24 grudnia 2019, wtorek, 14:40

Pod choinką

Tradycyjnie gromadzimy się przy choince, aby w świątecznej atmosferze spotkać się wśród bliskich i znajomych, łamać się opłatkiem i składać sobie życzenia.

„Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia wszystkim gościom Chaty w lesie  i tym, którzy zawitają do nas po raz pierwszy w nowym 2020 roku” – życzą gospodarze.

11 września 2019, środa, 19:09

Pora na wędzenie – suszenie śliwek

    

Jak co roku  nadeszła pora na suszenie – wędzenie śliwek. To już u mnie tradycja.

Ja wykorzystałem śliwki węgierki przywiezione prosto z Beskidu Wyspowego. Te suszone, a właściwie to wędzone w gorącym dymie w temperaturze 60 – 80 stopni C nadają się specjalnie do mięs i sosów, wzbogacając je o zapomniane już aromaty kuchni staropolskiej.

8 września 2019, niedziela, 11:55

Detale z duchem czasu …

Poprzedni post już się mocno zdezaktualizował. To był niewielki wysyp grzybów i należało o nim szybko zapomnieć. Czekamy na ten prawdziwy – jesienny.

Skoro do lasu się nie wybieramy, to deszczowa niedziela skłania do przeglądania zapisanych zdjęć. Przyszła więc pora na zauważone detale wyposażenia Chaty w lesie.

Na załączonym powyżej foto rozpoznać można szewską maszynę – tzw. cholewkarkę, która stała się konstrukcją barku pokoju kominkowego. Obok wykonany osobiście zydel z elementyów płotu i rusztu.

Oto niektóre drewniane i metalowe elementy mojej nietypowej kolekcji.

                       

24 lutego 2019, niedziela, 21:05

Haczyki, haki i wieszaki …

Znowu się tego uzbierało w Chacie w lesie i jej obejściu. Czas więc na prezentację kolejnej mojej kolekcji, która tu w sposób jak najbardziej naturalny funkcjonuje i ubarwia swoją formą otoczenie. To wielkie słowo kolekcja, ale jest tego sporo, więc postanowiłem poświęcić temu odrębny post.

Dziś przyszła pora na różnego rodzaju, haczyki, haki i wieszaki, które w wielu przypadkach spełniają swoje użytkowe funkcje. A to doposażają jakiś pokój w niezbędny wieszak, albo coś podtrzymują. Innym razem zaś eksponują jakiś fragment aranżacji czy dekoracji.

Postarm się w kilku słowach o nich napisać  – jak je zdobyłem, albo skąd też pochodzą albo jak powstały. Bowiem niektóre z nich samodzielnie przysposobiłem do pełnienia ich funkcji użytkowej.

Zacznę od karety. To odlew mosiężny – kilkunastocentymetrowy z dobrze zachowanymi postaciami w karecie,  stangretem i końmi. Ta przyjechała do mnie aż z Warszawy. Przed kilkonastoma laty natrafiłem w Broniszach pod Warszawą na targ staroci. Tam nabyłem oryginalny cep (lub „cepy”, bo tak na niego w Galicji mówili), okarynę (stary gliniany instrument muzyczny), na której czasami pogrywam oraz lampę stojącą – zdobiącą jeden z moich pokoi.

Te kilka wieszaków zgrupowanych w jednym szeregu, to wieszaki wykonane ze zrzutów zdobytych przeze mnie poroży jeleni.

      Ten pierwszy pełni rolę wieszaka szatni do sauny, na drugim wisi mój kowbojski kapelusz, a na trzecim specjalne dzwonki grające na wietrze w korytarzu prowadzącym do sauny w stodole.

    

Grupa tych wieszaków wykonana została przeze mnie z elementów starych maszyn do szycia typu Singer. Pierwszy jest na doniczkę z kwiatem na podcieniach domu. Drugi na ręczniki w korytarzu do sauny, a obok detal tegoż wieszaka – półki w kształcie lilijki.

Te wieszaki i haki przywiozłem kiedyś z targu świątecznego z czeskiej Pragi. Wykute na miejscu na specjalnym stoisku przez starego kowala. Środkowe zdjęcie pokazuje dwa zdobione wieszaki na pogrzebacz i szufelkę przy kuchennym piecu.

    

To z kolei sa wieszaki figuralne: typowy  wieszak ze śląską matroną – do dziś spotykany. Drugi zaś z wytartymi postaciami aniołków i trzeci wieszak żeliwny z figurami ptaków.

    

Kolejne wieszaki pochodzą z moich podróży do krajów Beneluxu i Anglii. Ten pierwszy przypomina mi o pomniku polskich lotników z Bitwy o Anglię pod Londynem. Drugi mówi o praktyczności Holendrów (na pudełko zapałek przy piecu). A trzeci kupiłem na targu staroci w Belgii. Czwarty – motylek pochodzi z Luksemburga. A ten piąty – niezwykle groźny podarowała mi znajoma, wierząc, że gdzieś wykorzystam w swojej chacie. A ten ostatni, to wieszak na klucze. Wykonałem go z drewna – na wzór okucia skrzyni lub szafy.

          

Czyż nie warto zbierać takie cacka, żeby ocalić od zapomnienia stare, rzemieślnicze wyroby i ubarwić naszą szarą rzeczywistość?

3 lutego 2019, niedziela, 11:12

Z mojej kolekcji: magiel, magiel …

Dziś prezentuje kolejne sprzęty mojego „zbieractwa” – to magle. Mam nadzieję, że wiecie do czego służył magiel? Proszę o odpowiedzi w komentarzach. Choć wyszły już z użycia i bywają zdezelowane, to jednak mogą świetnie urozmaicać otaczającą nas przestrzeń.

Przy Chacie w lesie posłużyły do wydzielenia miejsc wypoczynku, czy też urozmaiciły określone zakątki, albo jak ten przy pawilonie ogrodowym stał się zabezpieczeniem bezpośredniego wejścia do  jeziorka.