28 stycznia 2011, piątek, 16:47

W bukowym lesie

Zbyt póź­no dziś za­ło­ży­łem bie­gów­ki, aby wy­ko­rzy­stać pu­szy­sty śnieg, któ­ry wczo­raj po­krył le­śne duk­ty. Jaskrawe, po­łu­dnio­we słoń­ce już do­syć moc­no za­czę­ło to­pić śnież­ny pu­ch. Zlepki śnie­gu na mo­ich, ni­czym nie po­sma­ro­wa­ny­ch nar­ta­ch utrud­nia­ły jaz­dę. Jedynie po­wol­ny spa­cer na nar­ta­ch był w ty­ch wa­run­ka­ch moż­li­wy. Zanim wy­ru­szy­łem na le­śny re­laks, mu­sia­łem po­roz­pa­lać w pie­ca­ch na przy­jazd dzi­siej­szy­ch go­ści do cha­ty. Zapowiedział się syn z czte­ro­oso­bo­wą, mę­ską eki­pą na bry­dżo­wy week­end. Sporo też cza­su za­ję­ło go­to­wa­nie mo­jej tra­dy­cyj­nej po­tra­wy – ślą­skie­go żur­ku na za­kwa­sie, któ­ry bę­dzie dla ni­ch spo­rą nie­spo­dzian­ką na po­wi­ta­nie. Będzie sma­ko­wał z ra­zo­wym chle­bem.

Uroki spa­ce­ru le­śny­mi duk­ta­mi przy ła­god­nej, ze­ro­wej tem­pe­ra­tu­rze są uj­mu­ją­ce. Czapy śnie­gu na so­sna­ch, prze­bie­ga­ją­ce sar­ny,  szmer po­to­ku Grabica i nad nim po­tęż­ne bu­ki. Przydomowe krze­wy zi­mą też na­bra­ły od­mien­ne­go, cie­ka­we­go wy­glą­du.

Powiązane wpisy