3 stycznia 2010, niedziela, 22:45

Prawdziwa zima?…

Właśnie przy­je­cha­łem do cha­ty, że­by po­że­gnać się z syl­we­stro­wy­mi go­ść­mi. Miłym za­sko­cze­niem by­ło po­zo­sta­wie­nie przez ni­ch zaj­mo­wa­ny­ch po­miesz­czeń w nie­ska­zi­tel­nym sta­nie. Wszystko wy­pu­co­wa­ne, po­sprzą­ta­ne i upo­rząd­ko­wa­ne – ach, te ślą­skie ko­bit­ki! Miło bę­dzie ta­ki­ch go­ści przyj­mo­wać po­now­nie, bo wy­ra­ża­li ocho­tę przy­jaz­du w cie­plej­szej po­rze ro­ku.

A na dwo­rze co­raz zim­niej – tem­pe­ra­tu­ra spa­dła do mi­nus pię­ciu stop­ni, więc świe­żą sło­nin­kę dla si­ko­rek po­wie­si­łem na karm­ni­ku. Nagle ku mo­je­mu zdzi­wie­niu na gru­szy przy­sia­dł ol­brzy­mi my­szo­łów – ta­kie­go spo­ty­ka­łem  je­sie­nią na po­bli­skiej łą­ce, jak cza­to­wał na swo­ją zdo­by­cz. Czyżby te­raz po­ła­ko­mił się na sło­nin­kę, wy­sta­wio­ną dla mo­ich si­ko­rek i ko­wa­li­ków? Zanim zdą­ży­łem przy­go­to­wać apa­rat fo­to­gra­ficz­ny – ten z im­pe­tem ze­rwał się z ga­łę­zi i ma­cha­jąc po­tęż­ny­mi skrzy­dła­mi od­da­lił się w stro­nę la­su. Pozostało mi tyl­ko sfo­to­gra­fo­wać pa­no­ra­mę le­śnej osa­dy z cha­tą w mroź­nej, zi­mo­wej sza­cie.

2 stycznia 2010, sobota, 22:28

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…

klopik

Niewiele bra­ko­wa­ło aby go­ście Chaty w le­sie syl­we­stro­wy wie­czór spę­dzi­li wy­łącz­nie przy świe­ca­ch i mu­zy­ce z ko­mó­rek. Kiedy przy na­uce gry w HusBao wspo­mi­na­łem im o let­nim hu­ra­ga­nie , po­wa­la­ją­cym drze­wa na te­re­nie le­śnej osa­dy, mo­im go­ściom spodo­ba­ło się to, że prze­by­wa­ją­cy w tym cza­sie wcza­so­wi­cze przez trzy dni by­li po­zba­wie­ni prą­du i ko­rzy­sta­li z uro­ku na­tu­ry, po­zba­wio­nej oznak cy­wi­li­za­cji. Tak bo­wiem by­ło, kie­dy wi­chu­ra uszko­dzi­ła li­nię ener­ge­tycz­ną.

Po kil­ku­na­stu mi­nu­ta­ch po mo­ich wspo­mnie­nia­ch zga­sło świa­tło w ca­łej cha­cie. Ponad go­dzi­nę trwa­ły po­szu­ki­wa­nia źró­dła uszko­dze­nia. Przeciążona in­sta­la­cja elek­trycz­na spo­wo­do­wa­ła roz­łą­cze­nie na­pię­cia. Udało się więc usu­nąć awa­rię, a za­przy­jaź­nio­ny elek­tryk już w Opolu cze­kał na wy­jazd do Kęszyc. Zapaliło się świa­tło i czar pry­sł wraz z ulgą przed ko­niecz­no­ścią ko­rzy­sta­nia ze sła­woj­ki przy nie­zbyt za­chę­ca­ją­cej zi­mo­wej au­rze.

1 stycznia 2010, piątek, 20:13

Witaj Nowy 2010 Roku!

Witaj Nowy Rok!

Jaki bę­dzie­sz Nowy 2010 Roku? Życzymy so­bie, aby był po­myśl­ny. Chcemy, aby się speł­ni­ły na­sze ma­rze­nia. Byśmy zdro­wi by­li i by nam się wszyst­ko do­brze ukła­da­ło. Ale też chce­my, aby zda­rza­ły się cie­ka­we i za­ra­zem tyl­ko przy­jem­ne chwi­le.

