6 listopada 2015, piątek, 12:01

Jak na lekarstwo

Waga z jabłkami

Tegoroczna au­ra i trwa­ją­ca nie­mal trzy mie­sią­ce su­sza nie­wąt­pli­wie przy­czy­ni­ły się do sła­by­ch zbio­rów owo­ców. Nasza ja­błon­ka przy Chacie w le­sie pięk­nie kwi­tła w ma­ju, a dwa la­ta te­mu da­ła nam sto ki­lo­gra­mów do­rod­ny­ch owo­ców – w tym jak na le­kar­stwo.

Dorodna jabłoń. Fot. WG  WP_000351  WP_000353

WP_000354W tym ro­ku by­ło te­go rap­tem 10 ki­lo­gra­mów. Bowiem po­za su­szą na­sz le­śny ogród sta­je się co­dzien­ną sto­łów­ką dla pta­ków i owa­dów.

Śpiewające ko­sy chęt­nie za­glą­da­ją pod ja­błon­kę, a na­wet swo­je gniaz­da w jej oko­li­ca­ch za­kła­da­ją, ko­rzy­sta­jąc z wi­szą­cy­ch bu­dek lę­go­wy­ch. Natomiast osy i szer­sze­nie, któ­re ma­ją swo­je gniaz­da w sta­ry­ch drze­wa­ch po­bli­skie­go la­su re­gu­lar­nie pe­ne­tru­ją na­sz ogród, wy­ja­da­jąc miąż­sz jabł­ko­wy i zo­sta­wia­jąc je­dy­nie skór­kę. Współżycie z na­tu­rą ma swo­je uro­ki, ale cza­sem i pew­ne nie­do­god­no­ści – moż­na się do ni­ch przy­zwy­cza­ić.

Powiązane wpisy

28 stycznia 2011, piątek, 16:47

W bukowym lesie

Zbyt póź­no dziś za­ło­ży­łem bie­gów­ki, aby wy­ko­rzy­stać pu­szy­sty śnieg, któ­ry wczo­raj po­krył le­śne duk­ty. Jaskrawe, po­łu­dnio­we słoń­ce już do­syć moc­no za­czę­ło to­pić śnież­ny pu­ch. Zlepki śnie­gu na mo­ich, ni­czym nie po­sma­ro­wa­ny­ch nar­ta­ch utrud­nia­ły jaz­dę. Jedynie po­wol­ny spa­cer na nar­ta­ch był w ty­ch wa­run­ka­ch moż­li­wy. Zanim wy­ru­szy­łem na le­śny re­laks, mu­sia­łem po­roz­pa­lać w pie­ca­ch na przy­jazd dzi­siej­szy­ch go­ści do cha­ty. Zapowiedział się syn z czte­ro­oso­bo­wą, mę­ską eki­pą na bry­dżo­wy week­end. Sporo też cza­su za­ję­ło go­to­wa­nie mo­jej tra­dy­cyj­nej po­tra­wy – ślą­skie­go żur­ku na za­kwa­sie, któ­ry bę­dzie dla ni­ch spo­rą nie­spo­dzian­ką na po­wi­ta­nie. Będzie sma­ko­wał z ra­zo­wym chle­bem.

Uroki spa­ce­ru le­śny­mi duk­ta­mi przy ła­god­nej, ze­ro­wej tem­pe­ra­tu­rze są uj­mu­ją­ce. Czapy śnie­gu na so­sna­ch, prze­bie­ga­ją­ce sar­ny,  szmer po­to­ku Grabica i nad nim po­tęż­ne bu­ki. Przydomowe krze­wy zi­mą też na­bra­ły od­mien­ne­go, cie­ka­we­go wy­glą­du.

Powiązane wpisy

12 maja 2010, środa, 23:07

Majowe barwy

Co ro­ku maj ob­da­ro­wu­je nas swo­imi ko­lo­ro­wy­mi bar­wa­mi. Ukwiecone drze­wa owo­co­we wa­bią psz­czo­ły i trzmie­le mio­do­wym za­pa­chem. Ich in­ten­syw­na pra­ca przy zbie­ra­niu mio­do­daj­ne­go pył­ku przy­po­mi­na uwi­ja­ją­cy­ch się żni­wia­rzy na po­la­ch z ob­ra­zów Renoira. Pastelowe kwia­ty ja­bło­ni urze­ka­ją de­li­kat­nym ró­żem, a ich ob­fi­to­ść za­po­wia­da do­bre owo­co­wa­nie. Zatem bę­dzie oka­zja do ro­bie­nia kom­po­tów i su­sze­nia ja­błek w je­sien­ne dni.

Kwitnący pod na­szą cha­tą pi­gwo­wiec przy­po­mi­na bzy­czą­cą pa­sie­kę. A słod­ki za­pa­ch drob­ne­go, czer­wo­ne­go (ko­ra­lo­we­go) kwie­cia za­pie­ra de­ch w pier­sia­ch. Po uchy­le­niu po­ko­jo­we­go okna śmia­ło mo­że­my sto­so­wać aro­ma­te­ra­pię. Liści pra­wie nie wi­dać na tym do­rod­nym krze­wie, a do­rod­ne kwia­ty zda­ją się pło­nąć swo­im bla­skiem, jak­by ktoś ogni­sko pod sa­mym oknem roz­pa­lił.

Natomiast bia­łe kwia­ty gru­szy pre­zen­to­wa­ne w przed­ostat­nim po­ście już opa­dły. Usiały zie­lo­ną tra­wę, przy­po­mi­na­jąc pierw­szy przed­zi­mo­wy śnieg.

Powiązane wpisy