Tak powitała mnie droga, prowadząca do naszej leśnej chaty. Drzewa w pokłonie uginały się od nadmiaru śniegu i lodu. Tęga zima nadal trzyma.
Po kilku dniach nieobecności w lesie postanowiłem czym prędzej pojechać do swoich sikorek. Karmnik oczywiście był ogołocony ze smakołyków, które ostatnio zostawiłem. Po słonince ani śladu, a ptasie klopsy (specjalna mieszanka ziaren z tłuszczem w postaci zwartej kuli w drobnej siateczce) - pożarte. To oczywiście sprawka sójek, które tylko czyhają i kiedy zniknę im z pola widzenia, podbierają wystawione łakocie.
→ czytaj dalej…




















Ostatnie komentarze
8 marca 2010, 21:36
Kasia: Dziękujemy :) Chyba wszystkie czekamy z niecierpliwością na tegoroczne …
8 marca 2010, 20:58
Katarzyna: Bardzo fajna stronka, pozdrawiam :)
7 marca 2010, 21:17
Sabina Jacak: Twoje margaretki są piękne i subtelne jak życzenia. Dziękuję za miłe słowa dla...
27 lutego 2010, 20:02
Maria Nowicka (Kunicka): Piszesz, że u Ciebie wiosna a u nas jeszcze zima. Wczoraj idąc z...
21 lutego 2010, 20:01
Kasia: naturalnie, brutalna rzeczywistość…