4 stycznia 2010, poniedziałek, 23:21

Na barani skok

Kiedy zimowe wieczory wydają się przydługie, zdarza mi się wspominać chwile beztroskiego dzieciństwa spędzone w niewielkiej, galicyjskiej wiosce między Limanową a Starym Sączem. Sople zwisające z dachów, zaspy, przez które trudno było się przedostać do szkoły, tęgi mróz i jazda na saniach.

Wczoraj w kalendarzu były imieniny Genowefy i stąd chciałbym wspomnieć swoją mamę, która starała się te długie wieczory okresu poprzedzającego święta Bożego Narodzenia wykorzystać na zapiski pogodowe.
→ czytaj dalej…

3 stycznia 2010, niedziela, 22:45

Prawdziwa zima?…

Właśnie przyjechałem do chaty, żeby pożegnać się z sylwestrowymi gośćmi. Miłym zaskoczeniem było pozostawienie przez nich zajmowanych pomieszczeń w nieskazitelnym stanie. Wszystko wypucowane, posprzątane i uporządkowane – ach, te śląskie kobitki! Miło będzie takich gości przyjmować ponownie, bo wyrażali ochotę przyjazdu w cieplejszej porze roku.

A na dworze coraz zimniej – temperatura spadła do minus pięciu stopni, więc świeżą słoninkę dla sikorek powiesiłem na karmniku. Nagle ku mojemu zdziwieniu na gruszy przysiadł olbrzymi myszołów – takiego spotykałem  jesienią na pobliskiej łące, jak czatował na swoją zdobycz. Czyżby teraz połakomił się na słoninkę, wystawioną dla moich sikorek i kowalików? Zanim zdążyłem przygotować aparat fotograficzny – ten z impetem zerwał się z gałęzi i machając potężnymi skrzydłami oddalił się w stronę lasu. Pozostało mi tylko sfotografować panoramę leśnej osady z chatą w mroźnej, zimowej szacie.

2 stycznia 2010, sobota, 22:28

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…

klopik

Niewiele brakowało aby goście Chaty w lesie sylwestrowy wieczór spędzili wyłącznie przy świecach i muzyce z komórek. Kiedy przy nauce gry w HusBao wspominałem im o letnim huraganie , powalającym drzewa na terenie leśnej osady, moim gościom spodobało się to, że przebywający w tym czasie wczasowicze przez trzy dni byli pozbawieni prądu i korzystali z uroku natury, pozbawionej oznak cywilizacji. Tak bowiem było, kiedy wichura uszkodziła linię energetyczną.

Po kilkunastu minutach po moich wspomnieniach zgasło światło w całej chacie. Ponad godzinę trwały poszukiwania źródła uszkodzenia. Przeciążona instalacja elektryczna spowodowała rozłączenie napięcia. Udało się więc usunąć awarię, a zaprzyjaźniony elektryk już w Opolu czekał na wyjazd do Kęszyc. Zapaliło się światło i czar prysł wraz z ulgą przed koniecznością korzystania ze sławojki przy niezbyt zachęcającej zimowej aurze.

1 stycznia 2010, piątek, 20:13

Witaj Nowy 2010 Roku!

Witaj Nowy Rok!

Jaki będziesz Nowy 2010 Roku? Życzymy sobie, aby był pomyślny. Chcemy, aby się spełniły nasze marzenia. Byśmy zdrowi byli i by nam się wszystko dobrze układało. Ale też chcemy, aby zdarzały się ciekawe i zarazem tylko przyjemne chwile.

W moim rodzinnym Beskidzie Wyspowym życzenia bożonarodzeniowe miały oryginalną formułę. Gospodarz domu wracając w Boże Narodzenie z kościoła już w samym progu wypowiadał życzenia w cytowanej tu gwarze limanowskiej: „Na scoście, na zdrowie, na to Błoże Narodzonie, by sie wąm darząło wszystkło stwłorzonie – w kumłorze, w łobłoże dej Ponie Błoże”. Zaś wracając z nabożeństwa w drugi dzień świąt –  sypiąc od progu poświęconym w tym dniu w kościele owsem mówił: „Na scoście, na zdrowie, na ton świąty Scepąn, by sie wąm darząła kapusta ze rzepąm – w kumłoże, w łobłoże dej Ponie Błoże”. Na Nowy Rok podobnie wypowiadał w progu życzenia: „Na scoście, na zdrowie, na ton Nowy Rok, by sie wąm darząła kapusta i groch – w kummłorze, w łobłoże dej Ponie Błoże. …w kazdąm kątku pło dzieciątku, na przypiecku troje”.

A jak będzie? Może właśnie tak, jak pisał ks. Jan Twardowski: „… w życiu człowieka jest dobrze i niedobrze. Byłoby niedobrze, gdyby było tylko dobrze”.

Tym wszystkim, którzy w 2010 roku będą gościć w  Chacie w lesie osobiście, bądź tylko wirtualnie życzę, aby w codziennym zabieganiu znaleźli czas na chwilę refleksji, by pomyśleli o swoich korzeniach i tym, co ich wiąże z naturą. Zaproszeniem do kontemplacji  niech będzie  hasło, które podsuwam naszym gościom: „Posłuchaj ciszy Borów Stobrawskich„.

31 grudnia 2009, czwartek, 11:12

Drzwi do lasu otwarte na Nowy Rok

Konie i sanie już zamówione. Miał być prawdziwy kulig, ale piękny, biały puch zaczął się bardzo szybko topić – prognozy plusowe i nici z tego. Tak więc sylwestrowym gościom otworzyłem furtkę do lasu, aby mogli nazbierać suchego drewna na ognisko, którym zamierzają powitać Nowy Rok. Bardzo dobrze tym samym się wstrzelili w atmosferę miejsca, bo nie planują żadnych fajerwerków. Leśna głusza nie będzie więc zakłócona – dzięki.