6 stycznia 2011, czwartek, 10:34

W Dzień Trzech Króli

Zima trzy­ma. Mróz, sil­na wi­chu­ra i za­wie­wa­ją­cy z pól śnieg bę­dą na pew­no prze­szko­dą w do­tar­ciu ko­lęd­ni­ków. I tak za­mia­st Trzech Króli do mo­je­go okna za­wi­tał dzi­siej­sze­go ran­ka ko­lo­ro­wy dzię­cioł du­ży (Dendrocopos ma­jor). Zwabiła go po­wie­szo­na spe­cjal­nie dla si­ko­rek sło­nin­ka.

Przy po­bież­nej ob­ser­wa­cji są­dzi­łem, że je­st to dzię­cioł śred­ni i tak go też w pierw­szym mo­men­cie przed­sta­wi­łem. Pomocna się oka­za­ła spo­łecz­no­ść in­ter­ne­to­wa. Pan Daniel Roguski upew­nił mnie w prze­ko­na­niu, że to wła­śnie dzię­cioł du­ży, zwa­ny pstrym. Jego bo­ga­te ubar­wie­nie  zdra­dza, że je­st to sam­czyk, u któ­re­go wy­róż­nia się  czer­wo­na cza­pecz­ka na gło­wie. Samiczka, któ­ra po ja­kimś cza­sie też się po­ja­wi­ła na sło­nin­ce nie po­sia­da­ła żad­ne­go czer­wo­ne­go upie­rze­nia na swo­jej gło­wie.

Choć dzię­cio­ły ży­wią się głów­nie owa­da­mi, któ­re skru­pu­lat­nie wy­dłu­bu­ją spod ko­ry drzew, to nie po­gar­dza­ją rów­nież na­sio­na­mi lesz­czy­ny, dę­bu czy bu­ka. Wiosną zaś wy­do­by­wa­ją so­ki drzew­ne z osik i brzóz. Chyba przy oka­zji dzi­siej­sze­go świę­ta swo­ją die­tę za­pra­gnął wzbo­ga­cić sło­nin­ką.

Powiązane wpisy