18 sierpnia 2012, sobota, 20:29

Jeden borsuk – dwa borsuki

Borsuki gro­mad­nie po­ja­wi­ły się na te­re­nie gmi­ny Murów. Na ra­zie tyl­ko w skle­pa­ch Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” Stare Budkowice.

To na­sz lo­kal­ny pie­nią­dz za­stęp­czy – 1 bor­suk mie­dzia­ny od­po­wia­da na­szym 5 PLN, a 2 bor­su­ki gol­den nor­dic to już 10 PLN, któ­ry z ini­cja­ty­wy Urzędu Gminy Murów ma zwró­cić uwa­gę na bo­gac­two fau­ny Borów Stobrawskich i pro­mo­wać na­sze lo­kal­ne śro­do­wi­sko przy­rod­ni­cze.

Ta ak­cja ma też zwró­cić uwa­gę kie­row­ców, aby w spo­sób roz­waż­ny ko­rzy­sta­li z dróg, któ­re prze­bie­ga­ją w du­żej czę­ści przez ob­sza­ry le­śne gmi­ny, gdzie ży­ją te sym­pa­tycz­ne zwie­rza­ki – bor­su­ki.

PS. Nie uda­ło mi się jesz­cze sfo­to­gra­fo­wać sa­me­go bor­su­ka, choć kie­dyś fuk­nął na mnie, kie­dy wie­czo­rem je­cha­łem ro­we­rem le­śnym duk­tem. Zamiast te­go wcze­sno­po­ran­na fot­ka z na­sze­go le­śne­go oto­cze­nia, któ­rą zo­sta­wiam na blo­gu do cza­su po­wro­tu z wy­jaz­du do Sankt Petersburga. To już bę­dzie czas ry­ko­wi­ska – za­pra­szam.

 

Powiązane wpisy

8 lutego 2010, poniedziałek, 16:10

Widziałem orła cień …

To wła­śnie ten wi­dok dziś mnie za­uro­czył. Trzy or­ły bie­li­ki przez po­nad pięć mi­nut po­zo­wa­ły mi do zdję­cia w trak­cie dzi­siej­sze­go re­lak­su na bie­gów­ka­ch.

To był mój czwar­ty (po nie­dziel­nej prze­rwie na re­ge­ne­ra­cje sił) dzień na nar­ta­ch bie­go­wy­ch w Borach Stobrawskich. Żałuję, że nie mia­łem ze so­bą apa­ra­tu fo­to­gra­ficz­ne­go – te zdję­cia ro­bio­ne ko­mór­ką nie­ste­ty nie są spe­cjal­ne. Niemniej jed­nak dla udo­ku­men­to­wa­nia dzi­kiej przy­ro­dy mu­si to wy­star­czyć. O na­po­tka­nym kil­ka lat te­mu bie­li­ku pi­sa­łem w ostat­nim po­ście. I tu dziś, jak­by dla po­twier­dze­nia te­go fak­tu i na ży­cze­nie zja­wi­ły się nad mo­ją gło­wą – i to aż trzy!
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy

4 lutego 2010, czwartek, 21:13

Pierwsze koty za płoty

Udało mi się wresz­cie skom­ple­to­wać sprzęt do zi­mo­we­go re­lak­su w Borach Stobrawskich. Biegi nar­ciar­skie – to wie­le po­wie­dzia­ne. Przecież ostat­ni raz nar­ty mia­łem na no­ga­ch – o zgro­zo – czter­dzie­ści lat te­mu! 

Dziś po ode­bra­niu za­mó­wio­ny­ch wią­zań i bu­tów, w eks­pre­so­wym tem­pie za­mon­to­wa­no mi w ser­wi­sie nar­ciar­skim w Opolu no­we oku­cia – o ich ce­nie już pi­sa­łem (de­mon­taż sta­ry­ch i mon­taż no­wy­ch to już nie tak wiel­ki wy­da­tek  – 40 zło­ty­ch). Tak się do­brze zło­ży­ło, że na­by­te wią­za­nia są też mar­ki Fischer, jak mo­je nar­ty – świet­nie pa­su­ją.

Jeszcze po­wiem o jed­nym ele­men­cie mo­je­go wy­po­sa­że­nia. Otóż wczo­raj oka­zyj­nie na­by­łem re­we­la­cyj­ne, or­ta­lio­no­we rę­ka­wi­ce nar­ciar­skie  za je­dy­ne 9,99 (po pro­stu na wy­prze­da­ży w Realu, na sta­no­wi­sku art. se­zo­no­wy­ch). Na kom­bi­ne­zon już nie mu­sia­łem wy­da­wać ka­sy – le­żał od lat w sza­fie na stry­chu – chy­ba cze­kał na mo­je nar­ciar­skie za­pę­dy?

Zdjęcie po­wy­żej po­ka­zu­je nie tyl­ko mój no­wy sprzęt, ale i zwa­ły śnie­gu przy cha­cie – praw­da, że na­zbie­ra­ło się te­go spo­ro?
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy

3 stycznia 2010, niedziela, 22:45

Prawdziwa zima?…

Właśnie przy­je­cha­łem do cha­ty, że­by po­że­gnać się z syl­we­stro­wy­mi go­ść­mi. Miłym za­sko­cze­niem by­ło po­zo­sta­wie­nie przez ni­ch zaj­mo­wa­ny­ch po­miesz­czeń w nie­ska­zi­tel­nym sta­nie. Wszystko wy­pu­co­wa­ne, po­sprzą­ta­ne i upo­rząd­ko­wa­ne – ach, te ślą­skie ko­bit­ki! Miło bę­dzie ta­ki­ch go­ści przyj­mo­wać po­now­nie, bo wy­ra­ża­li ocho­tę przy­jaz­du w cie­plej­szej po­rze ro­ku.

A na dwo­rze co­raz zim­niej – tem­pe­ra­tu­ra spa­dła do mi­nus pię­ciu stop­ni, więc świe­żą sło­nin­kę dla si­ko­rek po­wie­si­łem na karm­ni­ku. Nagle ku mo­je­mu zdzi­wie­niu na gru­szy przy­sia­dł ol­brzy­mi my­szo­łów – ta­kie­go spo­ty­ka­łem  je­sie­nią na po­bli­skiej łą­ce, jak cza­to­wał na swo­ją zdo­by­cz. Czyżby te­raz po­ła­ko­mił się na sło­nin­kę, wy­sta­wio­ną dla mo­ich si­ko­rek i ko­wa­li­ków? Zanim zdą­ży­łem przy­go­to­wać apa­rat fo­to­gra­ficz­ny – ten z im­pe­tem ze­rwał się z ga­łę­zi i ma­cha­jąc po­tęż­ny­mi skrzy­dła­mi od­da­lił się w stro­nę la­su. Pozostało mi tyl­ko sfo­to­gra­fo­wać pa­no­ra­mę le­śnej osa­dy z cha­tą w mroź­nej, zi­mo­wej sza­cie.

26 grudnia 2009, sobota, 19:13

Czyżby jemiołuszki?

dwie jemiołuszki

Pojawiają się u nas po gru­dnio­wy­ch opa­da­ch śnie­gu. Na te­re­nie Kęszyc moż­na spo­tkać kil­ka par ty­ch pu­szy­sty­ch ptasz­ków, któ­re prze­lo­tem i na krót­ko przy­sia­du­ją na na­szy­ch mo­drze­wia­ch i aka­cji. Czy to wła­śnie je uda­ło mi się sfo­to­gra­fo­wać?