19 kwietnia 2016, wtorek, 12:52

Kolejne warsztaty w lesie

warsztaty-fotograficzne-chata-w-lesie

http://www.mariuszstachowiak.pl/portfolios/warsztaty-fotograficzne/

Serdecznie za­pra­szam wspól­nie z na­szym sta­łym by­wal­cem – Mariuszem S.                                                                                                     Podobno są jesz­cze wol­ne mie­sca?

Powiązane wpisy

14 listopada 2014, piątek, 12:50

Snycerskie dzieła

Na tra­sie je­sien­ny­ch wę­dró­wek ro­we­ro­wy­ch ta­kie oto sny­cer­skie cac­ka spo­tka­łem w Borach Stobrawskich na Opolszczyźnie.

To dzie­ło le­śni­ka – ar­ty­sty, któ­ry tu przy­wę­dro­wał z za­chod­niej Ukrainy. To nie­zwy­kle cie­ka­we i nie­praw­do­po­dob­nie mi­ster­ne hu­cul­skie de­ko­ra­cje (i nie tyl­ko) wy­ko­na­ne w drew­nie.

    

 

29 grudnia 2010, środa, 15:23

Hej’ wom kolęda!

Opóźniła się nam tra­dy­cyj­na pocz­ta i co­rocz­ne ży­cze­nia od mo­je­go ko­le­gi Harnasia z Czarnego Dunajca do­tar­ły już po świę­ta­ch. Zaś Harnaś, to sam Józef Zatłoka Gadowski, któ­ry zna­la­zł się w  „Filozofii po gó­ral­sku” Józefa Tischnera.

Razem z Harnasiem spę­dza­łem bez­tro­skie, stu­denc­kie  la­ta w Opolu. Ja tu zo­sta­łem, a on zaś wró­cił do wy­so­ki­ch świer­ków ra­zem ze swo­im gó­ral­skim przy­dom­kiem z cza­sów stu­diów.

Hej! ro­dzi­łeś sie Jezu

W Betlejemie Judzkim

Teroz sie kces na­ro­dzić

W kaz­dym ser­cu ludz­kim

A my se ta ja­ko wto kce

Abo w go­spo­dzie abo przy sop­ce

Cy za­mknię­ci cy otwar­ci

Bozyj mi­ło­ści za­wse wor­ci

Hej’ wom ko­lę­da

Bydzcie zdro­wi na te świę­ta

Jak tyz i po świę­ta­ch

Zaś dni po­wsed­nie w no­wym 2011 ro­ku

Scęśliwie sie to­com

Z Bozom po­mo­com

Tego wom zy­com „Harnaś”

(za rok jak Bóg do do­zyć

z ko­lę­dom przy­dzie­me zaś)

PS. Tu tro­chę gó­ral­skiej gwa­ry dla czy­tel­ni­ków blo­ga. Zaś dla Harnasia i ro­dzi­ny ży­cze­nia zdro­wia w 2011 ro­ku i po­dzię­ko­wa­nia za pa­mięć i cie­płe kli­ma­ty.

6 października 2010, środa, 19:54

W gronie Wojciechów

Dziś po­st z ak­tyw­no­ści społeczno-kulturalnej Opolskiego Bractwa Wojciechowego, w któ­rym się udzie­lam.

Wczoraj w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu od­był się wie­czór po­etyc­ki Znaki brze­go­we z udzia­łem Wojciecha Bonowicza i Jacka Gutorowa, któ­ry po­pro­wa­dził Krzysztof Siwczyk.

Opolskie Bractwo Wojciechowe (pi­sa­łem o nim w któ­rymś z po­stów) za­pra­sza do swo­je­go gro­na zna­ne oso­bi­sto­ści no­szą­ce imię pa­tro­na Polski i Opola. I wła­śnie nada­rzy­ła się  ta­ka oka­zja.

W dru­giej czę­ści spo­tka­nia od­by­ła się ce­re­mo­nia przy­ję­cia w po­czet Bractwa – Wojciecha Bonowicza – po­ety i pu­bli­cy­sty (ur. 1967 r.). Jest au­to­rem ksią­żek po­etyc­ki­ch: Wybór więk­szo­ści (1995), Hurtownia ran (2000), Wiersze lu­dowe (2001), Pełne mo­rze (2006). Wojciech Bonowicz miesz­ka w Krakowie, je­st au­to­rem książ­ki bio­gra­ficz­nej o ks. Józefie Tischnerze (Tischner, 2001) – lau­re­atem Nagrody Literackiej Gdynia w 2007 r.

Czytelnikom blo­ga go­rą­co po­le­cam ostat­nio wy­da­ny Kapelusz na wo­dzie – Gawędy o Księdzu Tischnerze (Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak” – Kraków 2010) au­tor­stwa Wojciecha Bonowicza.  Znajdziecie tam aneg­do­ty, któ­ry­ch zna­ny wszyst­kim Góral z Łopusznej ko­ło Nowego Targu – ks. Józef Tischner był bo­ha­te­rem oraz dow­ci­py, któ­re lu­bił opo­wia­dać. Oczywiście wszyst­ko w nie­co ru­basz­nej, ale jak­że do­sad­nej i barw­nej gwa­rze gó­ral­skiej.

Tu zaś za­cy­tu­ję frag­ment wier­sza Wojciecha Bonowicza z to­mi­ku Polskie zna­ki (Biuro Literackie – Wrocław 2010), od­da­ją­cy at­mos­fe­rę la­su i mi­ja­ją­ce­go cza­su.

Ogród

Nie wia­do­mo czy drze­wo prze­trwa zi­mę

Dwa naj­bliż­sze po­ła­ma­ła wi­chu­ra.

Pozostałe od­su­nę­ły się cze­ka­ją co się sta­nie.

Samotne drze­wo. W tle dom. W do­mu otwar­te okno.

Nie ma czym grzać więc trze­ba grzać je­sien­nym dniem.

Jak dłu­go się da.

Wszyscy się dzi­wią że jesz­cze nie wy­cię­li drzew.

W koń­cu bę­dą mu­sie­li to zro­bić. Najprędzej chy­ba to po­je­dyn­cze.

Jego po­ła­ma­ni są­sie­dzi spło­nę­li po­przed­niej zi­my. …

17 kwietnia 2010, sobota, 21:35

W czas milczenia

W te dni na­ro­do­wej tra­ge­dii sło­wa zna­ko­mi­te­go po­ety i pi­sa­rza – twór­cy epo­su gó­ral­skie­go „Na skal­nym Podhalu” – Kazimierza Tetmajera (uro­dził się w 1865 w Ludźmierzu pod Nowym Targiem, zmarł w 1940 r.) nie­ch bę­dą dla nas wy­peł­nie­niem cza­su za­du­my i re­flek­sji.

… Wszystko więc prze­szło, wszyst­ko prze­mi­nę­ło

i ni­gdy, ni­gdy, ni­gdy nie po­wsta­nie;

wszyst­ko w gro­bo­we ru­nę­ło ot­chła­nie,

na wie­ki wie­ków, na wiecz­no­ść ru­nę­ło…


Milczące, ci­che, strasz­ne śmier­ci dzie­ło…

Niczym-że szczę­ście? niczym-że ko­cha­nie?

Niczym ból?!… Niczym!… W głu­chym oce­anie

ileż okrę­tów bez śla­du zgi­nę­ło…


Sonet z „Anioła Śmierci” (frag­ment)