11 listopada 2010, czwartek, 13:59

Św. Marcin na białym koniu

Po wczo­raj­szym, jak­że cie­płym dniu dziś zro­bi­ło się bar­dzo zim­no. Jest za­le­d­wie 5 stop­ni i wspo­mnie­nia z mo­je­go dzie­ciń­stwa i mło­do­ści co­raz bar­dziej się ure­al­nia­ją. Nawet ra­dio po­da­je, że gdzieś tam na po­gó­rzu po­ja­wił się śnieg.

Wczesnym ran­kiem (11 li­sto­pa­da) by­łem za­chę­co­ny do wyj­rze­nia przez okno i sły­sza­łem cie­pły głos swo­jej ma­my: „Święty Marcin przy­je­chał na bia­łym ko­niu”. Tak, bar­dzo czę­sto by­łem świad­kiem na­dej­ścia zi­my wła­śnie te­go dnia – za­czy­nał pró­szyć pierw­szy śnieg.

Oto wi­ze­ru­nek Św. Marcina pędz­la hisz­pań­skie­go ma­la­rza grec­kie­go po­cho­dze­nia – El Greco (1541-1614). Że to wła­śnie ten ar­ty­sta na­ma­lo­wał ob­raz – bar­dzo ła­two moż­na roz­po­znać po nie­na­tu­ral­nie wy­dłu­żo­nej syl­wet­ce i twa­rzy pra­wie na­gie­go że­bra­ka i po­sta­ci św. Marcina z po­cią­głą twa­rzą. To cha­rak­te­ry­stycz­ne ce­chy ob­ra­zów El Greco.
Św. Marcin uro­dził się na te­re­nie dzi­siej­szy­ch Węgier oko­ło 316 ro­ku, wier­ny le­gio­ni­sta rzym­ski – po­cho­wa­ny we fran­cu­skim Tours 11 li­sto­pa­da 397 ro­ku ja­ko bi­skup , któ­ry tę god­no­ść pia­sto­wał po re­zy­gna­cji z żoł­nier­skiej służ­by.

I jesz­cze krót­ka hi­sto­ria zwią­za­na z pre­zen­to­wa­nym wi­ze­run­kiem św. Marcina i z je­go kul­tem. Otóż pew­nej zi­my wę­dru­jąc na ko­niu na­po­tkał pół­na­gie­go że­bra­ka, któ­re­mu po­da­ro­wał po­ło­wę swo­jej żoł­nier­skiej opoń­czy. Św. Marcin je­st pa­tro­nem Francji, ale tak­że pa­tro­nem dzie­ci, ho­te­la­rzy, ka­wa­le­rii, ko­wa­li, po­dróż­ni­ków, że­bra­ków i żoł­nie­rzy. Postać ta je­st obec­na w sta­ry­ch pol­ski­ch przy­sło­wia­ch:

– Jaki Marcin ta­ka zi­ma
– Marcin na bia­łym ko­niu je­dzie
– Jeśli na Marcina su­cho, to Gody z plu­chą.

A oto dzi­siej­szy św. Marcin. Zdjęcie przed­sta­wia sce­nę z ubie­gło­rocz­nej im­pre­zy w po­bli­skim Zagwiździu (na dziś też je­st za­pla­no­wa­na). Właśnie przez dzie­ci je­st od­gry­wa­na sce­na z ich pa­tro­nem – świę­tym Marcinem. Pochód  z po­chod­nia­mi roz­po­czy­na się przed ko­ścio­łem pa­ra­fial­nym. Uczestnicy prze­mar­szu św. Marcina czę­sto­wa­ni są tra­dy­cyj­ny­mi, świę­to­mar­ciń­ski­mi ro­ga­la­mi, a im­pre­za przy do­brej po­go­dzie koń­czy się ogni­skiem.

Powiązane wpisy

15 sierpnia 2010, niedziela, 11:46

Prosto z Francji

Poprzez Opolskie Centrum Informacji Turystycznej do­tar­ła do nas pa­ra sym­pa­tycz­ny­ch Paryżan – Geraldine i Sebastien. Zamierzali spę­dzić w na­szej cha­cie tyl­ko je­den noc­leg, a po­zo­sta­li trzy dni.

