4 lutego 2010, czwartek, 21:13

Pierwsze koty za płoty

Udało mi się wresz­cie skom­pletować sprzęt do zimowego relaksu w Borach Stobrawskich. Biegi nar­ciar­skie - to wiele powiedziane. Przecież ostatni raz narty miałem na nogach - o zgrozo - czter­dzie­ści lat temu! 

Dziś po ode­braniu zamówionych wiązań i butów, w eks­presowym tem­pie zamon­towano mi w ser­wisie nar­ciar­skim w Opolu nowe okucia - o ich cenie już pisałem (demon­taż starych i mon­taż nowych to już nie tak wielki wydatek - 40 złotych). Tak się dobrze złożyło, że nabyte wiązania są też marki Fischer, jak moje narty - świet­nie pasują.

Jeszcze powiem o jed­nym elemen­cie mojego wyposażenia. Otóż wczoraj okazyj­nie nabyłem rewelacyjne, ortalionowe rękawice nar­ciar­skie za jedyne 9,99 (po prostu na wyprzedaży w Realu, na stanowisku art. sezonowych). Na kom­binezon już nie musiałem wydawać kasy - leżał od lat w szafie na strychu - chyba czekał na moje nar­ciar­skie zapędy?

Zdjęcie powyżej pokazuje nie tylko mój nowy sprzęt, ale i zwały śniegu przy chacie - prawda, że nazbierało się tego sporo?
→ czytaj dalej…

3 lutego 2010, środa, 10:44

Na zapusty - ogon do kapusty

Przed wyjaz­dem do lasu, wybrałem się do osiedlowego sklepu, aby uzupeł­nić zapas świeżej słoninki dla moich leśnych ptaszyn. Na stoisku mięsnym moją uwagę zwrócił świń­ski ogon po prostu - wszak zbliżają się zapusty. W moim rodzin­nym domu na Sądecczyźnie, właśnie ten swoisty frag­ment z dorocz­nego świniobicia trafiał przy samym końcu kar­nawału do gotującej się kapusty.

Zapustami zwano ostatni week­end przed Popielcem (po Tłustym Czwartku). Zaś świń­ski ogon znaleziony w kapu­ście sygnalizował, że koń­czą się już własne zapasy, zrobione na początku zimy. Kończy się zatem czas szaleń­stwa kar­nawałowego, czas zabaw, czas uciech i wszyst­kich czeka okres postu a póź­niej biedny i trudny przed­nówek.

Choć Środa Popielcowa dopiero 17 lutego, to ogon już kupiłem. Niech leży w zamrażarce w oczekiwaniu na moją kapustę. Co roku kiszę ją w leśnej chacie w glinianej beczułce, a prosto z piw­nicy trafia do tradycyj­nego bigosu, surówki czy też jako praw­dziwa kiszona kapusta z zasmażką, albo i bez.

1 lutego 2010, poniedziałek, 22:41

Huzia na Józia

Pal licho mrozy i duże śniegi. Obserwując regularną i prze­dłużającą się zimę, poczyniłem prze­korne przy­gotowania do wykorzystania jej moż­liwo­ści i uroków. Zimowa rekreacja - to jest to! Wszak wcześniej w naszej strefie klimatycz­nej można było o tym tylko pomarzyć.

W mojej leśnej okolicy brak pagór­ków i wzniesień. Za to zasypane pięk­nym śnie­giem leśne dukty Borów Stobrawskich są doskonałym miej­scem dla zimowego biegania. Tak więc od tygo­dnia już zacząłem poszukiwania nart biegowych. Nie jest to w Opolu takie proste, bo albo brak odpowied­nich nart, albo też nie można dobrać wła­ściwych butów, które pasowałyby do wiązań. Często też w specjalistycz­nych sklepach słyszałem, że u nas nie ma tradycji do uprawiania tej dys­cypliny spor­tów zimowych i narty biegowe się nie sprzedają. Polecono mi poszperanie za tym sprzętem na gieł­dzie z róż­no­ściami.
→ czytaj dalej…

29 stycznia 2010, piątek, 17:00

Podaj dalej

Pod takim tytułem ukazał się tomik z aforyzmami opolanina - Sławka Kuligowskiego. Wczoraj uczest­niczyłem w spo­tkaniu promocyj­nym, którego aran­żerem był mój kolega z czasów studenc­kich Krzysiek Nurkiewicz - gitarzysta i wokalista liryczny.

Trafnie zobrazowana rzeczywistość w for­mie zwięzłych aforyzmów z pierw­szej czę­ści książeczki godna jest realizacji jej tytułu „Podaj dalej”.

Zatem przy­toczę kilka:

Wolę być lewą ręką prawego człowieka niż prawą lewego.

Odchodź zawsze tak, żebyś mógł wrócić.

Spotkanie z drugim człowiekiem to piękna podróż w nieznane.

Nieważne, po której stronie rzeki stoisz.
I tak zawsze jesteś na drugim brzegu.


→ czytaj dalej…

28 stycznia 2010, czwartek, 16:28

Wypad w Bieszczady

Dziś buszowałem w sieci i zamówiłem prenumeratę miesięcz­nika poświęconego tematyce mojego leśnego otoczenia - Echa leśne. Miałem też na tyle wolny dzień, że zabrałem się za odrabianie lek­cji. Zrobiłem to oczywi­ście korzystając z wszech­obec­nego internetu.

Tworzenie bloga jest dla mnie nowo­ścią. Minął zaled­wie miesiąc, od kiedy otrzymałem moż­liwość publicz­nego zain­teresowania swoim leśnym otoczeniem. Nie mam prawie żadnego doświad­czenia w pisaniu tek­stów, które byłyby tak szeroko upublicz­nione (poza nie­wiel­kimi działaniami redak­tor­skimi w bar­dziej lub mniej odległych czasach - o tym może innym razem). Odrabianie lek­cji zacząłem od teo­rii (polecam copywriting.pl). Moje prak­tyczne zajęcia zaczęły się od wyników Google dla haseł: chata i blog. Nagle moją uwagę zwróciła strona z blogiem z Chaty Magoda.
→ czytaj dalej…

27 stycznia 2010, środa, 15:51

Jednak woda zamarzła

Od kiedy nastały silne mrozy, wal­czyłem o to, aby nie zamar­zła mi woda dochodząca do nieogrzewanego domu. Systematycznie uruchamiałem ogrzewanie w łazien­kach, aby był prze­pływ wody. Niestety, kiedy dziś przyjechałem do chaty - woda już nie dochodziła do łazienki. Jedynie z kuchen­nym kranem jest na razie w porządku - woda dochodzi, ale co będzie dalej?
→ czytaj dalej…

24 stycznia 2010, niedziela, 19:29

Ale zmroziło ...

Taki spadek tem­peratury muszę odnotować. Dziś rano około ósmej ter­mometr przy chacie wskazywał minus 22! Brr…