16 stycznia 2010, sobota, 14:25

Bliskie spotkania z darami natury

Zdarza nam się pod­czas wę­dró­wek na­tknąć znie­nac­ka na spło­szo­ną na­szym wtar­gnię­ciem w le­śne ostę­py zwie­rzy­nę. Tak się dzie­je gdzieś w głę­bi la­su, ale kie­dy prze­dłu­ża­ją­ce się mro­zy utrud­nia­ją zwie­rzę­tom do­ko­pa­nie się do przy­sy­pa­nej śnie­giem ro­ślin­no­ści – pod­cho­dzą bli­żej na­szy­ch do­mo­stw. A kie­dy im wy­ło­ży­my świe­że sian­ko, czy in­ną kar­mę – są w sta­nie zbli­żyć się na­wet w cią­gu dnia. Tak po­stę­pu­ją np. pta­ki, któ­re oswa­ja­ją się z na­szą obec­no­ścią i pod­la­tu­ją bli­sko do okna. Moje si­kor­ki tak się już roz­bi­sur­ma­ni­ły i do mo­jej obec­no­ści przy­zwy­cza­iły, że kie­dy im za­brak­nie pod­wie­szo­nej sło­nin­ki, to prze­la­tu­jąc obok ku­chen­ne­go okna, swo­imi skrzy­dła­mi spe­cjal­nie za­ha­cza­ją o szy­bę, aby zwró­cić uwa­gę na brak kar­my.

Mój są­siad po­de­słał mi zdję­cie, któ­re zro­bił przed­wczo­raj, kie­dy do wy­ło­żo­ne­go prze nie­go świe­że­go sia­na bar­dzo bli­sko pod­sze­dł oka­za­ły ro­gaś – nie zwa­ża­jąc na bli­sko­ść za­bu­do­wań. Zwierzyny pło­wej ra­czej nie spo­tka­my w cią­gu dnia. Wychodzi do­pie­ro pod wie­czór – pra­wie o zmro­ku i tuż przed świ­tem.

Mamy week­end – war­to za­tem wy­brać się w zi­mo­wy ple­ner aby do­świad­czyć bli­skie­go spo­tka­nia.