11 marca 2019, poniedziałek, 15:24

Coś na 8 Marca

Dziś okazjonalny wpis. W sam raz na Dzień Kobiet, który dedykuję wszystkim paniom. Tym, które bywały w Chacie w lesie, oraz tym, które  zamierzają tu kiedyś gościć. Do nich dołączam życzenia radości i pogody ducha, jaką może dać obcowanie z kwiatami.

To nasza mini galeria schodowa w budynku głównym naszej chaty.

    

Prezentowane prace są pozostałością po  starej szafie. Była ze sklejki, więc nie warto jej było zatrzymywać.

Natomiast ocaliłem od zapomnienia przytwierdzone do niej panele, na których zostały pieczołowicie namalowane cztery różne kompozycje kwiatowe najprawdopodobniej przez byłą gospodynię domu – malarkę.

Teraz cieszą oko wspinających się po drewnianych schodach prowadzących na strych chaty.

8 sierpnia 2010, niedziela, 17:07

O tubylcach Kęszyc

Nasza niewielka, leśna osada już prawie całkowicie zmieniła swój pierwotny charakter. Ci dawni osadnicy leśni z czasów swojego założyciela – Króla Pruskiego Fryderyka II (1712-1786) pomarli w poprzednich wiekach. Niektórzy powojenni gospodarze wyjechali do Niemiec, a kolejni właściciele kilku posesji też już odeszli na tamten świat w ostatnich latach. A w  niedzielę – dwa tygodnie  temu zmarł ostatni tubylec – mieszkaniec domu nr 1 – śp. Jan Mizerski.

Z kolei przybyli też nowi, weekendowi mieszkańcy naszej osady w ostatnich dwóch latach. Domek letniskowy powstał po drugiej stronie drogi, a w małym lasku na terenie posesji nr 4 został posadowiony przytulny drewniany domek góralski.

Tak więc dziś osada Kęszyce liczy 9 domów i ma typowy charakter wypoczynkowy i rekreacyjny z naszą bazą ekoturystyczną Chata w lesie i miejscami noclegowymi dla zagranicznych myśliwych w na terenie posesji nr 3.

Dzisiejszym i dawnym mieszkańcom okolicznych miejscowości trudno dziś rozpoznać dawną Szlajsę (tak naszą osadę kiedyś nazywano).

PS. Przy tej okazji pozdrowienia dla mojego kolegi Ryszarda, który obiecał zrobić zdjęcie naszej osady w trakcie przelotu na motolotni – WG.

I jeszcze ukłony dla Państwa Cieślińskich z Poznania, którzy zainteresowali się tekstem o dawnym gospodarzu – Januszu Gałku – malarzu i poecie. Otrzymałem od nich tomik poezji tego autora pt.: Definicja wiecznej satysfakcji.

18 marca 2010, czwartek, 20:19

Nareszcie przyszła

Długo się ociągała z tegorocznym przyjściem. Kluczyła prawie od miesiąca – od św. Macieja. Nawet dziś rano mnie zaskoczyła, kiedy byłem zmuszony odgarniać zwały śniegu, który zalegał przed wejściem do domu po zsunięciu się z dachu. Słoneczko jednak szybko zaczęło przygrzewać i w cieniu już w południe było 13 stopni.

Ten pogodny dzień wykorzystałem dziś na przycinanie drzew owocowych. Sporo tzw. wilków było na przydomowej gruszy – to takie strzelające prosto w górę cienkie nowe pędy, które należy wycinać co roku. Prześwietliłem też drzewa śliwek i jabłoń. Niewiele zostało tych starych drzew owocowych wokoło chaty, a te młodziutkie, posadzone już przeze mnie bardzo powoli rosną.
→ czytaj dalej…

17 stycznia 2010, niedziela, 12:20

Artyści w Kęszycach

Dziś powracam do zasygnalizowanej wcześniej historii dotyczącej byłego gospodarza domu, który aktualnie zajmujemy. Przedstawione przeze mnie historie mogą być tylko hipotezami z uwagi na brak możliwości ich weryfikacji. Natomiast mam nadzieję, że poprzez moje informacje na stronach internetowych, mogą one dotrzeć do osób, które w jakiś sposób związane mogą być z przedstawionymi sytuacjami. I liczę, że znajdą się tacy, którzy uzupełnią te fakty.

