17 kwietnia 2010, sobota, 21:35

W czas milczenia

W te dni naro­do­wej tra­ge­dii słowa zna­ko­mi­tego poety i pisa­rza - twórcy eposu góral­skiego „Na skal­nym Podhalu” - Kazimierza Tetmajera (uro­dził się w 1865 w Ludźmierzu pod Nowym Targiem, zmarł w 1940 r.) niech będą dla nas wypeł­nie­niem czasu zadumy i refleksji.

… Wszystko więc prze­szło, wszystko przeminęło

i nigdy, nigdy, nigdy nie powstanie;

wszystko w gro­bowe runęło otchłanie,

na wieki wie­ków, na wiecz­ność runęło…


Milczące, ciche, straszne śmierci dzieło…

Niczym-że szczę­ście? niczym-że kochanie?

Niczym ból?!… Niczym!… W głu­chym oceanie

ileż okrę­tów bez śladu zginęło…


Sonet z „Anioła Śmierci” (frag­ment)

18 marca 2010, czwartek, 20:19

Nareszcie przyszła

Długo się ocią­gała z tego­rocz­nym przyj­ściem. Kluczyła pra­wie od mie­siąca - od św. Macieja. Nawet dziś rano mnie zasko­czyła, kiedy byłem zmu­szony odgar­niać zwały śniegu, który zale­gał przed wej­ściem do domu po zsu­nię­ciu się z dachu. Słoneczko jed­nak szybko zaczęło przy­grze­wać i w cie­niu już w połu­dnie było 13 stopni.

Ten pogodny dzień wyko­rzy­sta­łem dziś na przy­ci­na­nie drzew owo­co­wych. Sporo tzw. wil­ków było na przy­do­mo­wej gru­szy - to takie strze­la­jące pro­sto w górę cien­kie nowe pędy, które należy wyci­nać co roku. Prześwietliłem też drzewa śliwek i jabłoń. Niewiele zostało tych sta­rych drzew owo­co­wych wokoło chaty, a te mło­dziut­kie, posa­dzone już przeze mnie bar­dzo powoli rosną.
→ czy­taj dalej…

29 stycznia 2010, piątek, 17:00

Podaj dalej

Pod takim tytu­łem uka­zał się tomik z afo­ry­zmami opo­la­nina - Sławka Kuligowskiego. Wczoraj uczest­ni­czy­łem w spo­tka­niu pro­mo­cyj­nym, któ­rego aran­że­rem był mój kolega z cza­sów stu­denc­kich Krzysiek Nurkiewicz - gita­rzy­sta i woka­li­sta liryczny.

Trafnie zobra­zo­wana rze­czy­wi­stość w for­mie zwię­złych afo­ry­zmów z pierw­szej czę­ści ksią­żeczki godna jest reali­za­cji jej tytułu „Podaj dalej”.

Zatem przy­to­czę kilka:

Wolę być lewą ręką pra­wego czło­wieka niż prawą lewego.

Odchodź zawsze tak, żebyś mógł wrócić.

Spotkanie z dru­gim czło­wie­kiem to piękna podróż w nieznane.

Nieważne, po któ­rej stro­nie rzeki sto­isz.
I tak zawsze jesteś na dru­gim brzegu.


→ czy­taj dalej…

28 stycznia 2010, czwartek, 16:28

Wypad w Bieszczady

Dziś buszo­wa­łem w sieci i zamó­wi­łem pre­nu­me­ratę mie­sięcz­nika poświę­co­nego tema­tyce mojego leśnego oto­cze­nia - Echa leśne. Miałem też na tyle wolny dzień, że zabra­łem się za odra­bia­nie lek­cji. Zrobiłem to oczy­wi­ście korzy­sta­jąc z wszech­obec­nego internetu.

Tworzenie bloga jest dla mnie nowo­ścią. Minął zale­d­wie mie­siąc, od kiedy otrzy­ma­łem moż­li­wość publicz­nego zain­te­re­so­wa­nia swoim leśnym oto­cze­niem. Nie mam pra­wie żadnego doświad­cze­nia w pisa­niu tek­stów, które byłyby tak sze­roko upu­blicz­nione (poza nie­wiel­kimi dzia­ła­niami redak­tor­skimi w bar­dziej lub mniej odle­głych cza­sach - o tym może innym razem). Odrabianie lek­cji zaczą­łem od teo­rii (pole­cam copywriting.pl). Moje prak­tyczne zaję­cia zaczęły się od wyni­ków Google dla haseł: chata i blog. Nagle moją uwagę zwró­ciła strona z blo­giem z Chaty Magoda.
→ czy­taj dalej…

17 stycznia 2010, niedziela, 12:20

Artyści w Kęszycach

Dziś powra­cam do zasy­gna­li­zo­wa­nej wcze­śniej histo­rii doty­czą­cej byłego gospo­da­rza domu, który aktu­al­nie zaj­mu­jemy. Przedstawione przeze mnie histo­rie mogą być tylko hipo­te­zami z uwagi na brak moż­li­wo­ści ich wery­fi­ka­cji. Natomiast mam nadzieję, że poprzez moje infor­ma­cje na stro­nach inter­ne­to­wych, mogą one dotrzeć do osób, które w jakiś spo­sób zwią­zane mogą być z przed­sta­wio­nymi sytu­acjami. I liczę, że znajdą się tacy, któ­rzy uzu­peł­nią te fakty.

