6 maja 2014, wtorek, 11:01

Dziś o gilu

Wiosna w ca­łej swo­jej kra­sie za­sy­pu­je nas wszel­ki­mi od­mia­na­mi zie­le­ni. Ptaki gniaz­du­ją i przy sło­necz­nym dniu za­pra­sza­ją nas na swo­je we­so­łe kon­cer­ty.

Dziś bę­dzie o jed­nym z ty­ch ko­lo­ro­wy­ch pta­ków, któ­re z re­gu­ły w oko­li­ca­ch na­szej Chaty w le­sie po­ja­wia­ły się zi­mą – i to przy du­ży­ch mro­za­ch i opa­da­ch śnie­gu.  Tym ra­zem spo­tka­łem go że­ru­ją­ce­go pod mo­drze­wiem dwa dni te­mu. To wła­śnie był on – gil zwy­czaj­ny (Pyrrhula pyr­r­hu­la). Nawet sły­sza­łem je­go mięk­kie za­wo­ła­nie: „tju, tju”.

PS. Ostatnio bacz­nie ob­ser­wu­ję dzię­cio­ła si­no­zie­lo­ne­go, któ­ry co­raz czę­ściej za­glą­da do nas. Będzie chy­ba miał swo­je pięć mi­nut na mo­im blo­gu?