19 sierpnia 2010, czwartek, 20:24

Dary Borów Stobrawskich

Zostawiam kosz pełen grzy­bów. Zdążyłem je Państwu uzbie­rać tuż przed wyjaz­dem do nieco cie­plej­szych klimatów.

Czytelnikom bloga obie­cuję dokoń­czyć przy­bli­ża­nie małej grec­kiej wysepki Thassos. Będę tam rezy­do­wał, opie­ku­jąc się tury­stami jed­nego z pol­skich biur podróży pra­wie przez cały wrzesień.

Wszystkim sym­pa­ty­kom i prze­by­wa­ją­cym w tym cza­sie w Chacie w lesie życzę wielu, wielu takich koszy grzybów.

15 sierpnia 2010, niedziela, 11:46

Prosto z Francji

Poprzez Opolskie Centrum Informacji Turystycznej dotarła do nas para sym­pa­tycz­nych Paryżan - Geraldine i Sebastien. Zamierzali spę­dzić w naszej cha­cie tylko jeden noc­leg, a pozo­stali trzy dni.

Ona z zawodu foto­graf - spe­cja­li­zu­jąca się w doku­men­to­wa­niu indu­strial­nych obiek­tów. Poszukiwała na Opolszczyźnie rów­nież tema­tów zwią­za­nych z rol­nic­twem. Sporo czasu spę­dziła na foto­gra­fo­wa­niu eks­po­na­tów odlewni w Zagwiździu wyeks­po­no­wa­nych w na tere­nie obiek­tów zabyt­ko­wych udo­stęp­nio­nych przez wójta gminy - Pana Puławskiego. Polecane przeze mnie Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu - Bierkowicach rów­nież zain­te­re­so­wało ich bardzo.

Dla zre­ali­zo­wa­nia ich celu pobytu w Polsce, w kolej­nym dniu zapro­po­no­wa­łem im wycieczkę do mini skan­senu maszyn rol­ni­czych w Starych Kolniach na tere­nie gospo­dar­stwa agro­tu­ry­stycz­nego Lewandówka. Tam wła­ści­cielka - Pani Gorek zasko­czyła nas poczę­stun­kiem wła­snymi pie­ro­gami i pysz­nym sokiem z mięty. Trafiliśmy tam bowiem na pro­ces lepie­nia przez miej­scowe gospo­dy­nie pod okiem Pani Ireny dwu­dzie­stu tysięcy (sic!) tych sma­ko­ły­ków na Święto Pieroga, które po raz kolejny jest orga­ni­zo­wane przez lokalne sto­wa­rzy­sze­nie w dniu 29 sierpnia.

Bogaty we wra­że­nia dzień zakoń­czyła sesja zdję­ciowa stada krów na łące w Starych Budkowicach, wzbu­dza­jąc tym samym sen­sa­cję wśród oko­licz­nych miesz­kań­ców. Gdyby nie zbyt późna pobudka naszej foto­grafki, to pro­ces doje­nia krów w gospo­dar­stwie pana Krzysztofa K. byłby bar­dziej oka­zały, ale i tak zdję­cia zagrody były bar­dzo zado­wa­la­jące dla Francuzów.

Długie, wie­czorne dys­ku­sje na tematy spo­łeczno - kul­tu­ralne (połą­czone z degu­sta­cją lokal­nego trunku) zakoń­czyła wyra­żona przez naszych gości pro­po­zy­cja wyko­rzy­sta­nia nie­zwy­kłej ciszy naszej śródle­śnej bazy do zor­ga­ni­zo­wa­nia wiel­kiego kon­certu muzyki kla­sycz­nej lub jaz­zo­wej (Sebastien jest muzy­kiem i kom­po­zy­to­rem) z wyko­rzy­sta­nie natu­ral­nej, amfi­te­atral­nej rzeźby terenu.