Janusz Gałek - portret sygnowanyDwa por­trety, które pozo­stały na stry­chu naby­tego przez nas domu, naj­praw­do­po­dob­niej przed­sta­wiają gospo­da­rza – Janusza Gałka. Jeden z nich jest sygno­wany przez autorkę:

Mira Klara 1.XI.82
„dodaj mu sił,
o dodaj mu sił na tysiąc dróg wiodąc”

Portret bar­dzo tajem­ni­czy: na ramie­niu por­tre­to­wa­nego spo­czywa czy­jaś dłoń. Kogoś bli­skiego, obcego, czy może oso­bi­stego Anioła Stróża? Podejrzewam, że dedy­ko­wana treść może się odno­sić do twór­czo­ści poetyc­kiej Janusza Gałka.

Dotarłem jesz­cze do jed­nego tomiku sygno­wa­nego nazwi­skiem Janusz Gałek - nie­stety tylko wir­tu­al­nie. Open Library wro­cław­skiego wydaw­nic­twa Ossolineum doku­men­tuje 48 stro­ni­cowy tomik poezji z 1978 roku pt.: Definicja wiecz­nej satys­fak­cji.

Sądzę, że twór­czość poetycka Janusza Gałka sku­piała się wokół wro­cław­skiego środo­wi­ska. Wskazuje na to patro­nat wro­cław­skiego Ossolineum, które wydało zdo­byty ostat­nio i cyto­wany przeze mnie tomik jak i pre­zen­to­wany powy­żej tytuł. Bardzo nie­wiele rze­czy pozo­stało po daw­nych gospo­da­rzach - tro­chę szki­ców, tomi­ków poezji, przy­pad­ko­wych ksią­że­czek. Zgromadziliśmy je w sta­rym sąsieku na stry­chu. Jest zima i tem­pe­ra­tura nie pozwala na to, aby zająć się teraz szpe­ra­niem i docie­ra­niem do źródeł. Zatem jakie są fakty?
→ czy­taj dalej…

14 stycznia 2010, czwartek, 8:55

O dawnym gospodarzu – poecie

Wczoraj otrzy­ma­łem wyli­cy­to­wany na Allegro tomik poezji pt. Spotkanie Janusza Gałka. Właśnie on był gospo­da­rzem domu, który przed laty kupi­li­śmy. Niewiele o nim wiemy, choć pozo­stało jesz­cze na stry­chu kilka por­tre­tów, które malo­wała jego żona (posta­ram się je kie­dyś sfo­to­gra­fo­wać). Dotarliśmy do sta­rych nota­tek, w tym m.in. do kalen­da­rza z barw­nymi zapi­skami z pew­nego okresu życia domow­ni­ków. Może kie­dyś poku­szę się o przed­sta­wie­nie zapisu chro­no­lo­gicz­nego życia byłych miesz­kań­ców chaty w lesie. Przewijało się tu inte­re­su­jące towa­rzy­stwo – cyga­ne­ria arty­styczna. Postaram się zatem przy­bli­żyć atmos­ferę tego domu sprzed kil­ku­dzie­się­ciu lat.

Dziś zacy­tuję frag­ment ze zdo­by­tego tomiku (podobno było ich kilka), wyda­nego w 1983 roku przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu.

„dosie­dze­nie wła­snego miejsca

muszę roz­ło­żyć w czasie

na sumę pokąt­nych pobytów

i bez nazwy się przedstawiać

i obsta­wiać bez numerów

i liczyć że prze­li­czy się ta godzina

na którą nikt jeszcze

się nie spóźnił”


Nieprzypadkowo zacy­to­wa­łem wła­śnie ten frag­ment. Janusz Gałek całe życie szu­kał „wła­snego miej­sca”. Kilka lat temu odwie­dził nas kuzyn autora. Szukał sta­rego domu – rudery, którą przed laty zaj­mo­wał syn brata jego ojca. Kiedy z żoną wysłu­cha­li­śmy histo­rii o ostat­nich dniach życia daw­nego gospo­da­rza naszego domu – prze­cho­dziły nas ciarki. Ale o tym innym razem…

A może ode­zwie się ktoś, kto bywał tu przed laty, kto przy­jaź­nił się z gospo­da­rzami? Kto chciałby nam przy­bli­żyć barwną histo­rię tego wła­śnie miejsca?

5 stycznia 2010, wtorek, 15:50

Dama Kęszyc

rzeźba w drewnie: kobieta

To bar­dzo nie­ty­powa rzeźba, któ­rej auto­rem jest Aleksander Khodko pocho­dzący z Drohobycza. Poznaliśmy się nie­przy­pad­kowo przed dzie­się­cioma laty. Nieznanego wcze­śniej czło­wieka zapro­si­łem do sie­bie, bo poszu­ki­wa­łem kogoś do opie­ko­wa­nia się naby­tym wcze­śniej weken­do­wym domem, który był w ruinie, a który zamie­rza­łem odre­stau­ro­wać dla wła­snych potrzeb wypo­czyn­ko­wych. Potrzebowałem kogoś, kto zna obróbkę drewna i potrafi wyko­ny­wać pro­ste prace remon­towe. I tak, poprzez prze­by­wa­ją­cego u sąsiada zaprzy­jaź­nio­nego pra­cow­nika z Ukrainy, pozna­łem Aleksandra. Zaprosiłem go do sie­bie, kwa­te­ru­jąc w cha­cie w lesie i reali­zu­jąc wspól­nie z nim prace adap­ta­cyjno – remon­towe. Sasza (takie u nas miał przy­ja­ciel­skie imię) oka­zał się być po pierw­sze dobrym sto­la­rzem i rzeź­bia­rzem - hob­by­stą.
→ czy­taj dalej…