8 sierpnia 2010, niedziela, 17:07

O tubylcach Kęszyc

Nasza nie­wiel­ka, le­śna osa­da już pra­wie cał­ko­wi­cie zmie­ni­ła swój pier­wot­ny cha­rak­ter. Ci daw­ni osad­ni­cy le­śni z cza­sów swo­je­go za­ło­ży­cie­la – Króla Pruskiego Fryderyka II (1712-1786) po­mar­li w po­przed­ni­ch wie­ka­ch. Niektórzy po­wo­jen­ni go­spo­da­rze wy­je­cha­li do Niemiec, a ko­lej­ni wła­ści­cie­le kil­ku po­se­sji też już ode­szli na tam­ten świat w ostat­ni­ch la­ta­ch. A w  nie­dzie­lę – dwa ty­go­dnie  te­mu zmarł ostat­ni tu­by­lec – miesz­ka­niec do­mu nr 1 – śp. Jan Mizerski.

Z ko­lei przy­by­li też no­wi, week­en­do­wi miesz­kań­cy na­szej osa­dy w ostat­ni­ch dwó­ch la­ta­ch. Domek let­ni­sko­wy po­wstał po dru­giej stro­nie dro­gi, a w ma­łym la­sku na te­re­nie po­se­sji nr 4 zo­stał po­sa­do­wio­ny przy­tul­ny drew­nia­ny do­mek gó­ral­ski.

Tak więc dziś osa­da Kęszyce li­czy 9 do­mów i ma ty­po­wy cha­rak­ter wy­po­czyn­ko­wy i re­kre­acyj­ny z na­szą ba­zą eko­tu­ry­stycz­ną Chata w le­sie i miej­sca­mi noc­le­go­wy­mi dla za­gra­nicz­ny­ch my­śli­wy­ch w na te­re­nie po­se­sji nr 3.

Dzisiejszym i daw­nym miesz­kań­com oko­licz­ny­ch miej­sco­wo­ści trud­no dziś roz­po­znać daw­ną Szlajsę (tak na­szą osa­dę kie­dyś na­zy­wa­no).

PS. Przy tej oka­zji po­zdro­wie­nia dla mo­je­go ko­le­gi Ryszarda, któ­ry obie­cał zro­bić zdję­cie na­szej osa­dy w trak­cie prze­lo­tu na mo­to­lot­ni – WG.

I jesz­cze ukło­ny dla Państwa Cieślińskich z Poznania, któ­rzy za­in­te­re­so­wa­li się tek­stem o daw­nym go­spo­da­rzu – Januszu Gałku – ma­la­rzu i po­ecie. Otrzymałem od ni­ch to­mik po­ezji te­go au­to­ra pt.: Definicja wiecz­nej sa­tys­fak­cji.

Powiązane wpisy

18 marca 2010, czwartek, 20:19

Nareszcie przyszła

Długo się ocią­ga­ła z te­go­rocz­nym przyj­ściem. Kluczyła pra­wie od mie­sią­ca – od św. Macieja. Nawet dziś ra­no mnie za­sko­czy­ła, kie­dy by­łem zmu­szo­ny od­gar­niać zwa­ły śnie­gu, któ­ry za­le­gał przed wej­ściem do do­mu po zsu­nię­ciu się z da­chu. Słoneczko jed­nak szyb­ko za­czę­ło przy­grze­wać i w cie­niu już w po­łu­dnie by­ło 13 stop­ni.

Ten po­god­ny dzień wy­ko­rzy­sta­łem dziś na przy­ci­na­nie drzew owo­co­wy­ch. Sporo tzw. wil­ków by­ło na przy­do­mo­wej gru­szy – to ta­kie strze­la­ją­ce pro­sto w gó­rę cien­kie no­we pę­dy, któ­re na­le­ży wy­ci­nać co ro­ku. Prześwietliłem też drze­wa śli­wek i ja­błoń. Niewiele zo­sta­ło ty­ch sta­ry­ch drzew owo­co­wy­ch wo­ko­ło cha­ty, a te mło­dziut­kie, po­sa­dzo­ne już prze­ze mnie bar­dzo po­wo­li ro­sną.
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy

17 stycznia 2010, niedziela, 12:20

Artyści w Kęszycach

Dziś po­wra­cam do za­sy­gna­li­zo­wa­nej wcze­śniej hi­sto­rii do­ty­czą­cej by­łe­go go­spo­da­rza do­mu, któ­ry ak­tu­al­nie zaj­mu­je­my. Przedstawione prze­ze mnie hi­sto­rie mo­gą być tyl­ko hi­po­te­za­mi z uwa­gi na brak moż­li­wo­ści ich we­ry­fi­ka­cji. Natomiast mam na­dzie­ję, że po­przez mo­je in­for­ma­cje na stro­na­ch in­ter­ne­to­wy­ch, mo­gą one do­trzeć do osób, któ­re w ja­kiś spo­sób zwią­za­ne mo­gą być z przed­sta­wio­ny­mi sy­tu­acja­mi. I li­czę, że znaj­dą się ta­cy, któ­rzy uzu­peł­nią te fak­ty.

