2 października 2019, środa, 13:40

Ale grzyby !

Lato by­ło su­che i nic nie wska­zy­wa­ło na to, że bę­dzie ja­kaś po­cie­cha dla grzy­bia­rzy. Tymczasem po wrze­śnio­wej peł­ni na­stą­pił ta­ki wy­syp grzy­bów, ja­kie­go tu w Borach Stobrawskich jesz­cze nie spo­tka­łem.

Najciekawsze je­st to, że w na­szy­ch oko­li­ca­ch po­ja­wi­ły się w du­ży­ch ilo­ścia­ch bo­ro­wi­ki, któ­ry­ch kie­dyś by­ło jak na le­kar­stwo. Czyżby to sku­tek ocie­ple­nia się kli­ma­tu? Na śród­le­śny­ch łą­ka­ch moż­na by­ło spo­tkać ta­kie oto ka­nie – pa­ra­so­le, mie­rzą­ce 37 cm śred­ni­cy.  Nie do prze­je­dze­nia.

 Oto efekt go­dzin­ne­go zbio­ru nie­opo­dal Chaty w le­sie. W więk­szo­ści są to do­rod­ne, su­che pod­grzyb­ki, bo i po­go­da dla grzy­bia­rzy je­st w tym ro­ku ła­ska­wa.

10 maja 2019, piątek, 18:54

Chłodny ale wreszcie zielony maj

 

Tym ra­zem na­sz ogro­do­wy pa­wi­lon bie­siad­ny w dzien­nej po­rze. Po dłu­gim, zim­nym i mo­krym ma­jo­wym week­en­dzie za­zie­le­ni­ło się na po­se­sji Chaty w le­sie.  Dość nie­śmia­ło wio­sna oży­wia las i oko­li­ce.

Ptaki w peł­ni se­zo­nu gniaz­do­wa­nia. Ponownie w tym ro­ku po­ja­wi­ły się dud­ki z cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi czu­ba­mi. Za lar­wa­mi w dar­nii pod­ska­ku­ją kwi­czo­ły, ale i ko­sy i szpa­ki. Te z ko­lei ze swe­go oto­cze­nia no­to­rycz­nie od­ga­nia­ją owe dud­ki. Gniazdują w na­szy­ch bud­ka­ch lę­go­wy­ch też plisz­ki, ru­dzi­ki i zię­by. Regularnie u na­sze­go oczka wod­ne­go po­ja­wia­ją się żół­ta­we trzna­dle, trak­tu­jąc je ja­ko pew­ny wo­do­pój i miej­sce wod­ny­ch ką­pie­li. Spotykam też gi­le, któ­re kie­dyś je­dy­nie zi­mą u nas się po­ja­wia­ły. Widać na do­bre za­do­mo­wi­ły się w Borach Stobrawskich na ca­ły rok.

A maj szyb­ko umy­ka – za­pra­sza­my na mar­ga­ret­ko­we po­let­ka, na któ­ry­ch już gdzie­nie­gdzie się po­ja­wia­ją zie­lo­ne ło­dyż­ki z bia­ła­wy­mi pącz­ka­mi.

16 stycznia 2019, środa, 11:00

Przy kuchennym piecu

Z na­szy­ch moż­li­wo­ści zi­mo­we­go za­kwa­te­ro­wa­nia w Chacie w le­sie już czę­ść na­szy­ch go­ści ko­rzy­sta z po­wo­dze­niem.

Magnesem przy­cią­ga­ją­cym ich w le­śne ostę­py sta­ło się uru­cho­mie­nie sau­ny w sto­do­le.  Zalety te­ra­pii sau­ną są co­raz czę­ściej wy­ko­rzy­sty­wa­ne przez ty­ch, któ­rzy szu­ka­ją źró­deł wzmac­nia­ją­cy­ch od­por­no­ść, oczysz­cze­nie or­ga­ni­zmu z tok­syn i moż­li­wo­ść utrzy­ma­nia zdro­we­go cia­ła.

Zimowy po­byt w le­śnej osa­dzie da­je też moż­li­wo­ść  wę­dró­wek po duk­ta­ch Borów Stobrawskich z aro­ma­te­ra­pią so­sno­wą. Nasza cha­ta znaj­du­je się w sa­mym środ­ku Stobrawskiego Parku Krajobrazowego. Dopełnieniem te­go re­lak­su je­st moż­li­wo­ść sa­mo­dziel­ne­go pa­le­nia w ku­chen­nym pie­cu w za­byt­ko­wej kuch­ni i słu­cha­nia nie­po­wta­rzal­ne­go trza­sku bier­wion.

 

Można też po­de­gu­sto­wać tra­dy­cyj­ny­ch na­le­wek przy­rzą­dza­ny­ch oso­bi­ście przez go­spo­da­rza, wy­pić za­pa­rzo­ną w im­bry­ku ulu­bio­ną her­bat­kę i udać się na spo­czy­nek do ru­sty­kal­nej sy­pia­len­ki w le­śnej głu­szy.

