18 marca 2010, czwartek, 20:19

Nareszcie przyszła

Długo się ocią­ga­ła z te­go­rocz­nym przyj­ściem. Kluczyła pra­wie od mie­sią­ca – od św. Macieja. Nawet dziś ra­no mnie za­sko­czy­ła, kie­dy by­łem zmu­szo­ny od­gar­niać zwa­ły śnie­gu, któ­ry za­le­gał przed wej­ściem do do­mu po zsu­nię­ciu się z da­chu. Słoneczko jed­nak szyb­ko za­czę­ło przy­grze­wać i w cie­niu już w po­łu­dnie by­ło 13 stop­ni.

Ten po­god­ny dzień wy­ko­rzy­sta­łem dziś na przy­ci­na­nie drzew owo­co­wy­ch. Sporo tzw. wil­ków by­ło na przy­do­mo­wej gru­szy – to ta­kie strze­la­ją­ce pro­sto w gó­rę cien­kie no­we pę­dy, któ­re na­le­ży wy­ci­nać co ro­ku. Prześwietliłem też drze­wa śli­wek i ja­błoń. Niewiele zo­sta­ło ty­ch sta­ry­ch drzew owo­co­wy­ch wo­ko­ło cha­ty, a te mło­dziut­kie, po­sa­dzo­ne już prze­ze mnie bar­dzo po­wo­li ro­sną.
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy