30 sierpnia 2011, wtorek, 8:46

… gdzie szum Prutu, Czeremoszu

… a we­so­ła Kołomyja do tań­ca po­ry­wa.

Dla Hucuła nie ma ży­cia, jak na po­ło­ni­nie …

Te frag­men­ty bie­siad­ny­ch przy­śpie­wek na pew­no nie­któ­rzy jesz­cze pa­mię­ta­ją.

W ostat­ni czwar­tek mia­łem oka­zję po­spa­ce­ro­wać po Kołomyi na Zachodniej Ukrainie. To kie­dyś pol­skie mia­sto w wo­je­wódz­twie sta­ni­sła­wow­skim swo­im kli­ma­tem przy­po­mi­na na­sze ga­li­cyj­skie mia­stecz­ka – Stary, czy Nowy Sącz, a mo­że Bochnię lub Limanowę.

Jest od­ma­lo­wa­ny ra­tu­sz, za­dba­ne, wy­bru­ko­wa­ne ulicz­ki, kwia­ciar­ki przy ru­chli­wym dep­ta­ku i mnó­stwo lu­dzi, jak­by to był świą­tecz­ny dzień. Taka je­st współ­cze­sna Kołomyja.

Sporo miej­sca zaj­mu­je ol­brzy­mie , ko­lo­ro­we ja­jo – wszak to tu wła­śnie znaj­du­je się je­dy­ne na świe­cie Muzeum Pisanek.

Dziś mia­sto li­czy oko­ło 60 tys. Mieszkańców i je­st part­ner­skim mia­stem na­szej Nysy na Opolszczyźnie.

Kołomyja je­st cen­trum bo­ga­tej kul­tu­ry re­gio­nu o na­zwie Pokucie, gdzie są pre­zen­to­wa­ne wy­ro­by barw­ne­go rę­ko­dzie­ła hu­cul­skie­go (tu­tej­szy­ch gó­ra­li) w mu­zeum et­no­gra­ficz­nym. Muzeum to po­wsta­ło w 1880 ro­ku sta­ra­niem tu­tej­sze­go od­dzia­łu Towarzystwa Tatrzańskiego.

Powiązane wpisy