25 maja 2012, piątek, 14:04

Nad cichym Donem

To już ostatnie miasto w południowej części Rosji, gdzie kończę swoją podróż.

Po Krasnodarze był Armawir – około 200 – tysięczne miasto założone przez Ormian (stąd jego nazwa). W prostej linii na Kaukaz tylko 200 kilometrów. Tych wznoszących się na ponad 5,5 tysiąca metrów n.p.m. gór niestety nie widziałem, a spacer po mieście z bujną roślinnością zakłócały mi raz po raz przelatujące z dużym hukiem wojskowe myśliwce. Poniżej kilka fotek z tego miasta w Kraju Krasnodarskim.

Potem był Salsk. Czy pamięta ktoś lekturę ze szkoły podstawowej „Chłopiec z Salskich Stepów” Igora Newerlego – polskiego pisarza i pedagoga? To właśnie tu w dorzeczu Donu dzieją się losy młodego chłopca, opowiedziane przez obozowego przyjaciela pisarza. Spokojne,  około 180 tysięczne miasto z górującym nad nim soborem Cyryla i Metodego.

I pora na Rostów nad Donem:

Ponad mlionowy Rostów posiada związki z Polską. Tutejszy uniwersytet jest spadkobiercą naszego Uniwersytetu Warszawskiego. Bowiem w trakcie I wojny światowej UW został ewakuowany właśnie tu i działał jako Cesarski Uniwersytet Warszawski w Rostowie nad Donem. Dziś na mieście spotykałem spacerującą młodzież z przepasanymi szarfami, które mówią o ostatnim dniu roku szkolnego.