Atrakcyjność naszego miej­sca, a nade wszystko spo­kój, cisza i atrak­cyj­ność Borów Stobrawskich zachę­ciły naszych fran­cu­skich gości do prze­dłu­że­nia u nas pobytu. W dro­dze rewanżu za zor­ga­ni­zo­wa­nie inte­re­su­ją­cego pobytu zosta­łem z mał­żonką zapro­szony na tygo­dniową wycieczkę do Paryża. Nasi goście dys­po­nują odręb­nym miej­scem noc­le­go­wym w swo­jej pary­skiej pra­cowni spe­cjal­nie dla nas, gdzie Geraldine i Sebastien tym razem będą naszymi przewodnikami.

A w naszym lesie słońce nadal dopieka - komary rów­nież (zda­rzają się też gwał­towne burze). Czekamy na grzyby, które już się zaczy­nają pojawiać.

PS. Pozdrowienia dla naszej sym­pa­tycz­nej pary Paryżan. To miej­sce będzie wyko­rzy­stane na wkle­je­nie obie­ca­nej mailo­wej fotki.

20 lipca 2010, wtorek, 11:58

Las ojciec nasz ...

Dziś tro­chę o oko­licy naszej leśnej chaty.

„Las ojciec nasz, my dzieci jego, więc chodźmy do niego”. To cytat z ostat­niego numeru cza­so­pi­sma ECHA LEŚNE, które uka­zuje się od 1924 roku! i  popu­la­ry­zuje wie­dzę o lesie i przy­ro­dzie (www.lasy.gov.pl).

Autor arty­kułu pt.: Dary Sylwana *- Jarosław Szałata w lip­co­wym nume­rze pięk­nie pisze o darach lasu: grzy­bach, jago­dach, zio­łach( któ­rych jest aż 150 gatun­ków), leśnym mio­dzie i drze­wach, które leczą.

Nie bez kozery autor zacy­to­wał zapa­mię­tane w dzie­ciń­stwie i przy­to­czone wyżej powie­dze­nie. Oto jego sen­ten­cja: Korzystając z darów lasu trak­tujmy go z sza­cun­kiem i czu­ło­ścią należną rodzicowi.

Zatem za panem leśni­czym zapra­szam na wycieczkę do lasu, gdzie każde drzewo w okre­ślony spo­sób działa na człowieka.

Buk likwi­duje stres; lipa pomaga się wyci­szyć / już Jan Kochanowski (1530-1584) we fraszce Na lipę - zapra­szał: „…gościu, siądź pod mym liściem, a odpocz­nij sobie…”/; brzoza zmniej­sza stany depre­syjne; dąb dodaje ener­gii życio­wej. Zaś olejki ete­ryczne wydzie­lane przez drzewa igla­ste dzia­łają prze­ciw­za­pal­nie i antybakteryjnie.

A czyż nie pięk­nie wyglą­dają w swym natu­ral­nym poszy­ciu w Borach Stobrawskich moje grzybki? …aż żal je z mchu wyrywać.

___________________________________________________________

* Sylwan - dobry duszek, strze­gący lasów i leśni­ków według daw­nych wie­rzeń naszych przodków.

18 lipca 2010, niedziela, 12:24

Lecą żurawie

Dla ochłody przed skwa­rem (przez kilka dni było po 35 stopni na tere­nie Kęszyc) kilka fotek, które obra­zują faunę Borów Stobrawskich po tego­rocz­nych ule­wach. Znów poja­wiają się żura­wie (Grus grus) na naszych łąkach obok Chaty w lesie (pisa­łem o nich w jed­nym z majo­wych postów). Ich poranny klan­gor coraz czę­ściej przy­jem­nie budzi nas w te upalne poranki.

9 lipca 2010, piątek, 11:15

Końskie tematy

Dziś pora na wspo­mnie­nie o Oficerskim Rajdzie Skorpiona, który sta­cjo­no­wał w czerwcu ubie­głego roku na pose­sji Chaty w lesie. Pozostało mi sporo zdjęć, któ­rych auto­rem jest mój leśny sąsiad - Wiesław.

