16 grudnia 2011, piątek, 9:57

Przedświąteczna Bruksela

Tym ra­zem na tra­sie mo­jej po­dró­ży służ­bo­wej by­ła Bruksela.

Oto kil­ka fo­tek ucho­dzą­ce­go za naj­pięk­niej­szy plac Europy –  bruk­sel­skie­go ryn­ku.

Teraz  nie od­wie­dza­łem współ­cze­sny­ch, szkla­ny­ch gma­chów Unii Europejskiej, a je­dy­nie za­byt­ko­we cen­trum mia­sta.

Dzisiejsza Bruksela przy­po­mi­na mi mo­ją  wi­zy­tę w 2000 ro­ku, kie­dy pi­lo­to­wa­łem gru­pę mło­dzie­ży li­ce­al­nej, któ­ra re­ali­zo­wa­ła wy­ciecz­kę do sie­dzi­by UE.

Oglądając te szkla­ne gma­chy, któ­re są  je­dy­nie kil­ka ra­zy w cią­gu ro­ku wy­ko­rzy­sty­wa­ne na po­sie­dze­nia Parlamentu Europejskiego – mia­łem wów­czas mie­sza­ne uczu­cia zwią­za­ne z przy­szło­ścią tej struk­tu­ry, ja­ką je­st Unia Europejska.

Po po­wro­cie do Polski swo­im zna­jo­mym re­la­cjo­no­wa­łem wra­że­nia z te­go po­by­tu i wów­czas mó­wi­łem, że ta­ki roz­ro­st biu­ro­kra­tycz­ny,  roz­rzut­no­ść i du­blo­wa­nie in­sty­tu­cji w Brukseli i Luksemburgu mo­że kie­dyś do­pro­wa­dzić do upad­ku tej struk­tu­ry.

Nie mu­sia­łem dłu­go cze­kać na po­twier­dze­nie mo­ich wąt­pli­wo­ści, kie­dy to po­waż­ne gre­mia za­rów­no w Polsce, jak i w Europie za­czę­ły w ostat­ni­ch mie­sią­ca­ch wy­snu­wać po­dob­ne do mo­ich są­dy.

Powiązane wpisy