16 listopada 2018, piątek, 9:17

Bliskie spotkanie …. z wilkiem!

To było tuż po zmierzchu, ale przy tym pochmurnym, listopadowym dniu dookoła posesji panowała ciemność. Jedynie wisząca lampa na podcieniach chaty rozświetlała niewielką część ogrodu.

Wracałem do chaty z kobiałką podpałki, którą kilkanaście minut przygotowywałem w drewutni. On stał w całej okazałości w pełni światła na podcieniach pod drzwiami wejściowymi. Znalazłem się dwa metry od niego i zamarłem. Po dłuższej chwili próbowałem wydusić z siebie jakiś stłumiony okrzyk, by go zmusić do opuszczenia tego miejsca, równocześnie energicznie tupiąc nogą. Dłuższą chwilę przyglądał mi się badawczo i odszedł kilka metrów dalej, pozostając nadal w kręgu światła lampy nieopodal podcieni chaty. Nie warknął na mnie, nie zaszczekał, nie wytrzeszczył zębów, ale i nie uciekał.

Wyglądał na dobrze zbudowanego i silnego. Miał uniesiony brązowy łeb ze sterczącymi uszami i mocnym karkiem. Z lekko opadającym grzbietem w kierunku tylnych łap i puszystą, sięgającą ziemi brązową, przypalaną i bujną kitą.

Zatrzymał się, zwracając łeb w moim kierunku z wlepionymi we mnie błyszczącymi ślipiami. Postał chwilę, a ja ponownie próbowałem krzyknąć, robiąc kilka kroków w jego kierunku. Zrobił kilkanaście kroków, okrążając grupę drzew naszego rosnącego tuż przy domu jawora. Znów się zatrzymał, odwracając łeb w moim kierunku z badawczym spojrzeniem. Ja  przestąpiłem dwa kroki w jego kierunku i znów próbowałem krzyknąć. On okrążył niewielki pagórek z kompostownikiem i rosnącym przy nim sumakiem i znów znalazł się w kręgu światła pod Małym Domkiem – na wprost otwartej bramy wjazdowej. Jeszcze raz skrzyżowały się nasze spojrzenia, po czym lekko bujającym się truchtem zniknął w ciemnościach okalających Chatę w lesie.

Jeszcze na długo tego wieczoru pozostał mi obraz bliskiego spotkania z nowym mieszkańcem naszych Borów Stobrawskich.

PS. Przed czterema laty w poście z 21 marca 2014 roku pisałem o goszczących w Chacie w lesie naukowcach z Białowieży, którzy zapowiadali osiedlenie sie u nas tych „gości”.

21 marca 2014, piątek, 22:08

Dziś przyszła wiosna, a co z rysiem i wilkiem? …

Zanim przyszła do nas wiosna, w naszej bazie pojawili się naukowcy z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży. To tam prowadzą badania nad żubrami, ale do nas przyjechali, żeby badać wpływ dużych drapieżnych ssaków (wilka i rysia) na zachowania saren i jeleni. W naszych Borach Stobrawskich tych drapieżników na razie nie ma, dlatego naukowcy badają zachowanie saren i jeleni w sytuacji, kiedy nie ma presji ze strony wspomnianych drapieżników. Nasze lasy są terenem porównawczym dla obszarów, gdzie występuje ta zależność – np. w Puszczy Białowieskiej.

Już jesienią w trakcie pobytu u nas badacze instalowali fotopułapki, aby zbadać obecność różnorodnej zwierzyny. Teraz z gotowymi spostrzeżeniami prowadzili kolejne badania (analizując m.in. ich ślady w postaci odchodów).

Nasza Chata w lesie stała się ich doskonałym miejscem noclegowym i zapowiedzieli się do nas na jesień, aby finalizować swoje badania.

A wiosna faktycznie przyszła – dziś były już 22 stopnie i niesamowity koncert rozpoczynających gniazdowanie  w pobliżu naszej chaty ptaków. Na pobliskiej łące pojawiło się stado jeleni – niektóre byki jeszcze z porożem, którego nie zdążyli jeszcze zrzucić.

PS. Naukowcy zwierzyli mi się ze swoich opinii, że do naszych, nad wyraz dużych leśnych skupisk Borów Stobrawskich mogą w niedługim czasie zawitać wspomniane wilki i rysie. Lasy odpowiednie i zwierzyny sporo.

Jeszcze przypomnę, że taki zimowy krajobraz mieliśmy w maju 2011 roku – kwitnące jabłonie i śnieg.