Był to już po raz trzeci punkt kon­tro­lny a zara­zem popas pod­czas dorocz­nego rajdu Skorpiona w Borach Stobrawskich. Uczestniczyła w roku ubie­głym rekor­dowa liczba koni - 40! Ach te konie i ich wielbicielki…

Z kolei w trak­cie pierw­szego rajdu na tere­nie naszej bazy zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy wer­ni­saż prac Andrzeja Grocholskiego o tema­tyce koń­skiej. Ekspozycja obra­zów na naszej sto­dole pre­zen­to­wała się nad wyraz nietypowo.

Obok autor prac i gospo­darz - organizator.

4 lutego 2010, czwartek, 21:13

Pierwsze koty za płoty

Udało mi się wresz­cie skom­ple­to­wać sprzęt do zimo­wego relaksu w Borach Stobrawskich. Biegi nar­ciar­skie - to wiele powie­dziane. Przecież ostatni raz narty mia­łem na nogach - o zgrozo - czter­dzie­ści lat temu! 

Dziś po ode­bra­niu zamó­wio­nych wią­zań i butów, w eks­pre­so­wym tem­pie zamon­to­wano mi w ser­wi­sie nar­ciar­skim w Opolu nowe oku­cia - o ich cenie już pisa­łem (demon­taż sta­rych i mon­taż nowych to już nie tak wielki wyda­tek - 40 zło­tych). Tak się dobrze zło­żyło, że nabyte wią­za­nia są też marki Fischer, jak moje narty - świet­nie pasują.

Jeszcze powiem o jed­nym ele­men­cie mojego wypo­sa­że­nia. Otóż wczo­raj oka­zyj­nie naby­łem rewe­la­cyjne, orta­lio­nowe ręka­wice nar­ciar­skie za jedyne 9,99 (po pro­stu na wyprze­daży w Realu, na sta­no­wi­sku art. sezo­no­wych). Na kom­bi­ne­zon już nie musia­łem wyda­wać kasy - leżał od lat w sza­fie na stry­chu - chyba cze­kał na moje nar­ciar­skie zapędy?

Zdjęcie powy­żej poka­zuje nie tylko mój nowy sprzęt, ale i zwały śniegu przy cha­cie - prawda, że nazbie­rało się tego sporo?
→ czy­taj dalej…

1 lutego 2010, poniedziałek, 22:41

Huzia na Józia

Pal licho mrozy i duże śniegi. Obserwując regu­larną i prze­dłu­ża­jącą się zimę, poczy­ni­łem prze­korne przy­go­to­wa­nia do wyko­rzy­sta­nia jej moż­li­wo­ści i uro­ków. Zimowa rekre­acja - to jest to! Wszak wcze­śniej w naszej stre­fie kli­ma­tycz­nej można było o tym tylko pomarzyć.

W mojej leśnej oko­licy brak pagór­ków i wznie­sień. Za to zasy­pane pięk­nym śnie­giem leśne dukty Borów Stobrawskich są dosko­na­łym miej­scem dla zimo­wego bie­ga­nia. Tak więc od tygo­dnia już zaczą­łem poszu­ki­wa­nia nart bie­go­wych. Nie jest to w Opolu takie pro­ste, bo albo brak odpo­wied­nich nart, albo też nie można dobrać wła­ści­wych butów, które paso­wa­łyby do wią­zań. Często też w spe­cja­li­stycz­nych skle­pach sły­sza­łem, że u nas nie ma tra­dy­cji do upra­wia­nia tej dys­cy­pliny spor­tów zimo­wych i narty bie­gowe się nie sprze­dają. Polecono mi poszpe­ra­nie za tym sprzę­tem na gieł­dzie z róż­no­ściami.
→ czy­taj dalej…