Janusz Gałek - portret sygnowanyDwa por­tre­ty, któ­re po­zo­sta­ły na stry­chu na­by­te­go przez nas do­mu, naj­praw­do­po­dob­niej przed­sta­wia­ją go­spo­da­rza – Janusza Gałka. Jeden z ni­ch je­st sy­gno­wa­ny przez au­tor­kę:

Mira Klara 1.XI.82
„do­daj mu sił,
o do­daj mu sił na ty­siąc dróg wio­dąc”

Portret bar­dzo ta­jem­ni­czy: na ra­mie­niu por­tre­to­wa­ne­go spo­czy­wa czy­jaś dłoń. Kogoś bli­skie­go, ob­ce­go, czy mo­że oso­bi­ste­go Anioła Stróża? Podejrzewam, że de­dy­ko­wa­na tre­ść mo­że się od­no­sić do twór­czo­ści po­etyc­kiej Janusza Gałka.

Dotarłem jesz­cze do jed­ne­go to­mi­ku sy­gno­wa­ne­go na­zwi­skiem Janusz Gałek – nie­ste­ty tyl­ko wir­tu­al­nie. Open Library wro­cław­skie­go wy­daw­nic­twa Ossolineum do­ku­men­tu­je 48 stro­ni­co­wy to­mik po­ezji z 1978 ro­ku pt.: Definicja wiecz­nej sa­tys­fak­cji.

Sądzę, że twór­czo­ść po­etyc­ka Janusza Gałka sku­pia­ła się wo­kół wro­cław­skie­go śro­do­wi­ska. Wskazuje na to pa­tro­nat wro­cław­skie­go Ossolineum, któ­re wy­da­ło zdo­by­ty ostat­nio i cy­to­wa­ny prze­ze mnie to­mik jak i pre­zen­to­wa­ny po­wy­żej ty­tuł. Bardzo nie­wie­le rze­czy po­zo­sta­ło po daw­ny­ch go­spo­da­rza­ch – tro­chę szki­ców, to­mi­ków po­ezji, przy­pad­ko­wy­ch ksią­że­czek. Zgromadziliśmy je w sta­rym są­sie­ku na stry­chu. Jest zi­ma i tem­pe­ra­tu­ra nie po­zwa­la na to, aby za­jąć się te­raz szpe­ra­niem i do­cie­ra­niem do źró­deł. Zatem ja­kie są fak­ty?
→ czy­taj da­lej…

Powiązane wpisy

14 stycznia 2010, czwartek, 8:55

O dawnym gospodarzu – poecie

Wczoraj otrzy­ma­łem wy­li­cy­to­wa­ny na Allegro to­mik po­ezji pt. Spotkanie Janusza Gałka. Właśnie on był go­spo­da­rzem do­mu, któ­ry przed la­ty ku­pi­li­śmy. Niewiele o nim wie­my, choć po­zo­sta­ło jesz­cze na stry­chu kil­ka por­tre­tów, któ­re ma­lo­wa­ła je­go żo­na (po­sta­ram się je kie­dyś sfo­to­gra­fo­wać). Dotarliśmy do sta­ry­ch no­ta­tek, w tym m.in. do ka­len­da­rza z barw­ny­mi za­pi­ska­mi z pew­ne­go okre­su ży­cia do­mow­ni­ków. Może kie­dyś po­ku­szę się o przed­sta­wie­nie za­pi­su chro­no­lo­gicz­ne­go ży­cia by­ły­ch miesz­kań­ców cha­ty w le­sie. Przewijało się tu in­te­re­su­ją­ce to­wa­rzy­stwo – cy­ga­ne­ria ar­ty­stycz­na. Postaram się za­tem przy­bli­żyć at­mos­fe­rę te­go do­mu sprzed kil­ku­dzie­się­ciu lat.

Dziś za­cy­tu­ję frag­ment ze zdo­by­te­go to­mi­ku (po­dob­no by­ło ich kil­ka), wy­da­ne­go w 1983 ro­ku przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu.

„do­sie­dze­nie wła­sne­go miej­sca

mu­szę roz­ło­żyć w cza­sie

na su­mę po­kąt­ny­ch po­by­tów

i bez na­zwy się przed­sta­wiać

i ob­sta­wiać bez nu­me­rów

i li­czyć że prze­li­czy się ta go­dzi­na

na któ­rą nikt jesz­cze

się nie spóź­nił”

Nieprzypadkowo za­cy­to­wa­łem wła­śnie ten frag­ment. Janusz Gałek ca­łe ży­cie szu­kał „wła­sne­go miej­sca”. Kilka lat te­mu od­wie­dził nas ku­zyn au­to­ra. Szukał sta­re­go do­mu – ru­de­ry, któ­rą przed la­ty zaj­mo­wał syn bra­ta je­go oj­ca. Kiedy z żo­ną wy­słu­cha­li­śmy hi­sto­rii o ostat­ni­ch dnia­ch ży­cia daw­ne­go go­spo­da­rza na­sze­go do­mu – prze­cho­dzi­ły nas ciar­ki. Ale o tym in­nym ra­zem…

A mo­że ode­zwie się ktoś, kto by­wał tu przed la­ty, kto przy­jaź­nił się z go­spo­da­rza­mi? Kto chciał­by nam przy­bli­żyć barw­ną hi­sto­rię te­go wła­śnie miej­sca?

Powiązane wpisy