Sauna czyn­na w piąt­ki od 20.00 – 23.00, ale moż­li­we są też in­ne ter­mi­ny dla kil­ku­oso­bo­wy­ch grup – za­pra­sza­my.

16 listopada 2018, piątek, 9:17

Bliskie spotkanie …. z wilkiem!

To by­ło tuż po zmierz­chu, ale przy tym po­chmur­nym, li­sto­pa­do­wym dniu do­oko­ła po­se­sji pa­no­wa­ła ciem­no­ść. Jedynie wi­szą­ca lam­pa na pod­cie­nia­ch cha­ty roz­świe­tla­ła nie­wiel­ką czę­ść ogro­du.

Wracałem do cha­ty z ko­biał­ką pod­pał­ki, któ­rą kil­ka­na­ście mi­nut przy­go­to­wy­wa­łem w dre­wut­ni. On stał w ca­łej oka­za­ło­ści w peł­ni świa­tła na pod­cie­nia­ch pod drzwia­mi wej­ścio­wy­mi. Znalazłem się dwa me­try od nie­go i za­mar­łem. Po dłuż­szej chwi­li pró­bo­wa­łem wy­du­sić z sie­bie ja­kiś stłu­mio­ny okrzyk, by go zmu­sić do opusz­cze­nia te­go miej­sca, rów­no­cze­śnie ener­gicz­nie tu­piąc no­gą. Dłuższą chwi­lę przy­glą­dał mi się ba­daw­czo i od­sze­dł kil­ka me­trów da­lej, po­zo­sta­jąc na­dal w krę­gu świa­tła lam­py nie­opo­dal pod­cie­ni cha­ty. Nie wark­nął na mnie, nie za­szcze­kał, nie wy­trzesz­czył zę­bów, ale i nie ucie­kał.

Wyglądał na do­brze zbu­do­wa­ne­go i sil­ne­go. Miał unie­sio­ny brą­zo­wy łeb ze ster­czą­cy­mi usza­mi i moc­nym kar­kiem. Z lek­ko opa­da­ją­cym grzbie­tem w kie­run­ku tyl­ny­ch łap i pu­szy­stą, się­ga­ją­cą zie­mi brą­zo­wą, przy­pa­la­ną i buj­ną ki­tą.

Zatrzymał się, zwra­ca­jąc łeb w mo­im kie­run­ku z wle­pio­ny­mi we mnie błysz­czą­cy­mi śli­pia­mi. Postał chwi­lę, a ja po­now­nie pró­bo­wa­łem krzyk­nąć, ro­biąc kil­ka kro­ków w je­go kie­run­ku. Zrobił kil­ka­na­ście kro­ków, okrą­ża­jąc gru­pę drzew na­sze­go ro­sną­ce­go tuż przy do­mu ja­wo­ra. Znów się za­trzy­mał, od­wra­ca­jąc łeb w mo­im kie­run­ku z ba­daw­czym spoj­rze­niem. Ja  prze­stą­pi­łem dwa kro­ki w je­go kie­run­ku i znów pró­bo­wa­łem krzyk­nąć. On okrą­żył nie­wiel­ki pa­gó­rek z kom­po­stow­ni­kiem i ro­sną­cym przy nim su­ma­kiem i znów zna­la­zł się w krę­gu świa­tła pod Małym Domkiem – na wpro­st otwar­tej bra­my wjaz­do­wej. Jeszcze raz skrzy­żo­wa­ły się na­sze spoj­rze­nia, po czym lek­ko bu­ja­ją­cym się truch­tem znik­nął w ciem­no­ścia­ch oka­la­ją­cy­ch Chatę w le­sie.

Jeszcze na dłu­go te­go wie­czo­ru po­zo­stał mi ob­raz bli­skie­go spo­tka­nia z no­wym miesz­kań­cem na­szy­ch Borów Stobrawskich.

PS. Przed czte­re­ma la­ty w po­ście z 21 mar­ca 2014 ro­ku pi­sa­łem o gosz­czą­cy­ch w Chacie w le­sie na­ukow­ca­ch z Białowieży, któ­rzy za­po­wia­da­li osie­dle­nie sie u nas ty­ch „go­ści”.

2 października 2017, poniedziałek, 11:39

Ostatnie kolory lata

Przyroda ota­cza­ją­ca Chatę w le­sie po­wo­li przy­go­to­wu­je się do praw­dzi­wej je­sie­ni. Zaczynają się zmie­niać bar­wy – po­wo­li zło­tem otu­la­ją się klo­ny, a oto ostat­nie ko­lo­ry te­go­rocz­ne­go barw­ne­go la­ta na­szej le­śnej osa­dy.

PS. A w oko­licz­ny­ch la­sa­ch na­dal bu­szu­ją grzy­bia­rze po nie­praw­do­po­dob­nym w tym ro­ku wy­sy­pie grzy­bów.