2 stycznia 2010, sobota, 22:28

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...

klopik

Niewiele brakowało aby goście Chaty w lesie syl­westrowy wieczór spędzili wyłącz­nie przy świecach i muzyce z komórek. Kiedy przy nauce gry w HusBao wspominałem im o let­nim huraganie , powalającym drzewa na terenie leśnej osady, moim gościom spodobało się to, że prze­bywający w tym czasie wczasowicze przez trzy dni byli pozbawieni prądu i korzystali z uroku natury, pozbawionej oznak cywilizacji. Tak bowiem było, kiedy wichura uszkodziła linię energetyczną.

Po kil­kunastu minutach po moich wspo­mnieniach zgasło światło w całej chacie. Ponad godzinę trwały poszukiwania źródła uszkodzenia. Przeciążona instalacja elek­tryczna spo­wodowała roz­łączenie napięcia. Udało się więc usunąć awarię, a zaprzyjaź­niony elek­tryk już w Opolu czekał na wyjazd do Kęszyc. Zapaliło się światło i czar prysł wraz z ulgą przed koniecz­no­ścią korzystania ze sławojki przy nie­zbyt zachęcającej zimowej aurze.