Janusz Gałek - portret sygnowanyDwa portrety, które pozostały na strychu nabytego przez nas domu, najprawdopodobniej przedstawiają gospodarza – Janusza Gałka. Jeden z nich jest sygnowany przez autorkę:

Mira Klara 1.XI.82
„dodaj mu sił,
o dodaj mu sił na tysiąc dróg wiodąc”

Portret bardzo tajemniczy: na ramieniu portretowanego spoczywa czyjaś dłoń. Kogoś bliskiego, obcego, czy może osobistego Anioła Stróża? Podejrzewam, że dedykowana treść może się odnosić do twórczości poetyckiej Janusza Gałka.

Dotarłem jeszcze do jednego tomiku sygnowanego nazwiskiem Janusz Gałek – niestety tylko wirtualnie. Open Library wrocławskiego wydawnictwa Ossolineum dokumentuje 48 stronicowy tomik poezji z 1978 roku pt.: Definicja wiecznej satysfakcji.

Sądzę, że twórczość poetycka Janusza Gałka skupiała się wokół wrocławskiego środowiska. Wskazuje na to patronat wrocławskiego Ossolineum, które wydało zdobyty ostatnio i cytowany przeze mnie tomik jak i prezentowany powyżej tytuł. Bardzo niewiele rzeczy pozostało po dawnych gospodarzach – trochę szkiców, tomików poezji, przypadkowych książeczek. Zgromadziliśmy je w starym sąsieku na strychu. Jest zima i temperatura nie pozwala na to, aby zająć się teraz szperaniem i docieraniem do źródeł. Zatem jakie są fakty?
→ czytaj dalej…

14 stycznia 2010, czwartek, 8:55

O dawnym gospodarzu – poecie

Wczoraj otrzymałem wylicytowany na Allegro tomik poezji pt. Spotkanie Janusza Gałka. Właśnie on był gospodarzem domu, który przed laty kupiliśmy. Niewiele o nim wiemy, choć pozostało jeszcze na strychu kilka portretów, które malowała jego żona (postaram się je kiedyś sfotografować). Dotarliśmy do starych notatek, w tym m.in. do kalendarza z barwnymi zapiskami z pewnego okresu życia domowników. Może kiedyś pokuszę się o przedstawienie zapisu chronologicznego życia byłych mieszkańców chaty w lesie. Przewijało się tu interesujące towarzystwo – cyganeria artystyczna. Postaram się zatem przybliżyć atmosferę tego domu sprzed kilkudziesięciu lat.

Dziś zacytuję fragment ze zdobytego tomiku (podobno było ich kilka), wydanego w 1983 roku przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu.

„dosiedzenie własnego miejsca

muszę rozłożyć w czasie

na sumę pokątnych pobytów

i bez nazwy się przedstawiać

i obstawiać bez numerów

i liczyć że przeliczy się ta godzina

na którą nikt jeszcze

się nie spóźnił”

Nieprzypadkowo zacytowałem właśnie ten fragment. Janusz Gałek całe życie szukał „własnego miejsca”. Kilka lat temu odwiedził nas kuzyn autora. Szukał starego domu – rudery, którą przed laty zajmował syn brata jego ojca. Kiedy z żoną wysłuchaliśmy historii o ostatnich dniach życia dawnego gospodarza naszego domu – przechodziły nas ciarki. Ale o tym innym razem…

A może odezwie się ktoś, kto bywał tu przed laty, kto przyjaźnił się z gospodarzami? Kto chciałby nam przybliżyć barwną historię tego właśnie miejsca?