28 maja 2011, sobota, 15:48

Tydzień w Moskwie

Prawie bez­po­śred­nio po zre­ali­zo­wa­niu ma­jo­wy­ch bie­gów od­by­łem po­dróż na wschód Europy. To był mój pierw­szy wy­jazd do Moskwy nie zwią­za­ny tym ra­zem z mo­ją pra­cą pi­lo­ta wy­cie­czek.

Tygodniowy po­byt po­zwo­lił mi na ob­ser­wa­cję tej me­tro­po­lii. Trzynaście mi­lio­nów miesz­kań­ców, mo­skiew­skie me­tro prze­wo­żą­ce dzien­nie trzy mi­lio­ny pa­sa­że­rów by­ło za­tło­czo­ne na­wet na dwie go­dzi­ny przed pół­no­cą.

Sześć pa­sów ru­chu w jed­nym kie­run­ku na słyn­nym rin­gu „kal­co” i naj­now­sze mo­de­le sa­mo­cho­dów ro­bi­ły wra­że­nie. A sław­ny dep­tak Stary Arbat z nie­by­wa­łym ko­lo­ry­tem ar­ty­stycz­nym po­zwa­lał na kon­tem­plo­wa­nie at­mos­fe­ry te­go jak­że od­mien­ne­go mia­sta.

Olbrzymie prze­strze­nie, bul­wa­ry, pa­ła­ce ty­pu na­sz war­szaw­ski pa­łac kul­tu­ry i na­uki, zło­te heł­my cer­kiew i ko­lo­ro­we wie­że mo­skiew­skie­go Kremla uzu­peł­nia­ły ten wie­lo­barw­ny ob­raz.

Kiedyś Londyn wy­da­wał mi się ol­brzy­mi. Lizbona, Barcelona, Praga, Budapeszt czy Wiedeń – tyl­ko nie­co mniej­sze. Teraz ob­raz Moskwy po­zo­sta­nie mi w pa­mię­ci, ja­ko wiel­ka, bo­ga­ta i no­wo­cze­sna me­tro­po­lia.

Powiązane wpisy