23 lipca 2010, piątek, 20:09

O liliach wodnych, nenufarach …

Wysoka tem­pe­ra­tu­ra i sil­ne na­sło­necz­nie­nie spra­wia­ją, że wspa­nia­le pre­zen­tu­ją się w na­szym sta­wie grzy­bie­nie (Nyphaea).  Pojawiły się w na­szym ogro­dzie przed kil­ko­ma la­ty, kie­dy za­kła­da­łem oczko wod­ne. Zakupiłem je, by stwo­rzyć na­tu­ral­ną ochro­nę dla swo­ich ry­bek. Ich wiel­kie, ko­li­ste i ciemno-zielone li­ście sta­no­wią dla ni­ch do­sko­na­łą ochro­nę przed na­grze­wa­ją­cym ta­flę wo­dy słoń­cem. Te wy­stę­pu­ją­ce w kil­ku ko­lo­ra­ch ro­śli­ny zwy­cza­jo­wo na­zy­wa­ne są li­lia­mi wod­ny­mi al­bo ne­nu­fa­ra­mi.

Źródła Wikipedii po­da­ją, że grzy­bie­nie są ro­śli­ną lecz­ni­czą i bar­wiar­ską. Wyciągi ze świe­ży­ch kwia­tów grzy­bie­ni są do­sko­na­łym środ­kiem na­sen­nym i uspo­ka­ja­ją­cym (ha­mu­ją po­bu­dze­nie sek­su­al­ne). W me­dy­cy­nie lu­do­wej ich kłą­czy uży­wa­no do pie­lę­gna­cji wło­sów, a z kwia­tów pro­du­ko­wa­no wo­dę kwia­to­wą. Natomiast świe­że li­ście przy­kła­da­no przy scho­rze­nia­ch skó­ry na wrzo­dy i wy­pry­ski. Napar z li­ści sto­so­wa­no we­wnętrz­nie przy scho­rze­nia­ch ukła­du od­de­cho­we­go.

Korzenie grzy­bie­ni ze związ­ka­mi so­li i że­la­za sto­so­wa­ne by­ły nie­gdyś do bar­wie­nia płót­na na in­ten­syw­ny ko­lor zie­lo­ny, zaś sta­re kłą­cza uży­wa­no do uzy­ski­wa­nia czar­ne­go barw­ni­ka.

Grzybienie wy­stę­pu­ją­ce w na­tu­ral­ny­ch śro­do­wi­ska­ch są ro­śli­na­mi praw­nie chro­nio­ny­mi, a w przy­do­mo­wy­ch zbior­ni­ka­ch wod­ny­ch cie­szą oko go­spo­da­rzy.