu zo­sta­łem, a on zaś wró­cił do wy­so­ki­ch świer­ków ra­zem ze swo­im gó­ral­skim przy­dom­kiem z cza­sów stu­diów.

Hej! ro­dzi­łeś sie Jezu

W Betlejemie Judzkim

Teroz sie kces na­ro­dzić

W kaz­dym ser­cu ludz­kim

A my se ta ja­ko wto kce

Abo w go­spo­dzie abo przy sop­ce

Cy za­mknię­ci cy otwar­ci

Bozyj mi­ło­ści za­wse wor­ci

Hej’ wom ko­lę­da

Bydzcie zdro­wi na te świę­ta

Jak tyz i po świę­ta­ch

Zaś dni po­wsed­nie w no­wym 2011 ro­ku

Scęśliwie sie to­com

Z Bozom po­mo­com

Tego wom zy­com „Harnaś”

(za rok jak Bóg do do­zyć

z ko­lę­dom przy­dzie­me zaś)

PS. Tu tro­chę gó­ral­skiej gwa­ry dla czy­tel­ni­ków blo­ga. Zaś dla Harnasia i ro­dzi­ny ży­cze­nia zdro­wia w 2011 ro­ku i po­dzię­ko­wa­nia za pa­mięć i cie­płe kli­ma­ty.

11 listopada 2010, czwartek, 13:59

Św. Marcin na białym koniu

Po wczo­raj­szym, jak­że cie­płym dniu dziś zro­bi­ło się bar­dzo zim­no. Jest za­le­d­wie 5 stop­ni i wspo­mnie­nia z mo­je­go dzie­ciń­stwa i mło­do­ści co­raz bar­dziej się ure­al­nia­ją. Nawet ra­dio po­da­je, że gdzieś tam na po­gó­rzu po­ja­wił się śnieg.

Wczesnym ran­kiem (11 li­sto­pa­da) by­łem za­chę­co­ny do wyj­rze­nia przez okno i sły­sza­łem cie­pły głos swo­jej ma­my: „Święty Marcin przy­je­chał na bia­łym ko­niu”. Tak, bar­dzo czę­sto by­łem świad­kiem na­dej­ścia zi­my wła­śnie te­go dnia – za­czy­nał pró­szyć pierw­szy śnieg.

Oto wi­ze­ru­nek Św. Marcina pędz­la hisz­pań­skie­go ma­la­rza grec­kie­go po­cho­dze­nia – El Greco (1541-1614). Że to wła­śnie ten ar­ty­sta na­ma­lo­wał ob­raz – bar­dzo ła­two moż­na roz­po­znać po nie­na­tu­ral­nie wy­dłu­żo­nej syl­wet­ce i twa­rzy pra­wie na­gie­go że­bra­ka i po­sta­ci św. Marcina z po­cią­głą twa­rzą. To cha­rak­te­ry­stycz­ne ce­chy ob­ra­zów El Greco.
Św. Marcin uro­dził się na te­re­nie dzi­siej­szy­ch Węgier oko­ło 316 ro­ku, wier­ny le­gio­ni­sta rzym­ski – po­cho­wa­ny we fran­cu­skim Tours 11 li­sto­pa­da 397 ro­ku ja­ko bi­skup , któ­ry tę god­no­ść pia­sto­wał po re­zy­gna­cji z żoł­nier­skiej służ­by.

I jesz­cze krót­ka hi­sto­ria zwią­za­na z pre­zen­to­wa­nym wi­ze­run­kiem św. Marcina i z je­go kul­tem. Otóż pew­nej zi­my wę­dru­jąc na ko­niu na­po­tkał pół­na­gie­go że­bra­ka, któ­re­mu po­da­ro­wał po­ło­wę swo­jej żoł­nier­skiej opoń­czy. Św. Marcin je­st pa­tro­nem Francji, ale tak­że pa­tro­nem dzie­ci, ho­te­la­rzy, ka­wa­le­rii, ko­wa­li, po­dróż­ni­ków, że­bra­ków i żoł­nie­rzy. Postać ta je­st obec­na w sta­ry­ch pol­ski­ch przy­sło­wia­ch:

– Jaki Marcin ta­ka zi­ma
– Marcin na bia­łym ko­niu je­dzie
– Jeśli na Marcina su­cho, to Gody z plu­chą.

A oto dzi­siej­szy św. Marcin. Zdjęcie przed­sta­wia sce­nę z ubie­gło­rocz­nej im­pre­zy w po­bli­skim Zagwiździu (na dziś też je­st za­pla­no­wa­na). Właśnie przez dzie­ci je­st od­gry­wa­na sce­na z ich pa­tro­nem – świę­tym Marcinem. Pochód  z po­chod­nia­mi roz­po­czy­na się przed ko­ścio­łem pa­ra­fial­nym. Uczestnicy prze­mar­szu św. Marcina czę­sto­wa­ni są tra­dy­cyj­ny­mi, świę­to­mar­ciń­ski­mi ro­ga­la­mi, a im­pre­za przy do­brej po­go­dzie koń­czy się ogni­skiem.

Powiązane wpisy