W mo­im ro­dzin­nym Beskidzie Wyspowym ży­cze­nia bo­żo­na­ro­dze­nio­we mia­ły ory­gi­nal­ną for­mu­łę. Gospodarz do­mu wra­ca­jąc w Boże Narodzenie z ko­ścio­ła już w sa­mym pro­gu wy­po­wia­dał ży­cze­nia w cy­to­wa­nej tu gwa­rze li­ma­now­skiej: „Na sco­ście, na zdro­wie, na to Błoże Narodzonie, by sie wąm da­rzą­ło wszyst­kło stw­ło­rzo­nie – w kum­ło­rze, w ło­bło­że dej Ponie Błoże”. Zaś wra­ca­jąc z na­bo­żeń­stwa w dru­gi dzień świąt –  sy­piąc od pro­gu po­świę­co­nym w tym dniu w ko­ście­le owsem mó­wił: „Na sco­ście, na zdro­wie, na ton świą­ty Scepąn, by sie wąm da­rzą­ła ka­pu­sta ze rze­pąm – w kum­ło­że, w ło­bło­że dej Ponie Błoże”. Na Nowy Rok po­dob­nie wy­po­wia­dał w pro­gu ży­cze­nia: „Na sco­ście, na zdro­wie, na ton Nowy Rok, by sie wąm da­rzą­ła ka­pu­sta i gro­ch – w kum­m­ło­rze, w ło­bło­że dej Ponie Błoże. …w kaz­dąm kąt­ku pło dzie­ciąt­ku, na przy­piec­ku tro­je”.

A jak bę­dzie? Może wła­śnie tak, jak pi­sał ks. Jan Twardowski: „… w ży­ciu czło­wie­ka je­st do­brze i nie­do­brze. Byłoby nie­do­brze, gdy­by by­ło tyl­ko do­brze”.

Tym wszyst­kim, któ­rzy w 2010 ro­ku bę­dą go­ścić w  Chacie w le­sie oso­bi­ście, bą­dź tyl­ko wir­tu­al­nie ży­czę, aby w co­dzien­nym za­bie­ga­niu zna­leź­li czas na chwi­lę re­flek­sji, by po­my­śle­li o swo­ich ko­rze­nia­ch i tym, co ich wią­że z na­tu­rą. Zaproszeniem do kon­tem­pla­cji  nie­ch bę­dzie  ha­sło, któ­re pod­su­wam na­szym go­ściom: „Posłuchaj ci­szy Borów Stobrawskich„.

Powiązane wpisy

31 grudnia 2009, czwartek, 11:12

Drzwi do lasu otwarte na Nowy Rok

Konie i sa­nie już za­mó­wio­ne. Miał być praw­dzi­wy ku­lig, ale pięk­ny, bia­ły pu­ch za­czął się bar­dzo szyb­ko to­pić – pro­gno­zy plu­so­we i ni­ci z te­go. Tak więc syl­we­stro­wym go­ściom otwo­rzy­łem furt­kę do la­su, aby mo­gli na­zbie­rać su­che­go drew­na na ogni­sko, któ­rym za­mie­rza­ją po­wi­tać Nowy Rok. Bardzo do­brze tym sa­mym się wstrze­li­li w at­mos­fe­rę miej­sca, bo nie pla­nu­ją żad­ny­ch fa­jer­wer­ków. Leśna głu­sza nie bę­dzie więc za­kłó­co­na – dzię­ki.

Powiązane wpisy

28 grudnia 2009, poniedziałek, 15:55

Przygotowania przed Sylwestrem

Jeszcze tyl­ko dwa dni po­zo­sta­ły do przy­jaz­du syl­we­stro­wy­ch go­ści do Chaty w le­sie. Ostatnia in­wen­ta­ry­za­cja od­po­wied­ni­ch ozdób i de­ko­ra­cji. Szykowanie drew­na do ko­min­ka i po­wol­ne roz­grze­wa­nie po­koi, aby go­ści po­wi­tać w cie­płej au­rze. I jesz­cze jed­no: kom­po­nen­ty do fir­mo­we­go żur­ku i uzna­ne­go już smal­czy­ku wła­snej ro­bo­ty. Tak więc tro­chę pra­cy jesz­cze po­zo­sta­ło…, do ro­bo­ty …i jesz­cze Stobrawska z wła­snej piw­nicz­ki…

Powiązane wpisy