Ona z za­wo­du fo­to­graf – spe­cja­li­zu­ją­ca się w do­ku­men­to­wa­niu in­du­strial­ny­ch obiek­tów. Poszukiwała na Opolszczyźnie rów­nież te­ma­tów zwią­za­ny­ch z rol­nic­twem. Sporo cza­su spę­dzi­ła na fo­to­gra­fo­wa­niu eks­po­na­tów od­lew­ni w Zagwiździu wy­eks­po­no­wa­ny­ch w na te­re­nie obiek­tów za­byt­ko­wy­ch udo­stęp­nio­ny­ch przez wój­ta gmi­ny – Pana Puławskiego. Polecane prze­ze mnie  Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu – Bierkowicach rów­nież za­in­te­re­so­wa­ło ich bar­dzo.

Dla zre­ali­zo­wa­nia ich ce­lu po­by­tu w Polsce, w ko­lej­nym dniu za­pro­po­no­wa­łem im wy­ciecz­kę do mi­ni skan­se­nu ma­szyn rol­ni­czy­ch w Starych Kolniach na te­re­nie go­spo­dar­stwa agro­tu­ry­stycz­ne­go Lewandówka. Tam wła­ści­ciel­ka – Pani Gorek za­sko­czy­ła nas po­czę­stun­kiem wła­sny­mi pie­ro­ga­mi i pysz­nym so­kiem z mię­ty. Trafiliśmy tam bo­wiem na pro­ces le­pie­nia przez miej­sco­we go­spo­dy­nie pod okiem Pani Ireny dwu­dzie­stu ty­się­cy (sic!) ty­ch sma­ko­ły­ków na Święto Pieroga, któ­re po raz ko­lej­ny je­st or­ga­ni­zo­wa­ne przez lo­kal­ne sto­wa­rzy­sze­nie w dniu 29 sierp­nia.

Bogaty we wra­że­nia dzień za­koń­czy­ła se­sja zdję­cio­wa sta­da krów na łą­ce w Starych Budkowicach, wzbu­dza­jąc tym sa­mym sen­sa­cję wśród oko­licz­ny­ch miesz­kań­ców. Gdyby nie zbyt póź­na po­bud­ka na­szej fo­to­graf­ki, to pro­ces do­je­nia krów w go­spo­dar­stwie pa­na Krzysztofa K. był­by bar­dziej oka­za­ły, ale i tak zdję­cia za­gro­dy by­ły bar­dzo za­do­wa­la­ją­ce dla Francuzów.

Długie, wie­czor­ne dys­ku­sje na te­ma­ty spo­łecz­no – kul­tu­ral­ne (po­łą­czo­ne z de­gu­sta­cją lo­kal­ne­go trun­ku) za­koń­czy­ła wy­ra­żo­na przez na­szy­ch go­ści pro­po­zy­cja wy­ko­rzy­sta­nia nie­zwy­kłej ci­szy na­szej śród­le­śnej ba­zy do zor­ga­ni­zo­wa­nia wiel­kie­go kon­cer­tu mu­zy­ki kla­sycz­nej lub jaz­zo­wej (Sebastien je­st mu­zy­kiem i kom­po­zy­to­rem) z wy­ko­rzy­sta­nie na­tu­ral­nej, am­fi­te­atral­nej rzeź­by te­re­nu.

Atrakcyjność na­sze­go miej­sca, a na­de wszyst­ko spo­kój, ci­sza i atrak­cyj­no­ść Borów Stobrawskich za­chę­ci­ły na­szy­ch fran­cu­ski­ch go­ści do prze­dłu­że­nia u nas po­by­tu. W dro­dze re­wan­żu za zor­ga­ni­zo­wa­nie in­te­re­su­ją­ce­go po­by­tu zo­sta­łem z mał­żon­ką za­pro­szo­ny na ty­go­dnio­wą wy­ciecz­kę do Paryża. Nasi go­ście dys­po­nu­ją od­ręb­nym miej­scem noc­le­go­wym w swo­jej pa­ry­skiej pra­cow­ni spe­cjal­nie dla nas, gdzie Geraldine i Sebastien tym ra­zem bę­dą na­szy­mi prze­wod­ni­ka­mi.

A w na­szym le­sie słoń­ce na­dal do­pie­ka – ko­ma­ry rów­nież (zda­rza­ją się też gwał­tow­ne bu­rze). Czekamy na grzy­by, któ­re już się za­czy­na­ją po­ja­wiać.

PS. Pozdrowienia dla na­szej sym­pa­tycz­nej pa­ry Paryżan. To miej­sce bę­dzie wy­ko­rzy­sta­ne na wkle­je­nie obie­ca­nej ma­ilo­wej fot­ki.

Powiązane wpisy